15 lis 2017

Jak kierownik biblioteki do pensji dorabiał

Kierownik jednej z gminnych bibliotek, który pełnił jednocześnie funkcję skarbnika w oddziale SBP, wystawiał - w imieniu Stowarzyszenia - fałszywe faktury na zakup książek, za które płaciła gmina.  Dokonywał też fikcyjnych zakupów w nieistniejącej hurtowni książek, preparował dokumenty i w rozliczeniu wykorzystywał książki pozyskiwane w ramach darowizn. Pieniądze - około 200 tys. od 2004 r. - zatrzymywał dla siebie. O sprawie pisze portal NJ24.pl


Ten wpis ma etykiety bibliotekarz, pieniądze ale korciło mnie, by dodać kreatywność i bibliotekarz potrafi...

1 lis 2017

Antykwariat

Antykwariat to tytuł filmowej etiudy Waldemara Krzystka, późniejszego reżysera znakomitego Fotografa czy Małej Moskwy. To opowieść o utracie. Syn po śmierci ojca pozbywa się pieczołowicie budowanej przez niego kolekcji książek. Książki są tu symbolem niewypowiedzianych słów, niedokonanych gestów, czasu zmarnowanego na gniewie i żalu. Są niewykorzystaną szansą na poznanie drugiej osoby. 



Kiedy syn dostrzega w pożółkłych kartach ostatnią nić wiążącą go z tym, który odszedł, jest już za późno. Antykwariusz nie zgadza się na odkupienie książek.

Antykwariat, 1980. Ninateka

24 paź 2017

Shush-free zone






Inspirująca opowieść o tym, jak organizacja Robin Hood w ramach projektu The Library Initiative zmieniła nowojorskie biblioteki szkolne:




11 paź 2017

Pani od życia

Wywiad z Magdaleną Fikus, profesor w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN, nie zdobędzie pewnie takiej rzeszy czytelniczek jak wywiad pewnej celebrytki na tle złotych kranów, a szkoda. Bo jest to rozmowa w której nie ma ani krzty pozy – jest za to szczerość i zadziwiający brak dbałości o  jakąkolwiek poprawność. Na tle mdłych jak szpitalny obiad wywiadów, jej głos jest bardzo ożywczy. Nawet jeśli zaczyna się pytaniem o miłość i szczęście:
Osobiście wyłączyłabym naukę z konieczności dociekania na temat tego, czy byłam w życiu szczęśliwa i czy kochałam. Pozostańmy przy porywach niedefiniowalnego nastroju
I dalej:
Dla mnie poczucie szczęścia wiąże się raczej z czymś bardzo gwałtownym, pierwotnym, porywającym, zwierzęcym niemal. Takim, przy którym inne sprawy tracą znaczenie, bledną i odchodzą - czy ja wiem? Może nie w zapomnienie, ale zdecydowanie na dalszy plan. 
Zaskakuje mnie - w pozytywnym sensie - spójnośćkonsekwencja i wierność sobie bohaterki wywiadu. Ta pani nie wymachiwałaby najpierw czarną parasolką, by po jakimś czasie wystąpić w filmie pro life. Opowiada o swoim życiu bez skrępowania ale z absolutną pewnością swoich wyborów i decyzji. Nawet jeśli te okazały się błędne. Z wypowiadanych słów czuć siłę, otwartość umysłu i odwagę. Odwagę by żyć. I przyjmować życie z całym bogactwem jakie ze sobą niesie. I nie żałować. Tego co się stało. I tego, czego zrobić się nie zdążyło: 
Muszę przyznać ze zdumieniem, że starość jest dla mnie łaskawa i dużo mi dała. Zaczęłam doceniać wagę doświadczenia. Zaczęłam umieć dokonywać podsumowań, czego ode mnie młodziutkiej domagał się i nie doczekał jeden mądry znajomy. Zaczęłam rozróżniać ważne od małego ważnego. Dowiedziałam się, że nie wszystko jest osiągalne. Ale też tego, że osiągnąć można bardzo wiele. I że nie należy za bardzo martwić się tym czego nie zrobiliśmy. Widocznie nie umieliśmy, nie chcieliśmy, nie mogliśmy. Poczułam że wchodzę w sferę cienia, kiedy zrozumiałam, że są sprawy i działania które na zawsze są już dla mnie zamknięte, rzeczy które mi się z całą pewnością nie przydarzą, plany których nie zrealizuję. I trzeba to przyjąć. I nie buntować się. 




25 wrz 2017

Bibliotekarz inny niż myślisz - wyniki konkursu

Samorząd Studencki Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu wyłonił najlepsze prace nadesłane na V edycję konkursu Bibliotekarz inny niż myślisz. Na odbywający się przy okazji seminarium Biblioteki Świata konkurs zgłoszono 16 zdjęć z całej Polski, z rożnych typów bibliotek. A oto zwycięskie fotografie:

I miejsce - BOR - Biblioteczny Oddział Ratunkowy  (Filia 11dz Biblioteki Raczyńskich)

II miejsce - Sztuka czytania (Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. KEN w Warszawie)

III miejsce - Zakładniczka książek (biblioteka V Liceum Ogólnokształcącego im. K. Potockiej w Poznaniu)

