14 maj 2020

Dwie biblioteki

Poznajcie Imogenę Watts - bohaterkę opowieści "Przeklęte drzewo". Dziewczynka przenosi się wraz z rodzicami do nowego domu. Domu, który długo stał niezamieszkany z racji pewnej legendy. Rosnące na tyłach domu, rozłożyste i sękate drzewo morwowe jest przeklęte przez mieszkańców wioski. Uważają, że przyczyniło się do zaginięcia dwóch dziewcząt, tuż przed ich jedenastymi urodzinami. Rodzina Immy nie zważając na złą sławę miejsca wprowadza się do Lawendowego Domu. Ich decyzja nie spotyka się ze zrozumieniem mieszkańców. Immy rozpoczynając naukę w nowej szkole spotyka się z odrzuceniem ze strony rówieśników. 

A. Rushby, Przeklęte drzewo, Warszawa : Zielona Sowa, 2019.

Wytchnienie znajduje w szkolnej bibliotece. Traktuje ją jako miejsce gdzie może się schować i spędza tam czas każdego dnia. Biblioteką kieruje pani Garland - pomocna i przyjazna bibliotekarka, która prowadzi też klub działkowy przy szkole. Immy próbuje dowiedzieć się od niej czegoś więcej na temat miejscowej legendy. Wyrusza też do miejskiej biblioteki w Cambridge. Bibliotekarka - Susan Marsh - przygotowuje artykuły z lokalnych gazet na temat zaginięcia dziewczynek i albumy zwierające stare fotografie wsi. Immy udaje się rozwiązać zagadkę starego drzewa i zmienić mieszkańców wsi...
"Przeklęte drzewo" to utrzymana w baśniowej konwencji, momentami mroczna opowieść, o wyobcowaniu, a także sile i wpływie lęku, rozrastającego się w małej społeczności niczym korzenie drzewa. To też opowieść o tym jak jeden z filarów rodziny załamuje się niczym słabe drzewo pod wpływem wiatru (z dużym wyczuciem zarysowany jest tu wątek depresji ojca Imogen). Ta wciągająca powieść australijskiej pisarki jest również dobrym punktem wyjścia do refleksji nad współistnieniem człowieka z naturą.

11 maj 2020

Wybór Josie

Dziś kilka słów o książce, którą przeczytałam już jakiś czas temu, a która bardzo mi się podobała.  W tej powieści jest to, co lubię - nietuzinkowa bohaterka, mierząca się z przeciwnościami losu, wartka fabuła, z ledwie zaznaczonym wątkiem miłosnym i ciekawe tło społeczno-obyczajowe.  
Bohaterką książki "Wybory", bo o niej mowa, jest Josephine Moraine. Spotykamy ją w Nowym Orleanie, w roku 1950. Jej matka jest prostytutką i zadaje się z gangsterem. Nigdy zresztą nie zajmowała się córką, uganiając się za kolejnymi facetami. 

R. Sepetys, Wybory,  Warszawa : Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2014. 


Josie w ósmym roku życia przygarnął pisarz i księgarz - Charles Marlowe. Josie ma pokoik nad jego księgarnią i pomaga mu w jej prowadzeniu. Musi się mierzyć w życiu z wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami. Chętnie ucieka w świat książek
"Tylko czytanie pozwalało mi nie myśleć o mamie i naszej dzielnicy oraz zasmakować życia poza granicami Nowego Orleanu. Chętnie zagłębiałam się w lekturę. Życie bohaterów było o wiele ciekawsze niż moje samotne bicie serca". 
Josie czyta "sto pięćdziesiąt książek rocznie". Poza czytaniem i pracą w księgarni, Josie dorabia sprzątając w domu publicznym, prowadzonym przez znaną w całym Nowym Orleanie - Willie Woodley, która momentami zastępuje bohaterce matkę. Josie marzy o tym, by dostać się do college'u i opuścić Nowy Orlean - zostawić "bagaż, który ciągnie ją w dół". Wybrać inną drogę w życiu niż matka i kobiety z jej otoczenia. Czy jej się to uda? Jakie przeszkody, poza społecznym ostracyzmem,  będzie musiała pokonać? Warto się przekonać. 

28 kwi 2020

Remigiusz Mróz i młoda bibliotekarka

"Listy zza grobu" to pierwszy tom nowej serii książek Remigiusza Mroza. Tym razem bohaterem jest patomorfolog - Seweryn Zaorski.  Po dwudziestu dwóch latach wraca on do rodzinnego miasteczka i kupuje zrujnowany dom rodzinny swojej dawnej miłości - Kai Burzyńskiej. Kaja od dwudziestu lat otrzymuje listy od ojca, który przed swoją śmiercią zadbał o to, by córka co roku otrzymywała przesyłkę. Seweryn znajduje w garażowej skrytce stare dyskietki, które w tajemniczy sposób wiążą się z listami zza grobu...

