8 sty 2022

Zdegradowana bibliotekarka

"Gwiazdozbiór" to moje pierwsze spotkanie z prozą Marty Zaborowskiej i wykreowaną przez nią postacią - detektyw Julią Krawiec. Spotkanie to zresztą nadzwyczaj udane, choć tematyka tego kryminału nieco przytłacza. Bo oto w podwarszawskiej miejscowości giną dzieci. Brutalne morderstwa łączy to, że wszystkie dzieci uczęszczały do szkoły dla wybitnie uzdolnionych. W toku śledztwa okazuje się, że nie tylko talent łączy ofiary, a Julia Krawiec ma coraz mniej czasu, by połączyć tropy i zapobiec kolejnej zbrodni...

W tej powieści bardzo szeroko zarysowane zostało tło społeczno-obyczajowe. Każda dziecięca postać pojawiająca się na kartach tej powieści, ma swoje umocowanie w konkretnej rodzinnej historii. Historii najczęściej smutnej, powodującej dziecięcą samotność i wyobcowanie. Stąd kryminał ten nie jest lekką lekturą. Jeśli dodamy do tego dorosłych, zagubionych w swoich życiowych wyborach, miotanych przez niezaspokojenia i czarne dziury w duszy, to wyjdzie nam z tego niełatwy powieściowy kalejdoskop. A jednak warto przyjrzeć się temu, co wykreowała na kartach swojej powieści Marta Zaborowska. Choć wielość wątków i ciężar poruszanych problemów może być przytłaczający, sprawność pisarska autorki jest godna poznania i docenienia.  

M. Zaborowska, Gwiazdozbiór, Warszawa : Wydawnictwo Czarna Owca, 2015. 

Jedną z postaci występujących w "Gwiazdozbiorze" jest  pięćdziesięciopięcioletnia Zofia Bogucka, która "zaczynała pracę jako bibliotekarka, ale po dziesięciu latach, kiedy jej miejsce zajęła długonoga absolwentka studiów o dziwacznej nazwie, została zdegradowana do funkcji szkolnej sprzątaczki". Niepozorna, zdegradowana bibliotekarka, potraktowana w tak niechlubny sposób przez dyrektora szkoły, odegra bardzo ważną rolę w całej sprawie... Jaką? Dowiecie się sięgając po tę ciekawą i wciągającą książkę. 


2 sty 2022

Winni są ludzie

"Brzydzę się prawdą, która sprawia, że trzeba zniknąć, uciec i schować się przed tymi, którzy wszystko wiedzą lepiej; którzy siedzą w domach i hodują zło"

To słowa Anny - głównej bohaterki powieści "Żałobnica" Roberta Małeckiego. Anna ucieka - przed przeszłością, której okruchy wymiotła z pamięci i przed teraźniejszością, naznaczoną strachem, wstydem, oskarżeniami o przyłożenie ręki do tragicznej śmierci męża i pasierbicy. To, co sprawiło, że musiała opuścić rodzinną miejscowość i to, co teraz napawa ją lękiem, zaciska się wokół niej niczym pętla. 

"Są na tym świecie miejsca, które wiążą nas ze sobą tak, jak kotwica łączy statek z dnem morskim. Wbijają w skórę haczyki i szarpią boleśnie przy najmniejszym ruchu. W różnych okresach mojego życia były to różne miejsca. Nie myślałam o domu ani o tych wszystkich przestrzeniach, w których cegła po cegle obudowujemy szczęście, a wiszące lustra poszerzają nasz uśmiech. Myślałam raczej o miejscach, które wyszarpują z nas mięso i żyły, tworzą krwawe wyrwy, niegojące się, owrzodziałe rany. Chociaż miejsca przecież nie są niczemu winne. Winni są ludzie, których właśnie tam spotkaliśmy". 

Anna nie wie już komu może ufać, co jest prawdą, a co ułudą. Nic nie jest takie, jakim się wydaje. I nikt nie jest tym za kogo się podaje.  Bohaterka powoli odkrywa kolejne sekrety, a czytelnik niecierpliwie przewraca kolejne strony, by towarzyszyć Annie w ich ujawnianiu. 

