Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Poznańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Poznańskie. Pokaż wszystkie posty

2 sty 2022

Winni są ludzie

"Brzydzę się prawdą, która sprawia, że trzeba zniknąć, uciec i schować się przed tymi, którzy wszystko wiedzą lepiej; którzy siedzą w domach i hodują zło"

To słowa Anny - głównej bohaterki powieści "Żałobnica" Roberta Małeckiego. Anna ucieka - przed przeszłością, której okruchy wymiotła z pamięci i przed teraźniejszością, naznaczoną strachem, wstydem, oskarżeniami o przyłożenie ręki do tragicznej śmierci męża i pasierbicy. To, co sprawiło, że musiała opuścić rodzinną miejscowość i to, co teraz napawa ją lękiem, zaciska się wokół niej niczym pętla. 

"Są na tym świecie miejsca, które wiążą nas ze sobą tak, jak kotwica łączy statek z dnem morskim. Wbijają w skórę haczyki i szarpią boleśnie przy najmniejszym ruchu. W różnych okresach mojego życia były to różne miejsca. Nie myślałam o domu ani o tych wszystkich przestrzeniach, w których cegła po cegle obudowujemy szczęście, a wiszące lustra poszerzają nasz uśmiech. Myślałam raczej o miejscach, które wyszarpują z nas mięso i żyły, tworzą krwawe wyrwy, niegojące się, owrzodziałe rany. Chociaż miejsca przecież nie są niczemu winne. Winni są ludzie, których właśnie tam spotkaliśmy". 

Anna nie wie już komu może ufać, co jest prawdą, a co ułudą. Nic nie jest takie, jakim się wydaje. I nikt nie jest tym za kogo się podaje.  Bohaterka powoli odkrywa kolejne sekrety, a czytelnik niecierpliwie przewraca kolejne strony, by towarzyszyć Annie w ich ujawnianiu. 

R. Małecki, Żałobnica, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2020.

Misternie skonstruowana fabuła, prowadząca do zaskakującego finału, duszna, niemal oniryczna atmosfera tej powieści, galeria ciekawych postaci sprawiły, że ta książka wciągnęła mnie bez reszty. "Żałobnica" to rewelacyjna powieść od której naprawdę trudno się oderwać. To nie tylko powodująca szybsze bicie serca opowieść pełna mrocznych sekretów, ale też powieść o wyobcowaniu, społecznym napiętnowaniu i samotności. Dodaję do ulubionych. 


12 lis 2021

Odmienność jest niewybaczalna

 Jedna z bohaterek zbioru reportaży "Pokazucha : na gruzińskich zasadach" mówi: "Od czasu do czasu idę do cerkwi się pomodlić. Ostatnio coraz rzadziej, bo znajduję tam tylko nienawiść. Wolę pomodlić się w domu. W tym kraju są ci stanie puścić płazem zabicie człowieka, ale nie odmienność. Odmienność jest niewybaczalna". W zebranych w książce historiach znajdujemy bohaterów, którzy nie wpisują się w akceptowany powszechnie w Gruzji sposób życia. Sporo miejsca zajmują wstrząsające - z mojego punktu widzenia - historie kobiet, które w tej kulturze są "winne zawsze". Autorka książki pokazuje trudne stosunki rodzinne, uwikłane w tradycję i wynikające z ogromnej roli cerkwi w społeczeństwie. Widzimy inną, codzienną Gruzję, która w powszechnej świadomości kojarzy się z niezwykłą gościnnością i miejscem wakacyjnej destynacji. Na przekór temu stereotypowi autorka zajrzała za fasadę i zamknięte zazwyczaj drzwi gruzińskich domów. Powstał zbiór tematów, tak naprawdę w swej wymowie uniwersalnych, bo dotyczących każdego społeczeństwa, opisanych poprzez indywidualne historie. Po lekturze tej niezwykle ciekawej i bardzo dobrze napisanej książki zaczęłam się zastanawiać czy my - jako społeczeństwo nie zmierzamy w stronę, od której powoli odchodzi zmieniająca się Gruzja... 

