19 wrz 2017

Zapolskiej nikt nie kupuje czyli pan od literek

Posłuchajcie świetnego reportażu o pozytywnie zakręconym miłośniku książek. Michał Pabian - dramaturg i językoznawca, stworzył w swoim domu prywatną bibliotekę niepubliczną - bibliotekę bez czytelników - bo nie pozwala innym czytać swoich książek. Bibliotekę, z której nic nie ubywa, a która powstaje przez donoszenie kolejnych książek i stopniowe pozbywanie się mebli. Bibliotekę gdzie w dawnej szafie stoi klasyka, gdzie Breza podtrzymuje Hauptmanna i gdzie można wyzłościć się na Słowackiego. Bibliotekę bez dubletu, ale za to z archiwum egzystencji i wstydliwymi książkami w łazience. 


autorka reportażu: Ewelina Karpacz-Oboładze
data emisji: 18.09.2017

Moc w bibliotece

W najnowszym numerze Urody życia ukazał się wywiad z Anną Rok, która na cześć swojej babci utworzyła stypendium dla bibliotekarek. Opowiada o tym, jak powstał pomysł utworzenia stypendium i jakie wspaniałe projekty są do niego zgłaszane. O roli bibliotek i bibliotekarek w tworzeniu lokalnej społeczności, a także o satysfakcji finansowej:

No, nie ma, zarobki są beznadziejne. To zresztą część większego zjawiska w Polsce: nie doceniamy zawodów, które są ważne społecznie. Nie doceniamy pielęgniarek, nauczycielek, bibliotekarek. Zawodów wykonywanych najczęściej przez kobiety i wymagających tak zwanych miękkich umiejętności. Łatwiej dostrzec sukces w rodzaju budowy mostu niż w postaci rozbudzania w młodzieży ciekawości świata albo budowania więzi społecznych. W Polsce się tego jeszcze nie docenia. 

 I dalej o roli biblioteki:

Zgodnie z socjologiczną wiedzą, ludzie potrzebują tak zwanego trzeciego miejsca, powinna być jakaś przestrzeń, która oddziela zajęcia domowe i środowisko pracy, która daje odpoczynek od codziennych trudów. Biblioteka wydaje się do tego idealna - to strefa publiczna, dostępna dla każdego za darmo, gdzie można się spotkać z ludźmi zupełnie innymi niż ci, których widujemy na co dzień. 

14 wrz 2017

Misja Bibliotekarka

W najnowszym numerze Zwierciadła ukazał się artykuł o bibliotekarce Natalii Stępień, zwyciężczyni Konkursu Akademii Rozwoju Filantropii im. Olgi Rok. Przeczytajcie o wspaniałych rzeczach, które dzieją się w bibliotece w Pniewach i bibliotekarce, która "uważa, że biblioteki w całej Polsce przeżywają swój złoty wiek. Szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie pełnią funkcję trzeciego miejsca (po domu i pracy), w którym można - oczywiście wypożyczyć książki, ale także spotkać innych ludzi. Zapisać się na zajęcia, przyprowadzić dzieci i pograć w gry planszowe albo... po prostu pogadać. - Czas zapomnieć o bibliotece w której trzeba być cicho. Może i nie jesteśmy Skandynawią, chociaż i u nas są gdzieniegdzie takie supernowoczesne placówki, jak tam, ale ważny jest sam klimat, otwartość i dostępność - uważa Natalia". 


6 wrz 2017

Ex Libris. Film o bibliotece

Światową premierę miał właśnie film Ex Libris: New York Public Library. Jak pisze w swej recenzji dla portalu Filmweb Piotr Czerkawski:


 Nowojorska Biblioteka Publiczna zostaje przedstawiona na ekranie jako zachwycający wewnętrzną różnorodnością mikrokosmos. (…) Kierująca swą ofertę do wszystkich grup wiekowych, etnicznych i zawodowych biblioteka stanowi rodzaj spełnionej utopii. Świat w "Ex Libris" jest kojąco uporządkowany, a portret instytucji podtrzymującej ludzki pęd do wiedzy ma w sobie coś mądrze optymistycznego. Choć podobne obserwacje niejednego twórcę poprowadziłyby w stronę wzniosłych metafor i egzaltowanych uogólnień, Wiseman zdradza wyraźną awersję do pretensjonalności. Zamiast tego chętnie sięga po poczucie humoru. Choćby otwierająca "Ex Libris" sekwencja, w której pracownik biblioteki konfrontuje się z coraz bardziej niedorzecznymi pytaniami klienta, stanowi mały klejnot komediowego absurdu.