R. Małecki, Żałobnica, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2020.

Misternie skonstruowana fabuła, prowadząca do zaskakującego finału, duszna, niemal oniryczna atmosfera tej powieści, galeria ciekawych postaci sprawiły, że ta książka wciągnęła mnie bez reszty. "Żałobnica" to rewelacyjna powieść od której naprawdę trudno się oderwać. To nie tylko powodująca szybsze bicie serca opowieść pełna mrocznych sekretów, ale też powieść o wyobcowaniu, społecznym napiętnowaniu i samotności. Dodaję do ulubionych. 


27 gru 2021

Wymarzone bibliotekoznawstwo

Jak już wielokrotnie pisałam nie przepadam za opowiadaniami. Aczkolwiek przypomniałam sobie, że dawno, dawno temu fascynowały mnie opowiadania Andrzeja Ziemiańskiego. Pamiętam ten dreszcz emocji po lekturze "Waniliowych plantacji Wrocławia", które przeczytałam w "Nowej Fantastyce". Jeśli macie swoje ulubione zbiory opowiadań, podzielcie się tytułami w komentarzach, chętnie przeczytam coś bardziej kunsztownego niż ten produkcyjniak, do którego dziś muszę się odwołać, ponieważ za cel postawiłam sobie śledzenie pojawiających się w literaturze bibliotekarek i bibliotekarzy. 

"Miłość z widokiem na Śnieżkę" to osiem historii, które łączy motyw balu. To Bal Ducha Gór w Karpaczu, na który zjeżdżają znane osobistości i którego tajemniczy organizator rozsyła po kraju osiem zaproszeń dla tzw. zwykłych ludzi. Wokół tego osnute są historie przedstawione w tym zbiorze opowiadań. Sporo jest w tych opowieściach motywów książkowych, pojawiają się też bibliotekarki


Miłość z widokiem na Śnieżkę, Poznań : Wydawnictwo Filia, 2019.


W opowiadaniu "Bal ostatniej szansy" Magdaleny Majcher spotykamy bibliotekarkę Barbarę, która pracuje w bibliotece od dwudziestu pięciu lat. Kiedy zaczęła pracę "nie mogła się nadziwić, jak łatwo obcy ludzie opowiadają jej o swoich prywatnych sprawach. Szybko przekonała się, że bibliotekarka jest jak spowiednik". Od siedmiu Barbara kieruje  biblioteką gminną. Przyjęła to stanowisko tylko "z szacunku dla stałych czytelników i miłości dla książek". Barbara zresztą woli pracę "zwykłego bibliotekarza", bo "pensja niewiele niższa, a odpada cała ta papierologia". Bibliotekarka ma do pomocy "młodą dziewczynę po studiach", bo "książnica ma skromny budżet". Chociaż stała czytelniczka pani Grażynka dla której "książki były całym życiem" uważa, że "gminna biblioteka jest doskonale zaopatrzona", a "pracujące w niej bibliotekarki orientowały się w nowościach wydawniczych" i spełniały lekturowe prośby stałej czytelniczki. 

Młoda bibliotekarka-stażystka Julia jest bohaterką opowiadaniu "Fantazja" Anny H. Niemczynow. Julia nie ma łatwego startu w dorosłe życie - pracuje, wychowuje z pomocą rodziców dziecko i studiuje jednocześnie "wymarzone bibliotekoznawstwo".  Dzięki starszej bibliotekarce Julka poznaje sztukę wizualizacji, dzięki czemu młoda dziewczyna sięga po swoje marzenia... 

Jeśli lubicie miłe, niewymagające historie z happy endem, w świąteczno-sylwestrowym klimacie to "Miłość z widokiem na Śnieżkę" jest dla Was. Mnie nie przekonała ta lektura i nawet przejedzenie sałatką jarzynową nie wzmogło mojej do tej propozycji sympatii.. 