S. Budzisz, Pokazucha : na gruzińskich zasadach, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2019. 


16 paź 2021

Nie jest łatwo. W bibliotece

 Poznajecie Sus - młodą i bardzo gniewną dziewczynę, która sama musi sobie radzić w życiu. A to życie jej nie rozpieszczało. Choć przeszłość kładzie się cieniem na życiu bohaterki, to ta stara się jakoś żyć - z przepełniającą ją pogardą dla innych i niezgodą na swój los, niezawinione niczym krzywdy. Sus funkcjonuje w systemie opieki, ale też poza granicami tego co legalne i oficjalne. Kolekcjonuje noże - dają jej poczucie władzy i kontroli nad światem - gdy trzyma je w dłoniach nie czuje się taka mała i bezbronna. Często ucieka w inną rzeczywistość - na pozór łatwiejszą. Sama siebie stawia też w niełatwym położeniu, wymyślając ryzykowne wyzwania. 

J. T. Bengtsson, Życie Sus, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2020. 

"Życie Sus" wciąga od pierwszej strony. To mocna i bezkompromisowa powieść o samotności i utracie, a także wykluczeniu i niedopasowaniu. Bolesna, ale świetnie napisana historia stworzona przez duńskiego prozaika jest zaskakującą literacką podróżą. 

Czytelnik odwiedza też z bohaterką bibliotekę:

"Biblioteka jest ze stali i szkła. Sus wchodzi przez obrotowe drzwi i schodami idzie na pierwsze piętro. Z czytelni roztacza się fantastyczny widok na budynki magazynowe, szrot i małe zradykalizowane meczety powstałe w dawnych szrotach. W sali stoją w rzędzie komputery. Prawie wszystkie są zajęte przez imigrantów w średnim wieku, którzy sprawdzają wyniki meczów piłki nożnej albo czytają, ilu ludzi w ich dawnym kraju zdołał już zabić reżim (...). Przy stołach na środku siedzą emeryci i intensywnie przedzierają się przez dzisiejsze gazety. Sus ich nie rozumie. Czy im nie wszystko jedno, co jest w wiadomościach, skoro i tak niedługo umrą? (...). Sus znów schodzi na dół (...). Podchodzi do bibliotekarza za kontuarem. - Kiedy mogę skorzystać z któregoś z komputerów? Bibliotekarz wydaje przez zęby świszczący odgłos, który ma oznaczać: nie będzie łatwo. Sus dowiaduje się, że wszystkie komputery są zarezerwowane na cały dzień, ale może wpisać się na listę oczekujących". 


11 kwi 2020

Nieustraszeni bibliotekarze

Nieustraszeni bibliotekarze - tak nazwałam trzech strażników najsłynniejszych zbiorów rękopisów w Timbuktu (Mali), którzy po ataku islamskich fanatyków w 2012 r. rozpoczęli akcję ewakuacji twórczego dziedzictwa i piśmienniczej tradycji regionu. Ich zmagania opisał w swoim niezwykłym reportażu "Przemytnicy książek z Timbuktu" Charlie English - brytyjski dziennikarz, pracujący m.in. dla  The Guardian. 

English C., Przemytnicy książek z Timbuktu, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2018. 

Autor rzucił pracę, by zmienić opowieść o nieustraszonych bibliotekarzach w książkę. Przeprowadził setki wywiadów, dotarł do korespondencji uczestników wydarzeń i oficjalnych dokumentów.  Na plan pierwszy w powstałej opowieści wysuwa się  Abdel Kader Haidara - bibliotekarz, który przez lata gromadził rękopisy z prywatnych kolekcji, dbał o powstanie kolejnych bibliotek i zasilał księgozbiór archiwum państwowego w Instytucie Ahmeda Baby. "Za wyłupiastymi brązowymi oczyma czaiła się psotna inteligencja" pisze o Haidarze autor.  Pierwszeństwo Haidara wynika zapewne z tego, iż stał on się później założycielem Savamy - organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną piśmiennego dziedzictwa Timbuktu i twarzą walki o ocalenie źródeł pisanych Timbuktu, z których najcenniejsze obejmują tak zwaną "złotą erę" w historii miasta, czyli XV i XVI wiek.

