Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty

18 sie 2022

Czytać wolniej

 "Gioia Spada jest osobą, która gdy znajdzie ciekawą książkę, nie pochłania jej na raz, a zaczyna czytać ją wolniej w obawie, że za szybką ją skończy". Poza tym Gioia, której imię znaczy radość, jest przez rówieśników przezywana Smutasem. Ta wrażliwa i ciekawa świata siedemnastolatka, nie ma łatwego życia. Mądra, mająca swoje pasje i poszukująca prawdy dziewczyna nie jest akceptowana w szkole, a sytuacji nie ułatwia atmosfera rodzinnego domu, gdzie zamiast spokoju dominuje przemoc i alkohol. Gioia ucieka w świat książek, muzyki i rozmów ze swoją wymyśloną przyjaciółką Tonią. Pewnego wieczoru w świecie dziewczyny pojawia się tajemniczy Lo. Zagubiony nastolatek wyjawia dziewczynie swój największy sekret. Czy chłopak, podobnie jak Tonia, również jest wymyślony?

E. Galiano, Jeszcze będziemy szczęśliwi, tł. M. Sulik, Kraków, Wydawnictwo SQN, 2019.


Ten krótki opis fabuły może sugerować, że powieść "Jeszcze będziemy szczęśliwi" to kolejna historia pierwszej miłości. Historia jakich wiele. W gruncie rzeczy jednak to zaskakująco pozbawiona ckliwości i banału, mądra opowieść nie tylko o pierwszych porywach serca. Znaleźć tu można całą paletę emocji, namalowaną w urzekający sposób. Bohaterka musi odkryć czym jest prawda i dobro, zmierzyć się z własnymi lękami, doświadczyć smaku zwycięstwa i porażki. Przekonuje się, że oprócz dorosłych, którzy zawiedli (rodzice), są też tacy, na których może liczyć (pan Bove - niezwykły nauczyciel, postać bardzo wspierająca). Dokonuje się w niej - opisana z czułą wyrozumiałością - przemiana, pierwszy krok w dorosłość, zarysowany z niezwykłą subtelnością. "Jeszcze będziemy szczęśliwi" to bardzo interesująca i wciągająca powieść. Powieść refleksyjna, zabawna, wzruszająca i zaskakująca, którą czytałam z prawdziwą przyjemnością. 




29 kwi 2019

Kobieta na krawędzi

"Kobieta na krawędzi" to powieść amerykańskiej pisarki Jill Alexander Essbaum. Bohaterką tej - jak zapewnia wydawca - współczesnej, szwajcarskiej wersji "Pani Bovary" jest Anna. Z pochodzenia Amerykanka wyjeżdża za mężem do Szwajcarii. Ma trudności z asymilacją w obcym kraju, nauką języka. Choć nigdy nie chciała mieć dzieci, decyduje się na nie z nadzieją, że to one wypełnią jej dni i nadadzą sens egzystencji. Zależna od męża, który - zajęty zawodowo, a uczuciowo coraz bardziej powściągliwy i niedostępny - wikła się wkrótce w romanse, które zmienią bardzo jej życie, a za wolność przyjdzie jej zapłacić bardzo wysoką cenę...

J. A. Essbaum, Kobieta na krawędzi, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2018.
"Kobieta na krawędzi" to nie tylko wiwisekcja małżeństwa w kryzysie. To poruszająca, psychologiczna powieść o granicach wolności, sprzeniewierzeniu się sobie i konsekwencjach tego. To opowieść o bierności wobec tego, co niesie życie i rozpaczy społecznego uwikłania. O tym jak ogromna bywa samotność i jak różne ma oblicza. Bohaterka od najmłodszych lat czuła się samotna, nieprzystająca do innych. W chwili kryzysu wspomina nawet swoją bibliotekarkę w liceum "która pewnego dnia znalazła Annę ukrywającą się za stosami książek, gdzie próbowało ją pożreć gnijące wewnętrzne odrzucenie. Wytarła Annie łzy, przyniosła jej napój i powiedziała (Anna pamiętała to doskonale): Skarbie, nigdy nie musisz czuć się aż tak strasznie, co w tamtym momencie wystarczyło. Anna utrzymywała z nią kontakt w trakcie studiów w college'u. Bibliotekarka przyjechała na pogrzeb rodziców Anny. Była na ślubie Anny". 
To ciężka, smutna powieść, zmuszająca do stawiania pytań, refleksji. Będzie ciekawa dla zainteresowanych psychologią jungowską (opisy sesji terapeutycznych głównej bohaterki) lub borykających się z podobnymi, co bohaterka problemami. 


2 cze 2010

Pies

Siedzę w pokoju swojego dzieciństwa. Przez otwarte okno wpada świeże od deszczu powietrze. Nie dobiegają tu prawie żadne hałasy, czasem jakieś głosy wybierających się na imprezę - w końcu jutro wolny dzień. Na moich stopach ułożył się pies. Czuję jego mokry nos na kostce, wyczuwam miarowy oddech i każde poruszenie. Dobrze, że jest. Mimo, że nie mój, to dziś wierny kompan. Zadziwiające że śpi w ten sposób, przecież pod biurkiem jest tak niewiele miejsca. Musi być mu niewygodnie. On został dziś bez swojej pani. Dzielimy więc samotność na pół. Ale lżej mi jest tylko trochę.

fot. MMS

28 gru 2008

O samotności

"-(...) Uważa Pan, że trzeba szczególnych uzdolnień, aby poznać po kimś, że jest samotny? Nie mam na myśli tej samotności, która oznacza pewien sposób życia, szczęśliwą izolację, wieżę z kości słoniowej. Taka subtelna samotność nie musi jeszcze być równoznaczna z zerwaniem ze wspólnotą. Wieża z kości słoniowej może być swego rodzaju tunelem, którym kasztelan w tajemnicy udaje się na spotkanie z ludźmi. (...) Ów kasztelan sam sobie buduje taką samotność. To tylko dekoracja. Do twarzy mu z nią. Ale jest też inna samotność: ta parszywa. Która wysypuje się na skórze jak świerzb, widać ją w spojrzeniu, w chodzie, w ruchach. Którą dostrzegają wszyscy: kobieta, dziecko, kelner. I wszyscy trzymają się z daleka od kogoś takiego. To człowiek niebezpieczny. Żyje poza stadem. Bóg go wypluł ze swoich ust. (...) Ja nazywam to grzeszną samotnością. Wyczuwam ją w ludziach. Niekonieczny jest tu wyrafinowany nos. Taki człowiek wykrzyczy to z siebie po jakimś czasie. (...) Grzeszny jest każdy, kto trzyma się z dala od ludzi. Kto nie współ-czuje z ludźmi. O każdej godzinie. W każdej minucie. (...) Ten kto współ-czuje z ludźmi jest szczęśliwy."

[Sandor Marai, Pierwsza miłość, Warszawa 2007, s. 59-62]