19 gru 2021

Książka - lekarstwo na wszystko

 Basia Musiał - bohaterka książki "Gwiazdka z brokatem" - ma za sobą trudne chwile. Udaje jej się wbrew przeciwnościom losu spełnić swoje marzenie i otworzyć sklep papierniczy. W wyniku niespodziewanego splotu okoliczności Basia wpada na emerytowaną bibliotekarkę - Marię Podolską. Pani Maria była kiedyś dla Basi bardzo ważną osobą - "drogowskazem i wsparciem" w trudnym dla dziewczyny czasie. Biblioteka zaś, ta "tętniąca życiem przestrzeń stała się jej drugim domem".

 Pani Maria, w odczuciu Basi osoba od której biło niezwykłe ciepło, "nie była stereotypową bibliotekarką, surową, starą panną, w niemodnych butach, szarym kostiumie, z palcem na ustach, wysuszoną i niesympatyczną. Wręcz przeciwnie. Wszystkich wokół zarażała pasją czytania (...). Traktowała książki jak lekarstwo na każdą bolączkę". 

Spotkanie po latach zmieni życie każdej z kobiet, a najbardziej przewidywalne dotąd życie głównej bohaterki...

A. Szczęsna, Gwiazdka z brokatem, Białystok : Wydawnictwo Kobiece, 2021.

Napiszę Wam wprost - nie polubiłam głównej bohaterki tej powieści. Wydała mi się jakaś taka pretensjonalna i mimo życiowych dokonań i doświadczeń rozkapryszona jak mała dziewczynka. Z tego względu trudno mi było jakoś się wczuć w klimat tej powieści. Zresztą tej przysłowiowej magii świąt jest tu jak na lekarstwo. Mam wrażenie, że początkowo fabuła skupia się głównie na tym, że bohaterka wstała i otworzyła sklep. I tak dzień po dniu - bo rozdziały powieści to jednocześnie kolejne grudniowe i styczniowe dni. W międzyczasie sięgnęłam po książkę "A gdyby tak ze świata zniknęły koty", którą wręcz pochłonęłam, by z żalem wrócić do "Gwiazdki z brokatem", która mi się dłużyła. Okładka zapowiada ciepłą powieść, w sam raz na czas przedświątecznego oczekiwania, ale - chyba właśnie przez postać głównej bohaterki - tego ciepła tam nie znalazłam. 

12 gru 2021

Biblioteka - dom tysiąca żywotów

Muminki na zimę najadają się igliwia i zapadają w zimowy sen. Czasem im zazdroszczę (nie igliwia, ale długiego snu). Tymczasem jednak pocieszam się lekturą. Dziś chcę się z Wami podzielić refleksją na temat powieści "To, czego pragniesz" Katherine Center. Sięgnęłam po ten tytuł, ze względu na to, że główną bohaterką jest bibliotekarka. Samantha Casey - bo o niej mowa - jest bibliotekarką w szkole na wyspie Galveston. Kocha swoją bibliotekę - "radosną, pełną potencjału, słoneczną, wygodną, komfortową, zachęcającą do wejścia". Biblioteka to dla niej "piękne i magiczne" "miejsce ukojenia, zatracenia i odosobnienia". Nazywa bibliotekę "domem tysiąca różnych żywotów". Samantha kocha swoją pracę, która nie należy - wbrew stereotypom - do łatwych:

"Praca niekiedy przeciąga się i trwa do późnych godzin nocnych: katalogowanie nowych książek, pieczętowanie ich (pieczątkę stawiam na stronie tytułowej i w rogu każdej kolejnej), naklejanie kodów kreskowych, zakładanie plastikowych koszulek na okładki, a potem mozolne układanie wszystkiego  na odpowiednich półkach"

Pieczątka na każdej stronie? Wyobrażacie to sobie? O, nie chciałabym pieczętować wtedy takich "Ksiąg Jakubowych" na przykład... Ale  wracając do bohaterki i jej pracy:

"Zawsze irytuje mnie, kiedy ludziom wydaje się, że całymi dniami po prostu siedzę sobie w bibliotece i nic nie robię. Największą grupę stanowią jednak ci, którzy myślą, że nic tylko czytam. No i są jeszcze dzieciaki, przekonane, że mieszkam w szkolnej bibliotece"