Mróz R., Listy zza grobu, Poznań : Wydawnictwo Filia, 2019. 

Kaja i Seweryn idąc tropem różnych wskazówek, muszą odnaleźć konkretny egzemplarz "Międzymorza" Żeromskiego. Trafiają do biblioteki:

"Tuż za wejściem zastali przy ladzie młodą bibliotekarkę, która powitała ich uśmiechem.
– W czym mogę pomóc? – spytała.
Zaorski rozejrzał się nerwowo, jakby tuż obok wybuchł pożar.
– Wszystko w porządku? - dodała dziewczyna, nagle poważniejąc.
– Nie, chyba nie, skoro potrzebujemy pomocy.
– Słucham?
– Zaproponowała pani pomoc, więc musi być jakieś zagrożenie.
– Ja... właściwie... –  powiedziała, a potem na jej twarzy odmalowało się wesołe zakłopotanie. – No tak. Gdzie jak gdzie, ale tutaj kalki z angielskiego nie przystoją.
Seweryn odpowiedział uśmiechem.
– W takim razie czym mogę państwu służyć? –  dodała uprzejmie bibliotekarka."
Po krótkim przeszkoleniu w zakresie prawidłowej obsługi czytelników bohaterowie wyjaśniają o jaką książkę im chodzi. Młoda bibliotekarka informuje bohaterów, że poszukiwany egzemplarz został wycofany. Prosi o pomoc starszą koleżankę:

"Po chwili zjawiła się starsza kobieta, która sprawiała wrażenie, jakby już od przynajmniej dziesięciu lat powinna być na emeryturze. Bibliotekarka najpierw badawczo spojrzała na Zaorskiego, a potem na umundurowaną policjantkę. Westchnęła ciężko – choć równie dobrze mogła po prostu nabierać powietrza, uznał Seweryn".
Bibliotekarka odnajduje protokół selekcji - okazuje się, że mocno uszkodzony egzemplarz został wycofany, ale nie trafił na makulaturę a na kiermasz organizowany w lecie przez bibliotekę. Bibliotekarka "nie próżnuje" i po jakimś czasie odnajduje poszukiwany egzemplarz - okazuje się, że ma go "jedna ze stałych czytelniczek biblioteki, która często skupuje podniszczone egzemplarze na kiermaszach"

Niemal dwa lata temu przeczytałam po raz pierwszy książkę najpopularniejszego pisarza w Polsce. Zarzekałam się wtedy, że literackiego spotkania nie powtórzę, chyba, że uczyni bohaterką swej opowieści bibliotekarkę. Ponieważ pojawia się ona na kartach powieści, było to moją główną motywacją do lektury. Nawet nie wartka akcja i dobre dialogi, tak charakterystyczne dla tego pisarza. A już na pewno nie zakończenie fabuły, rozczarowujące niczym kapcie znalezione zamiast wymarzonych łyżew pod bożonarodzeniową choinką. Mam wrażenie, że z tego typu książkami jest  u mnie jak z pizzą - wypełni żołądek, ale nie nakarmi. Szukam czegoś innego - nawet jeśli ma to być cheat day... 

25 kwi 2020

Co się czyta?

Przeczytałam jeden z tomów opowieści o mrówkojadzie i orzesznicy autorstwa Lotty Olsson. To cudowna książka - nie tylko dla dzieci - o refleksyjnym z natury mrówkojadzie i jego niezwykle pracowitej i praktycznej przyjaciółce orzesznicy. 
Tym razem mrówkojad wpada na pomysł, by zostać pisarzem. Chce "zostawić po sobie ślad", "stać się kimś więcej", "wznieść się ponad przeciętność"i "zostać nieśmiertelnym". 
"Orzesznica wiedziała, że mrówkojad czasem pisze wiersze - zaskakująco pesymistyczne i poważne utwory traktujące o... o... hmm, o czym właściwie są te wiersze? (...). W każdym razie nie dało się tego czytać. Orzesznica postanowiła mimo wszystko postanowiła okazać entuzjazm. 
- To cudownie! - zawołała. - Zbiór wierszy (...). 
- Napiszę książkę! Prawdziwą książkę, a nie jakiś tam zbiór wierszy. Wiersze! Przecież nikt teraz nie czyta wierszy! (...) 
Orzesznica musiała się zgodzić, że czytających poezję rzeczywiście nie było dziś zbyt wielu, jeśli się dobrze zastanowić. 
- Sama widzisz, orzesznico... - powiedział mrówkojad (...). - Jeśli chce się zostawić ślad, zostać w pamięci itepe, to trzeba napisać książkę, którą inni będą chcieli czytać (...). Zastanawiałem się tylko, jakie książki rzeczywiście się teraz czyta (...). 
- Co się czyta? Może romanse? (...) A jeśli nie romanse to może kryminały? Albo książki kucharskie? Albo poradniki o tym, jak żyć? O sensie życia? 
- Sens życia! - wykrzyknął mrówkojad i aż podskoczył na krześle, To jest to! Strzał w dziesiątkę! (...) Dziękuję, kochana orzesznico. 

