Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwód. Pokaż wszystkie posty

30 paź 2021

Mężczyzna czytający książkę

Ona i On. Mają z pozoru wszystko - piękny, dobrze urządzony dom, ciekawe posady, konkretne pieniądze. Nie mają tylko czasu by zadbać o siebie nawzajem i to co ich połączyło. Ona się stara, on jakby mniej. Ona go podziwia za to co robi zawodowo, on jej nie szanuje i nie do końca traktuje poważnie. Ona ignoruje sygnały, że ten związek nie wróży niczego dobrego, on na początku przybiera maski, by ją zwabić. Każde pewnie ma nadzieję, że ta druga strona zasypie tę dziurę którą nosi w środku, a kolorowe życie zagłuszy to co wyje w duszy.  Małżeństwo się nie udaje. On odchodzi do innej. Ona musi sobie po rozstaniu jakoś poradzić. Ona opisuje ten związek z perspektywy "po rozstaniu" ("Sprawiał wrażenie tego, który dla innych zrobi wszystko, dla mnie niechętnie robił cokolwiek"). Ona czyli Jaśmina - lat 39 - bohaterka powieści Sabiny Czupryńskiej "Jeszcze będzie przepięknie". To jej czytelnik towarzyszy w rozterkach, smutku, żalu i załamaniu. 


S. Czupryńska, Jeszcze będzie przepięknie, Warszawa : Prószyński i S-ka, 2018. 


Jednak opowieść Jaśminy to nie tylko rozpacz, ale też niezwykle wnikliwa diagnoza rozpadu i próby podniesienia się po toksycznym związku. I jak zwykle w takich przypadkach bywa bohaterka próbuje odzyskać siebie odbijając się w czyichś oczach. I tak poznaje Mężczyznę Czytającego Książkę:

"Mężczyzna Czytający Książkę. Napisałam to wielkimi literami. Bo to robi wrażenie. Różne rzeczy robią wrażenie na kobietach. Na niektórych sylwetka albo samochód. Czasem jedno i drugie. Na mnie w tamtym czasie robiły wrażenie książka i pies. Psa nie miał (...) została więc książka. I to jest, powiem otwarcie, bardzo niebezpieczne. Po sylwetce łatwiej się zorientować, kto zacz, po samochodzie zyskuje się prawie dziewięćdziesięcioprocentową pewność, po książce zaś widać najmniej. Chyba, że jest to Biblia albo książka kucharska". 

Okazuje się, że pan czytający ma bardzo ciekawy zawód, ale tu nie będę wam zdradzać szczegółów, bo być może sięgnięcie po tę książkę. Nie ma ona wysokich ocen na portalu lubimyczytac.pl, co mnie trochę zaskoczyło. Styl tej powieści jest dość specyficzny i rozumiem, że nie każdemu może przypaść on do gustu, cała opowieść jest jednak spójna i ciekawa, a nawet bardzo, jeśli ma się za sobą podobne przeżycia, co bohaterka. Rzadko też spotyka się w literaturze polskiej opis rozstania tak akuratny i bardzo bliski życiu. 

22 sie 2021

Bibliotekarka czyta romanse

 Trzy kobiety, trzy historie, które łączy nadzieja na udane i szczęśliwe życie u boku wybranego mężczyzny. Niestety nie są to historie z happy endem - mężczyźni nie stają na wysokości zadania, oszukują, zdradzają, nie dbają wystarczająco o partnerki, toną w alkoholu lub megalomanii. Każda z kobiet próbuje podtrzymać ułudę dobrego związku - wierzą niemal do końca, wybaczają, przymykają oczy, dają kolejne szanse. W życiu każdej z kobiet przyjdzie jednak taki dzień, kiedy będą musiały dać szansę przede wszystkim sobie i nadziei na lepsze życie... 


K. Gąska, Miłość aż po rozwód, Poznań : Wydawnictwo Filia, 2020. 


Wśród bohaterek jest Jadwiga - bibliotekarka, pracująca w "filii miejskiej biblioteki publicznej" od kilkunastu lat. To filia dwuosobowa - razem z Jadwigą pracuje tam również Honorata - kierowniczka filii. Jadwiga jest bardzo oddana swojej pracy:

"Zabrała się do porządkowania stosiku książek, który zaściełał jej biurko. Najlepiej jest odkładać je na półki parę razy w ciągu dnia - można rozprostować przy okazji kości, ze spokojem uporządkować księgozbiór, a nie potem przed zakończeniem zmiany forsować i tak nadwyrężone przez życie plecy".
"Fakt, zdarzało jej się w ramach przerwy w pracy, gdy nie było czytelników, książki zostały równiutko poukładane, nowości wprowadzone do księgozbioru, a lista ubytków dopiero co zamknięta, niekiedy coś podczytać". 

 A Jadwiga "lubiła czytać romanse, nie będzie się tego wypierać . Zawsze kibicowała bohaterkom i czuła smutek, gdy natrafiały na złych mężczyzn". 

Kiedy bibliotekarka, po rozwodzie i nieudanym małżeństwie (mąż uważał, że praca w bibliotece polega na "czytaniu romansideł"), poznaje Jana - pracownika naukowego, stara się mu pomóc w jego pracy:

"Robiąc prasówkę, myślała, czy jakaś informacja nie okazałaby się dla niego przydatna. W chwili, gdy czytelnicy nie odwiedzali biblioteki, przepatrywała KaRo i notowała adresy bibliograficzne pozycji, które mogłyby się mu przydać". 

Przy tym fragmencie szeroko się uśmiechnęłam, choć w całej powieści mnóstwo jest momentów do zadumy i westchnień, niż do śmiechu właśnie.  "Miłość aż po rozwód" to bardzo udany debiut. Autorka szczerze i bez lukru, cechującego niektóre obyczajowe powieści, kreśli zmagania kobiet w relacjach z mężczyznami. Robi to w sposób bardzo przystępny - miałam nawet momentami wrażenie, że czytam reportaż. Ta przekora - nakreślenie tego jak związek wygląda "od środka" - a nie tego z kart romansów i powieści obyczajowych, którymi kobiety są karmione - bardzo mi się w tej książce podoba. Cieszy też pozbawione schematu zamknięcie fabuły. Mam nadzieję, że to co tu było siłą tej powieści, nie zostanie rozmyte w jej kontynuacji - "Czas na nową miłość", którą - jak tylko przeczytam - opiszę dla Was.