 Jeśli chodzi o książki "pochłania wszystko, co wpadnie jej w ręce, niezależnie od gatunku":

"Oczywiście czytam - i to dużo - ale nigdy w godzinach pracy. W bibliotece pomagam dzieciom wyszukiwać książki, a potem pokazuję im jak korzystać z terminala do samoobsługi. Uczę też całe klasy metod wyszukiwania książek i zachowania w bibliotece, a poza tym wpajam im szacunek do słowa pisanego. Czytam książki na głos dzieciom w każdym wieku - nawet tym najstarszym. Szkolę też ochotników, którzy pomagają mi układać książki na półkach (...). Bycie bibliotekarką wiąże się z większą liczbą obowiązków, niż się ludziom wydaje. Nawet ja kiedyś nie miałam pojęcia, ile ta robota wymaga poświęcenia"

Poukładane życie Samanthy zmienia się, kiedy w szkole zostaje zatrudniony nowy dyrektor - Duncan Carpenter. Bibliotekarka zna go jeszcze z poprzedniego miejsca pracy, jednak okazuje się być zupełnie inną osobą niż zapamiętała. Zaczyna swoje dyrektorowanie od zmian, które nie przypadają bibliotekarce do gustu. Okazuje się jednak, że każde z nich nosi w sobie tajemnicę a spotkanie po latach będzie miało wiele konsekwencji...  

K. Center, To, czego pragniesz, Warszawa : Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, 2021.

 Samantha wzbudziła moją sympatię od pierwszych stron i bardzo podoba mi się to, że nie jest przedstawiona stereotypowo, a jej praca opisana tak jak rzeczywiście wygląda.  Autorka powieści dziękuje zresztą wszystkim "pracownikom bibliotek na świecie", którzy wykonują "wspaniałą pracę dla duszy". Piękna jest tu też opowieść o wielorybie (więcej nie zdradzę). I choć napisana prostym językiem, z przewidywalną fabułą, to jednak w jakiś sposób kojąca i urocza to powieść, która może podnieść na duchu.

15 lis 2021

Przystanek: biblioteka

Jeśli szukacie ciekawych, książkowych propozycji na jesienną aurę ale nie tylko, koniecznie zajrzyjcie na kanał Przystanek: biblioteka. Dwie wspaniałe bibliotekarki podpowiedzą Wam co jest godne polecenia! 

 
 

12 lis 2021

Odmienność jest niewybaczalna

 Jedna z bohaterek zbioru reportaży "Pokazucha : na gruzińskich zasadach" mówi: "Od czasu do czasu idę do cerkwi się pomodlić. Ostatnio coraz rzadziej, bo znajduję tam tylko nienawiść. Wolę pomodlić się w domu. W tym kraju są ci stanie puścić płazem zabicie człowieka, ale nie odmienność. Odmienność jest niewybaczalna". W zebranych w książce historiach znajdujemy bohaterów, którzy nie wpisują się w akceptowany powszechnie w Gruzji sposób życia. Sporo miejsca zajmują wstrząsające - z mojego punktu widzenia - historie kobiet, które w tej kulturze są "winne zawsze". Autorka książki pokazuje trudne stosunki rodzinne, uwikłane w tradycję i wynikające z ogromnej roli cerkwi w społeczeństwie. Widzimy inną, codzienną Gruzję, która w powszechnej świadomości kojarzy się z niezwykłą gościnnością i miejscem wakacyjnej destynacji. Na przekór temu stereotypowi autorka zajrzała za fasadę i zamknięte zazwyczaj drzwi gruzińskich domów. Powstał zbiór tematów, tak naprawdę w swej wymowie uniwersalnych, bo dotyczących każdego społeczeństwa, opisanych poprzez indywidualne historie. Po lekturze tej niezwykle ciekawej i bardzo dobrze napisanej książki zaczęłam się zastanawiać czy my - jako społeczeństwo nie zmierzamy w stronę, od której powoli odchodzi zmieniająca się Gruzja... 

S. Budzisz, Pokazucha : na gruzińskich zasadach, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2019.