Pozostaje nam zatem czekać z nadzieją na polską premierę. Choć nie zdziwiłoby mnie wcale gdyby ten trwający ponad trzy godziny dokument nie spotkał się z zainteresowaniem polskich dystrybutorów. 


28 sie 2017

Niezwykła książka (nie tylko dla dzieci)

Uwielbiam książki wydawnictwa ADAMADA. Wspaniale ilustrowane, proste historie z głębokim przekazem, wykorzystuję często w pracy z dziećmi. Dziś wpadła mi w ręce książka "Sam i Watson przeganiają gniew". Opowiada ona o chłopcu, który siedzi naburmuszony sam w pokoju. Zagaduje do niego kot Watson, który akurat ma atak alergii. Kot - mimo, że nic nie widzi przez zapuchnięte oczy - wie, że chłopiec jest zagniewany. I tłumaczy mu:

Czy wiesz, że twoje myśli są rodzajem energii? I mają różne kształty i kolory? [Energia] to coś podobnego do fal radiowych lub telewizyjnych. Albo - do internetu. To wszystko istnieje, chociaż tego nie widać. [...] Również ludzkie myśli wysyłają fale, a my zwierzęta, bardzo łatwo je odczytujemy. W jednej chwili wiemy, że człowiek się boi albo, że jest smutny. [...] To wielka tajemnica i nawet naukowcy nie wiedzą tego dokładnie. 
Dalej jest o wysyłaniu pozytywnej energii, o tym, że miłość ma jej w sobie najwięcej i - uwaga - o wizualizacji. Naprawdę! To wszystko w książce dla dzieci.  Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym przekazem w tego typu literaturze. Osobiście jest to dla mnie coś niesamowitego!


27 sie 2017

Światowy Kongres IFLA we Wrocławiu

Miałam wyjątkową okazję uczestniczyć w tym roku w Światowym Kongresie IFLA. Wzięło w nim udział ponad 3500 osób, ze 155 krajów. Blisko 248 sesji, wystawy, sesje posterowe, wizyty w bibliotekach stworzyły niebywałą szansę wymiany doświadczeń, rozwiązań praktycznych, a także innowacji, przez bibliotekarzy z całego niemal świata. Szczegółowe sprawozdania z każdej z sesji można znaleźć na dedykowanej stronie (tu>>>), choć trudno jest opisać słowami atmosferę jaka towarzyszyła obradom. 


Chciałabym natomiast podzielić się wykładem, który na mnie osobiście zrobił ogromne wrażenie. Była to prezentacja dyrektora Biblioteki Narodowej w Norwegii. Aslak Sira Mhyre przedstawił referat Libraries - An Arena for Debate that Expands Local Democracy. We wstępie nakreślił sytuację bibliotek w Norwegii, w związku z nowym prawem i  strategią dla tamtejszych bibliotek. Mówił o tym, że  obecnie miejsca do niedawna skupiające lokalne społeczności, wygasają - przestają być "klejem społeczeństwa". Upatrywał tu dużą rolę bibliotek jako miejsca spotkań, arenę debaty, która rozwija i rozszerza demokrację na lokalnym poziomie i jest - rzecz jasna - miejscem dzielenia się i propagowania wiedzy. Nie możemy jedynie otwierać drzwi - podkreślał - musimy złapać czytelnika i stworzyć w nim potrzebę bycia w bibliotece. Bibliotece głośnej od rozmów, tętniącej życiem i skupiającej ludzi nawet wokół codziennych tematów. Digitalizacja i rozwój technologiczny postępuje, ale nadal jesteśmy istotami społecznymi - potrzebujemy poznawać się nawzajem, rozmawiać, a do rozwoju demokracji na szczeblu lokalnym potrzebne jest miejsce spotkań jakim stać się może biblioteka. Biblioteka z nie zmienioną tożsamością - z książkami na półkach i bibliotekarzami porządkującymi księgozbiór. Niech bibliotekarze będą bibliotekarzami, a biblioteka - biblioteką.


