26 kwi 2009


Podobnie jak bohatera filmu "Dzień świra" dopadają mnie natręctwa i rytuały bez których nie wyobrażam sobie życia. Jednym z nich jest zbieranie zakładek do książek. Rzadko kupuję nowe, raczej dostaję albo robię samodzielnie, ale jeśli natknę się na jakąś w wypożyczonej książce... jest moja! I staje się od razu powodem do snucia historii na temat jej poprzedniego właściciela. Pokaż mi swoją zakładkę, a powiem ci kim jesteś...

Nie szata zdobi człowieka, toteż zachwytu mojego nie wzbudzają najnowsze kolekcje mody, ale okładki książek to zupełnie inna sprawa... Zdarza się, że to okładka decyduje o tym, że sięgam po daną pozycję - najczęściej wtedy, gdy nazwisko autora nie wywołuje żadnych skojarzeń... Niestety coraz częściej też wielkość czcionki jest elementem decydującym (lata lecą, wzrok coraz gorszy ;) ) Ale okładki książek autorstwa amerykańskiego rzeźbiarza Tima Baker'a zahipnotyzowały mnie na długie minuty... Należę do tych osób, które w muzeum mimo zakazu i tak dotkną eksponatu, a okładki Baker'a powodują u mnie nadmierną niecierpliwość palców...

25 kwi 2009

Portal Naszemiasto.pl donosi o Przystanku Książka w Warszawie. W tym akurat nie ma nic niezwykłego, ale tytuł notatki zmroził mi krew w żyłach i spowodował opad szczęki gdzieś w okolice kolan... "Czytałciuchy, do książek!"... Lubię innowacje językowe i słowne gierki, ale to już lekka przesada. Bo czy czytałciuch to osoba, która czyta napisy na odzieży? A może amator metek? Mam nadzieję, że ten popis słowny nie wejdzie do powszechnego użycia. A na razie jako czytałciuch (brrrr...) oddalam się w celu skonsumowania książki (niekoniecznie o modzie).

23 kwi 2009


Konkurs z okazji Światowego Dnia Książki zakończony i mogę uznać go za sukces. Zainteresowanie przeszło moje oczekiwania. Miło było zobaczyć radość na twarzy czytelniczki, która wygrała coś po raz pierwszy w życiu.
W pracy nie ma dziś F. i nie będzie jej aż do soboty. Tęsknię troszkę... Mam nadzieję, że odpocznie. Ostatnio pokazywała mi swoje fotograficzne dokonania. Byłam pod wielkim wrażeniem. To był mój pierwszy kontakt z techniką gumy arabskiej - zdjęcia skojarzyły mi się z malarstwem. Również wymagają czasu, skupienia, cierpliwości. Trudno to nawet opisać, trzeba zobaczyć. Życzę F. wielu wystaw.

22 kwi 2009

Bibliotekarka donosi...

Wiadomość z Radia Szczecin:
"Bibliotekarka z nutką erotyzmu? Mmmm, pycha!
Piękne, inteligentne i z nutką erotyzmu - tak chcą być postrzegane panie z Książnicy Pomorskiej w Szczecinie. W zmianie wizerunku bibliotekarki ma pomóc specjalna sesja fotograficzna, która odbywa się na tarasie, a nawet dachu szczecińskiej placówki. Każda kobieta chce wyglądać zjawiskowo. Taras Książnicy Pomorskiej zamienił się więc w olbrzymią garderobę, a panie robią wszystko, by efekt końcowy był znakomity. - Nóżka na nóżkę poproszę! Niech pani wygodnie usiądzie na krześle - instruuje fotograf. Bibliotekarka, zwłaszcza z działu starodruków, kojarzy się ze starszą panią w perłach, rogowych okularach i koku na głowie. - Tymczasem wiele na z nas to kobiety z klasą, które chcą być tak traktowane - tłumaczy Alicja Łojko. - Mamy nowoczesne fryzury, makijaże, jesteśmy otwarte, eleganckie, spontaniczne i z nutką erotyzmu. Fotograf Jarosław Romacki zapewnia, że sesja zdjęciowa zmieni stereotypowy wizerunek bibliotekarki. - Są doskonałymi modelkami, świetnie się razem bawimy - dodaje Romacki. Bibliotekarki w nowym wcieleniu ujrzymy na specjalnej wystawie, która zainauguruje w maju cykl spotkań w ramach "Tygodnia bibliotek". Zaplanowany jest również pokaz mody."
Brawo dla Pań bibliotekarek. Ale tytuł newsa...? Jak z jakiegoś filmu erotycznego o zabarwieniu gastronomicznym.