Olsson L. , Sens życia, Poznań : Wydawnictwo Zakamarki, 2014. 
 Mrówkojad w poszukiwaniu natchnienia  udaje się do lasu ("Tak właśnie robią pisarze!"). Każde napotkane zwierzę stara się wyjaśnić bohaterowi czym jest sens życia. Najbardziej podoba mi się  surykatka Doris, która namawia mrówkojada do ćwiczeń jogi, częstuje sokiem z trawy pszenicznej i obdarowuje dzbankiem do płukania nosa. 
Czy mrówkojad napisze książkę i znajdzie sens życia? Musicie przekonać się o tym sami, sięgając po tę wspaniale ilustrowaną, dowcipną i mądrą opowieść o tolerancji i przyjaźni. 


21 kwi 2020

Sekret książki

Poznajcie Hanię - bohaterkę "Sekretu pustej książki" - która przeprowadza się wraz z rodzicami i małym bratem Ignasiem do nowego domu. W swoim pokoju Hania odkrywa biblioteczkę po poprzednich mieszkańcach, którą musi uporządkować. Nie będzie to łatwe zadanie - książek jest dużo, a Hania raczej od nich stroni. Czytanie uważa za stratę czasu i ma problem z przebrnięciem przez lektury szkolne. Na szczęście Hania poznaje Aurelię - swoją sąsiadkę, która nie wypuszcza książki z rąk i chodzi wszędzie ze swoim kotem Leopoldem. Aurelia zachęca Hanię do czytania, podsuwając jej swoją ulubioną książkę. Pomaga też koleżance w uporządkowaniu biblioteczki. Dziewczynki znajdują czerwoną księgę w twardej oprawie. Kartki tej książki są czyste... Od tej chwili małe bohaterki próbują rozwiązać sekret pustej książki i kolejne zagadki. 

Kucharz M., Sekret pustej książki, il. E. Moyski, Kraków : Wydawnictwo Skrzat, 2019. 
"Sekret pustej książki" to ciepła, pięknie zilustrowana opowieść o przyjaźni. Ta bardzo dobrze napisana historia pokazuje nie tylko to jak ważna jest współpraca, ale też jak łatwo oceniamy innych po pozorach, zupełnie jak książki po okładce. Przystępna fabuła, z wieloma zagadkami, świetnie nadaje się do wspólnego czytania lub stawiania pierwszych kroków w czytaniu, tym bardziej, że pokazuje jak ważne są książki. To dzięki nim bohaterkom udaje się rozwiązywać kolejne tajemnice.
Sądzę, że książka bardzo dobrze sprawdzi się jako punkt wyjścia do przeprowadzenia zajęć w bibliotece. Polecam!

20 kwi 2020

Niechlujny bibliotekarz

Książka "Córki jeziora" amerykańskiej pisarki Wendy Webb przyciągnęła mnie tytułem i okładką, gdy stałam w kolejce w popularnym dyskoncie spożywczym. Kupiłam ją, bo pomyślałam, że w szale przedświątecznych zakupów pewnie nikt się na nią nie skusi, bo ważniejszy jest majonez do sałatki niż jakaś tam książka. Czyli to taki zakup trochę z ciekawości, a trochę z litości. 
Bohaterką powieści jest Kate Granger, która wraca do rodzinnego domu, pozbierać się po nieudanym małżeństwie. Tu nic odkrywczego - facet miał romans z młodszą. Kate chce odzyskać spokój, ale jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa - los gra z nią w pokera (to za "narodowym wieszczem"). Kate podczas spaceru odkrywa wyrzucone na brzeg jeziora ciało młodej kobiety i niemowlęcia. Od tej pory - poza chwilami ukojenia w pensjonacie prowadzonym przez kuzyna Kate i jego partnera - bohaterka nie zazna spokoju - nawet w snach. Bo w powieści "Córki jeziora" sny będą ważnym kanałem komunikacji między światem zmarłych a światem żywych, a bohaterka będzie chciała rozwiązać zagadkę kobiety z jeziora. 

Webb W., Córki jeziora, Warszawa : Świat Książki, 2020.