Tu skrót z ceremonii otwarcia obrad:



A tu wspólny taniec podczas wieczoru kulturalnego:

Seksowna bibliotekarka

Czasem trzeba uważać na to, o czym się marzy. ;)

19 lip 2017

Bibliotekarze - personel wysoce kontaktowy

Wprawdzie trwa sezon ogórkowy, a nie na odgrzewane kotlety, ale dziś obszerny fragment tekstu prof. Jacka Wojciechowskiego, opublikowanego w 2016 roku na łamach Bibliotekarza:

"To właściwie oczywiste, że najważniejsza w całym bibliotekarstwie jest umiejętna i satysfakcjonująca obsługa użytkowników, a więc sprawna realizacja usług. (...) I jak usługi nie będą świadczone porządnie, ku zadowoleniu publiczności, to całą resztą można się wypchać. Mniej więcej tak właśnie trafia w sedno, guru światowego bibliotekarstwa Michael Gorman, nie kryjąc bynajmniej, że biblioteczny styk z usługobiorcami może być równie stresogenny co spotkanie z lwem (...). Ważne jednak nie tylko, żeby nie dać się zjeść, ale znacznie więcej. I w kontekście tego więcej, dla oceny personelu kontaktowego (...) proponuje Gorman, niekoniecznie wymyślną, ale też nie do końca zabawną, tabelkę klasyfikacyjną. Otóż jego zdaniem są tacy, którzy realizować biblioteczne usługi: 
-chcą i umieją, 
-chcą, lecz nie umieją, 
-nie chcą i nie umieją, 
-nie chcą, mimo, że umieją.  
 To podział trywialny, więc plebiscyt preferencyjny jest zbędny. Natomiast nie byłoby ewentualnie od rzeczy, gdyby każdy - byle bez picu i samozadowolenia - siebie przypisał do któregoś z tych wariantów. A potem można już swobodnie pogadać o przyszłości: bibliotek, zawodu i własnej. Niekoniecznie w kontekście wyszukanych teorii oraz wymyślnych koncepcji". 

[źródło]
 Nic dodać, nic ująć. A tekst bez względu na porę - aktualny. Sprawdzałam dziś listę bestsellerów wydawanych przez SBP (swoją drogą strona działa mało sprawnie) - nie ma na niej niestety książki profesora "O bibliotekach po mojemu", a szkoda. Lektura tekstów pana profesora nie zaszkodziłaby tym, którzy w fachu już siedzą, a dla nowicjuszy wydaje się wręcz nieodzowna. 

29 cze 2017

Przyjemny zapach biblioteki

 Woń roztaczana przez cenne zbiory biblioteczne powinna być dobrem kulturowym - uważa Cecilia Bembibre, chemiczka z University College w Londynie. Zajmuje się ona kolekcjonowaniem i archiwizowaniem starych, szlachetnych woni. 
Jej najnowszy projekt to stworzenie "koła zapachów" starych bibliotek. "Takie aromaty powinny podlegać ochronie. Trzeba o nie dbać jak o zabytki mentalne - podkreśla badaczka. Swój projekt rozpoczęła od ankiety wśród osób odwiedzających starą bibliotekę przy katedrze św. Pawła w Londynie, wypełnioną wiekowymi książkami i meblami. Prosiła o opisanie zapachu, który docierał do ich zmysłu powonienia. Najczęściej wybierano określenia "drzewny", "przydymiony" oraz "ziemisty". Większość ankietowanych uznała też, że woń jest "intensywna lub bardzo intensywna". Prawie wszyscy określili ją jako przyjemną. Później Bembibre powróciła do biblioteki katedralnej, aby zebrać próbki aromatów książek. Następnie poddała te wonie analizom w chromatografie gazowym. Dzięki temu zidentyfikowała proporcje rozmaitych związków lotnych organicznych obecnych w próbkach. - To takie receptury zapachowe, po które można będzie sięgnąć i za sto lat, aby odtworzyć jakiś aromat - wyjaśnia badaczka.
Cecile Bembibre otrzymała już fundusze na badania w pięciu innych, starych bibliotekach.

[źródło: Wiedza i życie, nr 6 (990), czerwiec 2017 s. 15.]