Różowy kubek

Ma blisko czterdzieści lat. Różowy kubek z tworzywa sztucznego, z geometrycznym uchem. Pomagał robić syrop z cebuli, gdy z siostrą chorowałyśmy na gardło - średnio dwa razy do roku. I kogel-mogel z jajek od babcinych kur. Nie obce mu były sosy, przeciery, kaszki, kisiele i budynie. Przetrwał przeprowadzki, zmiany kuchennych mebli i towarzystwo coraz bardziej nowoczesnego sprzętu. W miejscu dzióbka ma już niewielką dziurkę, ale nadal służy w tworzeniu smaków i zapachów. Różowy kubek mojej mamy. Zawsze był i zawsze będzie. Nie umiem tak pięknie pisać o mojej mamie, przez pryzmat rzeczy, które ją otaczają, jak zrobił to Marcin Wicha w zbiorze Rzeczy, których nie wyrzuciłem.  Opisuje tam książki i rzeczy, które zostawiła jego matka. Rekonstruuje przez to jej obraz z wyrozumiałością, podziwem, ale też z odrobiną czułości i przymrużonym okiem. Przeczytajcie. Warto. I podziękujcie za wasz różowy kubek, dopóki jest na to czas.

Biblioteki są zapisami naszych czytelniczych porażek. Jak mało w nich książek, które naprawdę nam się podobały. Jeszcze mniej takich, które podobają nam się przy kolejnej lekturze. Większość to pamiątki po ludziach, którymi chcieliśmy być. Których udawaliśmy. Których braliśmy za siebie. 

Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem, Kraków 20147, s. 23-24.  

20 wrz 2017

Portret obcego astronoma w półtonach

W najnowszym numerze miesięcznika Pani ukazał się szczery wywiad z Janem Wołkiem, który wspomina swoją przyjaźń z Grzegorzem Ciechowskim. Opowiada pięknie i rzuca nieco inne światło na prywatną sferę artysty, odkłamując pewne fakty zawarte w książce Potockiej. Przywołuje również wspólny wyjazd do Japonii i nocleg w tradycyjnym japońskim hotelu, gdzie towarzyszyła im gejsza, która przed swoim pojawieniem się wzbudzała u panów niemałą ekscytację, a jak się okazało była w takim wieku, że "mogła trzymać do chrztu Góry Świętokrzyskie". Nie była to jedyna atrakcja wyjazdu:

Podczas śniadania, które jedliśmy, siedząc po turecku, każdy z nas dostał drewniane pudło z przegródkami, w nich znajdowały się różne rzeczy do jedzenia do dowolnego skonfigurowania. W środku, w takiej większej przegródce, było danie główne - coś co wyglądało jak połowa dętki od dziecięcego wózka. Okazało się, że to ślimak. Trzeba było go zjeść za pomocą dwóch patyczków bambusowych. ani tego pokroić, ani rozerwać, ani ugryźć. Wepchnąłem to coś do gęby, ale czuję, że dalej już nie dam rady, a tu jeszcze kawałek wystaje. Japończycy patrzą na nas jak na barbarzyńców, więc Grzesiu zdesperowany potraktował mnie instrumentalnie, jak zepsuty mechanizm, który trzeba naprawić, i palcem wepchnął mi tego ślimaka do gardła. Oczy mi wyszły na wierzch, ale w końcu go połknąłem. Miałem mu to za złe. Mógł sam spróbować zjeść to świństwo. ;) 
Portret w półtonach, z Janem Wołkiem rozmawia Anita Zuchora, Pani, październik 2017, s. 56-64.

19 wrz 2017

Zapolskiej nikt nie kupuje czyli pan od literek

Posłuchajcie świetnego reportażu o pozytywnie zakręconym miłośniku książek. Michał Pabian - dramaturg i językoznawca, stworzył w swoim domu prywatną bibliotekę niepubliczną - bibliotekę bez czytelników - bo nie pozwala innym czytać swoich książek. Bibliotekę, z której nic nie ubywa, a która powstaje przez donoszenie kolejnych książek i stopniowe pozbywanie się mebli. Bibliotekę gdzie w dawnej szafie stoi klasyka, gdzie Breza podtrzymuje Hauptmanna i gdzie można wyzłościć się na Słowackiego. Bibliotekę bez dubletu, ale za to z archiwum egzystencji i wstydliwymi książkami w łazience. 


autorka reportażu: Ewelina Karpacz-Oboładze
data emisji: 18.09.2017

Moc w bibliotece

W najnowszym numerze Urody życia ukazał się wywiad z Anną Rok, która na cześć swojej babci utworzyła stypendium dla bibliotekarek. Opowiada o tym, jak powstał pomysł utworzenia stypendium i jakie wspaniałe projekty są do niego zgłaszane. O roli bibliotek i bibliotekarek w tworzeniu lokalnej społeczności, a także o satysfakcji finansowej:

No, nie ma, zarobki są beznadziejne. To zresztą część większego zjawiska w Polsce: nie doceniamy zawodów, które są ważne społecznie. Nie doceniamy pielęgniarek, nauczycielek, bibliotekarek. Zawodów wykonywanych najczęściej przez kobiety i wymagających tak zwanych miękkich umiejętności. Łatwiej dostrzec sukces w rodzaju budowy mostu niż w postaci rozbudzania w młodzieży ciekawości świata albo budowania więzi społecznych. W Polsce się tego jeszcze nie docenia. 

 I dalej o roli biblioteki:

Zgodnie z socjologiczną wiedzą, ludzie potrzebują tak zwanego trzeciego miejsca, powinna być jakaś przestrzeń, która oddziela zajęcia domowe i środowisko pracy, która daje odpoczynek od codziennych trudów. Biblioteka wydaje się do tego idealna - to strefa publiczna, dostępna dla każdego za darmo, gdzie można się spotkać z ludźmi zupełnie innymi niż ci, których widujemy na co dzień.