Kate chcąc dotrzeć do faktów sprzed lat udaje się do miejscowej biblioteki, gdzie obsługuje ją bibliotekarz - "dwudziestokilkuletni mężczyzna z gęstwiną ciemnych włosów spiętych na czubku głowy w kucyk". Ponieważ biblioteka "poza sezonem zamykana jest dość wcześnie" bohaterka wraca do biblioteki następnego dnia:
 "Kate czekała już na stopniach biblioteki, gdy zza rogu wyłonił się niechlujny bibliotekarz, ten sam, który obsługiwał ją poprzedniego dnia. Na uszach miał słuchawki, w ręku trzymał ogromny kubek kawy. Na widko Kate rozpromienił się.
-Czekała pani całą noc? - zażartował.
-Prawie - odparła z uśmiechem.
-Znowu podróż w czasie, tak? - spytał, grzebiąc kluczami w zamku wielkich, podwójnych drzwi.
-Wygląda na to, że tym się właśnie zajmuję - przyznała Kate. - Czasami sama nie wiem, gdzie kończy się tysiąc dziewięćset dziesiąty rok, a zaczyna dzisiaj.
-Chętnie bym o tym posłuchał - wymamrotał, po czym włączył światła i położył swoją mocno wypakowaną torbę na kontuarze.
-Mogę sama pójść po filmy? - spytała Kate.
-Zna pani drogę odparł".
To są jedyne sceny z udziałem bibliotekarza - niestety.  Za to sporo jest o duchach, lokalnych legendach, intuicji i sile natury. Poza wątkiem kryminalnym, rodzinną tajemnicą, czytelnik znajdzie też wątek miłosny. Jeśli ktoś lubi taki miks - będzie usatysfakcjonowany. Choć bardzo lubię klimatyczne opowieści, w których natura odgrywa dużą rolę, tu momentami czułam przesyt i zniecierpliwienie, że to jeszcze nie koniec tej historii.

11 kwi 2020

Nieustraszeni bibliotekarze

Nieustraszeni bibliotekarze - tak nazwałam trzech strażników najsłynniejszych zbiorów rękopisów w Timbuktu (Mali), którzy po ataku islamskich fanatyków w 2012 r. rozpoczęli akcję ewakuacji twórczego dziedzictwa i piśmienniczej tradycji regionu. Ich zmagania opisał w swoim niezwykłym reportażu "Przemytnicy książek z Timbuktu" Charlie English - brytyjski dziennikarz, pracujący m.in. dla  The Guardian. 

English C., Przemytnicy książek z Timbuktu, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2018. 

Autor rzucił pracę, by zmienić opowieść o nieustraszonych bibliotekarzach w książkę. Przeprowadził setki wywiadów, dotarł do korespondencji uczestników wydarzeń i oficjalnych dokumentów.  Na plan pierwszy w powstałej opowieści wysuwa się  Abdel Kader Haidara - bibliotekarz, który przez lata gromadził rękopisy z prywatnych kolekcji, dbał o powstanie kolejnych bibliotek i zasilał księgozbiór archiwum państwowego w Instytucie Ahmeda Baby. "Za wyłupiastymi brązowymi oczyma czaiła się psotna inteligencja" pisze o Haidarze autor.  Pierwszeństwo Haidara wynika zapewne z tego, iż stał on się później założycielem Savamy - organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną piśmiennego dziedzictwa Timbuktu i twarzą walki o ocalenie źródeł pisanych Timbuktu, z których najcenniejsze obejmują tak zwaną "złotą erę" w historii miasta, czyli XV i XVI wiek.

Abdel Kader Haidara [źródło]


Bibliotekarzom udało się ewakuować z Timbuktu ponad 300 tys. manuskryptów z różnych kolekcji. Z narażeniem życia wywozili lub spławiali rękopisy w workach po ryżu i w kufrach - a gdy tych zabrakło - w specjalnie przerabianych beczkach na ropę, a wszystko pod nosem chcących palić książki dżihadystów. 
Opowieść o bibliotekarzach przeplatana jest historią Timbuktu. To serce Afryki Zachodniej, miasto-legenda, słynęło z rzekomych bogactw i rozpalało wyobraźnię odkrywców od XVII wieku. Właśnie ich zmagania w dotarciu do Timbuktu opisuje autor.  Te dwie narracje doskonale się uzupełniają, składając się na książkę wciągającą niczym najlepszy kryminał, z bardzo zaskakującym finałem...  

Brytyjski odkrywca i dyplomata Richard Francis Burton (1820-1890) tak opisywał ekscytację związaną z wyprawą badawczą do Afryki:
"Uwalniając się za sprawą jednorazowego ogromnego wysiłku z okowów nawyku, ciężkiej jak ołów rutyny, spod płaszcza wielu trosk i niewoli domu, człowiek znów czuje się szczęśliwy. Krew krąży mi w żyłach żwawo jak za czasów dzieciństwa".
Jeśli Wam również ciąży "płaszcz wielu trosk", sięgnijcie po świetnie napisaną  historię o dzielnych bibliotekarzach i przenieście się do Timbuktu.