19 kwi 2009

"Dziennik" donosi:

WSZYSTKIE BIBLIOTEKARKI TO STARE PANNY

To z pewnością jeden z mniej atrakcyjnych zawodów na świecie, a to dlatego, że jego przedstawicielki postrzega się jako nieatrakcyjne, zapyziałe, nudne i niemodne stare panny. Pewne kobiece pismo, aby złamać ten krzywdzący podobno pogląd, postanowiło przeanalizować australijskie bibliotekarki. Okazało się, że faktycznie, książki zawodowo wypożyczają głównie kobiety (aż 82 procent), i noszą one okulary (84 procent), jednak 84 procent z nich żyje w długich i szczęśliwych związkach. Na dodatek średni wiek bibliotekarek to 48 lat, a nie 60, jak można by pomyśleć. Bibliotekarki same o sobie mówią, że są rozrywkowe, radosne, ekscentryczne i przyjazne i optymistycznie nastawione do życia. Co najbardziej interesujące, aż 11 procent bibliotekarek ma tatuaż. Teraz trzeba będzie inaczej spojrzeć na panią podającą ci książki przez okienko, nie wiadomo jakie tajemnice kryje…

Ble, ble, ble...Na razie znajduję się w tych 16%, które nie żyją w długich i szczęśliwych związkach. Może bycie radosną, rozrywkową, ekscentryczną i przyjazną zapewnia długi związek? A może trzeba poczekać do osiągnięcia wieku 48 lat? Albo zrobić sobie tatuaż? (wiem, czepiam się) Ale do cholery o jakie okienko chodzi?

17 kwi 2009

Z bibliotecznej skrzynki mailowej

Do: biblioteka@biblioteka.pl
Od: czytelnik@czytelnik.pl
Temat: Prośba o przedłużenie biblioteki

Boss: Chętnie, nawet do windy. :)

16 kwi 2009

Rekordzista

Pewien użytkownik biblioteki w angielskim Portsmouth po 32 latach (!) od wypożyczenia książki "Koleje międzywojenne", przesłał tejże bibliotece 20 funtów, celem zadośćuczynienia. Książki nie zwrócił, z racji na jej zły stan.

13 kwi 2009

Czuję się źle i dlatego kilka razy dziennie przypominam sobie, że jestem wolna, że to wspaniałe! A tak poza tym chyba zmienię tytuł bloga na "Będąc młodą singielką..." i zacznę opisywać swoje przygody z poszukiwaniem mieszkania (niedrogiego). Jak na razie wygrywa mężczyzna, który szuka pakietu współlokatorka+dziewczyna w jednym. Na drugim miejscu jest pan, który z iście żołnierskim podejściem wytyczył trasę dojazdu do niego, łącznie z numerami autobusów, godzinami ich odjazdu i przystankami na których mam wsiąść i wysiąść, a także zaznaczył, że gdybym nie mogła przybyć osobiście to mogę wyznaczyć pełnomocnika. W dodatku przyjmie pod swój dach kogoś, kto zaoferuje wyższą cenę (licytacja?)

12 kwi 2009

Książki w bibliotece w której pracuję są zabezpieczone paskiem magnetycznym przed kradzieżą. Zanim je wypożyczę, muszę rozmagnesować na specjalnym urządzeniu. Obok lady bibliotecznej stoi bramka, typowa (jak w sklepach) i natychmiast kojarząca się ze swym przeznaczeniem. Przychodzi czytelniczka. Ma chyba dwadzieścia egzemplarzy (wszystkie w stylu "Kierowanie" Stonera), więc męczę się okrutnie by te ciężkie tomy rozmagnesować, gdy nagle słyszę: Czy Pani waży te książki?

9 kwi 2009

... Twoim jasnym oczom życzę szczęścia, delikatnym dłoniom kruchych ciał, Twoim dobrym myślom życzę spełnienia i niech nigdy Ci nie będzie żal...
...Moim mokrym oczom życzę suszy, zawsze chłodnym dłoniom ciepła ust, myślom mym szalonym wielkiej burzy, chorej mej pamięci dobrego snu...

8 kwi 2009

Ukazały się już dwa moje krótkie artykuły. Mała rzecz a cieszy. Teraz pracuję nad czymś większym i mam nadzieję bardziej profesjonalnym. Dookoła straszą drastycznym spadkiem czytelnictwa, powołując się na ostatnie badania Biblioteki Narodowej. Cóż... jakoś trudno mi w to uwierzyć. Nie znam się na statystyce, ale przebadanie tysiąca osób i stwierdzenie na tej podstawie 38% aktywności czytelniczej, wydaje mi się trochę naciągane. Czy mam rozumieć, że wzrost dochodów wydawnictw, dobrze prosperujące księgarnie i kolejki po niektóre tytuły to dowód na to, że kupujemy, ale nie czytamy? Przeczytałam, gdzieś wypowiedź kierującej badaniami, że dobry czytelnik to taki, który czyta 6 książek rocznie... Wobec powyższego jestem maniakiem. Niemniej jest to opinia oderwana od rzeczywistości. Pięć książek miesięcznie były w stanie przeczytać czytelniczki z którymi miałam do czynienia w poprzednim miejscu pracy. I kiedy czytam nagłówki "Polacy mają wstręt do książek" albo "Polacy nie lubią książek" to traktuje to mniej więcej tak jak newsy na temat wyczynów piosenkarki D.