19 lip 2017

Bibliotekarze - personel wysoce kontaktowy

Wprawdzie trwa sezon ogórkowy, a nie na odgrzewane kotlety, ale dziś obszerny fragment tekstu prof. Jacka Wojciechowskiego, opublikowanego w 2016 roku na łamach Bibliotekarza:

"To właściwie oczywiste, że najważniejsza w całym bibliotekarstwie jest umiejętna i satysfakcjonująca obsługa użytkowników, a więc sprawna realizacja usług. (...) I jak usługi nie będą świadczone porządnie, ku zadowoleniu publiczności, to całą resztą można się wypchać. Mniej więcej tak właśnie trafia w sedno, guru światowego bibliotekarstwa Michael Gorman, nie kryjąc bynajmniej, że biblioteczny styk z usługobiorcami może być równie stresogenny co spotkanie z lwem (...). Ważne jednak nie tylko, żeby nie dać się zjeść, ale znacznie więcej. I w kontekście tego więcej, dla oceny personelu kontaktowego (...) proponuje Gorman, niekoniecznie wymyślną, ale też nie do końca zabawną, tabelkę klasyfikacyjną. Otóż jego zdaniem są tacy, którzy realizować biblioteczne usługi: 
-chcą i umieją, 
-chcą, lecz nie umieją, 
-nie chcą i nie umieją, 
-nie chcą, mimo, że umieją.  
 To podział trywialny, więc plebiscyt preferencyjny jest zbędny. Natomiast nie byłoby ewentualnie od rzeczy, gdyby każdy - byle bez picu i samozadowolenia - siebie przypisał do któregoś z tych wariantów. A potem można już swobodnie pogadać o przyszłości: bibliotek, zawodu i własnej. Niekoniecznie w kontekście wyszukanych teorii oraz wymyślnych koncepcji". 

[źródło]
 Nic dodać, nic ująć. A tekst bez względu na porę - aktualny. Sprawdzałam dziś listę bestsellerów wydawanych przez SBP (swoją drogą strona działa mało sprawnie) - nie ma na niej niestety książki profesora "O bibliotekach po mojemu", a szkoda. Lektura tekstów pana profesora nie zaszkodziłaby tym, którzy w fachu już siedzą, a dla nowicjuszy wydaje się wręcz nieodzowna. 

Brak komentarzy: