28 lut 2013

Off line, off life

Nie ma mnie na Fejsie. Szczyt mojego ekshibicjonizmu to ten blog. Czasem czuję, że będąc off line, jestem off life. Omijają mnie akcje, promocje, degustacje. Żyję w innym świecie. Równoległym. Książkowo-radiowym. Lubię to nie wyraża się za pomocą kliknięcia, a uśmiechu nad kubkiem nowo odkrytej herbaty. Czasem czuję się jak dinozaur. Matuzalem niemal. Licho nie śpi i kusi. Tylu znajomych, tyle ciekawych wydarzeń. A ja się zapieram i fukam. Na szczęście są dobrzy ludzie, którzy selekcjonują dla mnie fejsbukowe treści i przesyłają mi na pocztę. Zaglądam do tego świata przez dziurkę od klucza. Przez uprzejmość. Dziękuję.

To też dostałam na pocztę:




Zazwyczaj jestem jak najbardziej za, ale tym razem coś mi zgrzyta w tej akcji... Może to, że nie mnie zaprosili na plakat? ;P



10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jak dobrze, że nie jestem jedyną osobą, której "coś zgrzyta"! Widziałam wcześniej te grafiki i aż mi się flaki przekręciły - rozumiem promowanie książek, czytelnictwa i bibliotek z przymrużeniem oka, ale ten sposób jest co najmniej obleśny. Czytanie książek i odwiedzanie bibliotek to naprawdę coś więcej niż podglądanie skąpo ubranych lasek, a bibliotekarki to ktoś więcej niż prowokacyjnie wypięte cizie. Aż chciałam coś napisać do autorów tej "akcji", ale nie mogę ich namierzyć, może ktoś wspomoże?

Pozdrawiam, Magdalena

Eva Scriba pisze...

No, jest to takie balansowanie na granicy z tendencją do przekraczania granic dobrego smaku. Można pożonglować stereotypowym postrzeganiem tego zawodu, ale też z umiarem. Pozdrawiam :)

agnieszka pisze...

a dziś na fejsbuku Pulowerek mówi,że jest Dzień Przytulania Bibliotekarzy :)

tuuuulimy :*

Eva Scriba pisze...

Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie i też przytulam ;)

bibliotekareczka pisze...

Jak to nie zaprosili? To dopiero skandal! -)))

Eva Scriba pisze...

Też tak uważam! Wszak jestem gwiazdą! ;P ;)
Pozdrawiam ciepło.

paranoid android pisze...

A może fanpage założysz? :D

sygnaturka pisze...

Mnie razi połączenie wyuzdania z obrazem dziecka.

Barbara Pelc pisze...

Mi też z jednej strony zgrzyta, bo wydaje się przepełnione tandetą i kiczem, brakuje tylko Pameli Anderson w czerwonym stroju i plaży:) Ale z drugiej strony patrząc na to troszkę z przymrużeniem oka, jako osoba starająca się o pracę bibliotekarki, ja i już pracujące Panie w bibliotece możemy się poczuć bosko - ogólnie odbierane jako mądre, oczytane, wykształcone kobiety, chodzące wyszukiwarki:) i na dodatek takie kociaki, mrau. Mądre, piękne - wsprost idealne;) Życie jest piękne:D

Eva Scriba pisze...

Już sobie wyobrażam jakby wzrosła statystyka odwiedzin, gdybym miała takie "zderzaki"... ;) Pozdrawiam ciepło. Dziękuję za komentarze.