6 paź 2014

Pożegnanie

To będzie post pożegnalny. Stało się to, czego nie przewidziałam, gdy pisałam felieton o braku zarządzania talentami w bibliotekach - opisana tam sytuacja dotknęła mnie osobiście. Straciłam pracę w bibliotece (redukcja) i wszystko wskazuje na to, że będę zmuszona zmienić branżę, bo żadna z bibliotek nie chce mnie w swoich szeregach. 

Trudno mi w tych warunkach pisać o pod szyldem "Będąc młodą bibliotekarką". Chciałabym zatem podziękować wszystkim bibliotekarzom, którzy dzielili się ze mną swoimi historiami. Stały się one inspiracją do wpisów, ale przede wszystkim do felietonów publikowanych na łamach portalu Pulowerek. Dziękuję też czytelnikom - tym zza lady i blogowym - za doping do pisania. 

Co bardziej wytrwali mogą mnie odnaleźć na nowym blogu, który dopiero raczkuje, a co do którego nie mam jeszcze pełnego przekonania. Być może się rozwinie - bo jedno się nie zmienia - nadal czytam książki i chciałabym się dzielić przeżyciami z lektur. Tworzę też blog... o swoich kotach. Fotoblog właściwie. Co z tych działań wyniknie - jeszcze nie wiem. 
Dziękuję wszystkim czytającym za kilka wspaniałych lat! 

Eva Scriba






18 komentarzy:

Izabelka pisze...

Na pożegnanie powiem Ci tylko, ze bibliotekarzami byli:
m.in. Lelewel, Mao, Leibniz, Hume, bracia Grimm, Laura Bush...
(to z fejsa bibioteki publicznej w moim rodzinnym mieście).
Więc Kochana - świat stoi przed Tobą otworem! Czego Ci z całego serca życzę! :D

Czydziestka pisze...

Wielka szkoda- dla bibliotek :). Powodzenia na nowej drodze życia i tego blogowego i tego poza blogowego.

Anonimowy pisze...

To chyba mój pierwszy komentarz tu, ale wolałabym żeby go nie było. Jak ważny był to dla mnie kawałek przestrzeni w tej kosmicznej czeluści Internetu niech świadczy fakt, że zazwyczaj najpierw otwierałam Twojego bloga, a dopiero później wyruszałam w dalsze wędrówki biblioteczno-internetowe. Ehhh...szkoda. Co mogę więcej powiedzieć? Powodzenia na nowej drodze zawodowej. Niech Ci się wiedzie!

Charlie Librarian pisze...

Ale, że co!? Jakim cudem? Pisz dalej na tym blogu - bibliotekarką jest się na całe życie (kiepski żart w tych okolicznościach). Mam nadzieję, że masz już pomysł na nową pracę.

A może się przeprowadzisz do Warszawy - jest ciekawa oferta pracy w BN:

http://www.praca.pl/redaktor-kurator-kolekcji-w-zakladzie-cyfrowej-biblioteki-narodowej-polona_536323.html

Trzymam Ewo kciuki za powodzenie Twoich planów (jakie by one nie były) i zostaję czytelnikiem nowego bloga.

Twój blog był jednym z pierwszych bibliotekarskich, które zacząłem czytać. Szkoda, wielka szkoda, że nie będzie już nowych wpisów (chyba, że może jednak będą?). Trzymaj się ciepło!

Eva Scriba pisze...

Dziękuję za dobre słowa :) Wszystko wskazuje na to, że dotarłam do zawodowego przystanku końcowego. Do przeczytania!

Que Sabe pisze...

Nie wierzę... Życzę Ci wszystkiego dobrego, zrób karierę w jakiejś normalnej branży, bądź spełniona, szczęśliwa, sławna i bogata, a biblioteki niech się cmokną!
PS. Nienawidzę naszego zawodu, gdzie króluje selekcja negatywna.

Muszelia pisze...

Pa! Żegnam. - machnął łapą,
ukradkiem łzę starł z oka,
rozwinął smocze skrzydła,
i ... zniknął gdzieś w obłokach.

powodzenia...
będzie mi czegoś brak przy porannej kawie :(

agnieszka pisze...

jak to dobre e nie znikasz całkowicie

strasznie mi przykro z powodu utraty pracy,ja też może niedługo zmienię miejsce pracy (tyle,że ja tego bardzo pragnę)

ściskam

Ove pisze...

Przykro mi, że straciłaś lubianą pracę. Tak teraz jest - szefom nie zależy na pracownikach, jeżeli pracownik nie wytwarza dochodu w firmie, a biblioteki to nie fabryki więc uważają,że nie ważne, kto tam pracuje, byle tylko pracowników nie było za dużo, bo to koszta, koszta...
Pisz dalej.

gacek pisze...

To ja wznoszę toast za Nowy Początek! Kimkolwiek staniesz się zawodowo, na pewno niezmiennie będziesz osobą nieszablonową, posiadającą własne zdanie, inspirującą. Jednym słowem - debeściarą :) Powodzenia! na bibliotekach świat się wszak nie kończy.

Eva Scriba pisze...

Dziękuję Wam za słowa wsparcia, otuchy. Pozdrawiam ciepło.

Basia Pelc pisze...

Strasznie mi przykro, strasznie. Ja też muszę walczyć o swoje - zobaczymy z jakim skutkiem. Czas pokaże. Wszystkiego dobrego kochana. A na nowego bloga chętnie będę wpadać.

sygnaturka pisze...

Ewo, strasznie to smutne, co się stało - i utrata pracy, i Twoje odejście z bibliotecznej blogosfery. Ale wierzę, ze czeka Cię jeszcze wiele dobrego! Trzymam kciuki!

Iwa pisze...

Ale jak to? :(


Powodzonka i trzymam kciuki :)

BeataEL pisze...

Heh... smutne, ale prawdziwe... Jestem bibliotekarką z wykształcenia, po studiach, po szkoleniach. Po przejściu w zasadzie wszystkich stopni bibliotecznego wtajemniczenia wylądowałam w promocji i poczułam, że to miejsce dla mnie. Zajmowałam się promocją - z zapałem, wiarą, przekonaniem, szkoliłam siebie i innych w PRB. I co? I od trzech lat pracuję też w kulturze, lecz na zupełnie innym gruncie. W momencie kiedy rzeczywiście byłam w zawodowej fali wznoszącej dyrektor mojej biblioteki postanowił przenieść mnie na osiedlową filię, do wypożyczalni. Ot, tak. Bo podobno moje kompetencje były adekwatne do takiej pracy. Nie wyjaśniono mi nawet powodów takiej decyzji. Odeszłam. Z ogromnym żalem i poczuciem krzywdy. Mam wrażenie, że dyrektorom bibliotek też przydałby się jakiś program rozwoju... Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia.

Qavtan pisze...

To wielka strata dla bibliotekarstwa, może tymczasowa.

Powodzenia w dalszej drodze zawodowej :-)

Anonimowy pisze...

Redukcja. Ha, ha. To bardzo wygodne dla dyrektorow, chcacych pozbyc sie pracownika. Bardzo mi przykro:( Zaluje, ze po raz kolejny kultura przegrala z ekonomia. Zycze powodzenia i otuchy.

Eva Scriba pisze...

Dziękuję za wszystkie dobre słowa. Ściskam mocno!