Abdel Kader Haidara [źródło]


Bibliotekarzom udało się ewakuować z Timbuktu ponad 300 tys. manuskryptów z różnych kolekcji. Z narażeniem życia wywozili lub spławiali rękopisy w workach po ryżu i w kufrach - a gdy tych zabrakło - w specjalnie przerabianych beczkach na ropę, a wszystko pod nosem chcących palić książki dżihadystów. 
Opowieść o bibliotekarzach przeplatana jest historią Timbuktu. To serce Afryki Zachodniej, miasto-legenda, słynęło z rzekomych bogactw i rozpalało wyobraźnię odkrywców od XVII wieku. Właśnie ich zmagania w dotarciu do Timbuktu opisuje autor.  Te dwie narracje doskonale się uzupełniają, składając się na książkę wciągającą niczym najlepszy kryminał, z bardzo zaskakującym finałem...  

Brytyjski odkrywca i dyplomata Richard Francis Burton (1820-1890) tak opisywał ekscytację związaną z wyprawą badawczą do Afryki:
"Uwalniając się za sprawą jednorazowego ogromnego wysiłku z okowów nawyku, ciężkiej jak ołów rutyny, spod płaszcza wielu trosk i niewoli domu, człowiek znów czuje się szczęśliwy. Krew krąży mi w żyłach żwawo jak za czasów dzieciństwa".
Jeśli Wam również ciąży "płaszcz wielu trosk", sięgnijcie po świetnie napisaną  historię o dzielnych bibliotekarzach i przenieście się do Timbuktu. 


31 gru 2018

Święta spędziłam w Norwegii

Święta spędziłam w Norwegii - oczywiście nie dosłownie. Przeniosłam się tam na chwilę za sprawą lektury książki "Szczęśliwy jak łosoś". To zbiór lekkich i pisanych z przymrużeniem oka tekstów dotyczących kultury i szeroko pojętej obyczajowości Norwegii. Książka zachwyca edytorsko, ale długo czekała na to aż po nią sięgnę, bo w te rejony świata nie ciągnie mnie zupełnie. Dlatego tym bardziej byłam zaskoczona, gdy odnalazłam w tej książce... siebie.

Anna Kurek, Szczęśliwy jak łosoś. O Norwegii i Norwegach, Wydawnictwo Poznańskie, 2018.

 Otóż autorka w sposób żartobliwy, nie pretendujący do diagnozy całego społeczeństwa, wskazuje, że główną zasadą funkcjonowania w tym kraju jest niewchodzenie sobie w drogę. Nie powinno więc dziwić, że Norweg nie zapyta czy potrzebujemy pomocy, a nawet nie skorzysta z miejsca w autobusie, kiedy chcemy je akurat ustąpić. Co jednak najbardziej mi się podobało, to fakt, że Norwegowie nie "czują potrzeby wypełniania ciszy, jeśli więc nie mają nic do powiedzenia, to pewnie zachowają milczenie". Zdarzyć się może, że osoba, którą dobrze znamy, spotkana na ulicy powie nam jedynie "cześć". Nie ma obowiązku prowadzenia small talk, nawet z tymi osobami, które znamy. Prowadzenie takich niezobowiązujących rozmów nie jest moją mocna stroną, więc szalenie spodobał mi się ten obyczaj. Sprawa ma się odmiennie jeśli Norweg trafi do - jak to określa autorka - "bańki społecznej", którą może być klub taneczny, czy spotkanie integracyjne w pracy. Wówczas istnieje wspólny cel i temat, na który można rozmawiać i "typowy Norweg" czuje się wtedy bardziej bezpiecznie niż w przypadku improwizowanej, przypadkowej, a tym samym niezręcznej pogawędki, bo na wszystko jest "odpowiedni czas i miejsce". Oczywiście te trudności w kontaktach międzyludzkich ulegają rozluźnieniu, kiedy w grę wchodzi alkohol.  😉 Co jeszcze sprawiło, że poczułam z Norwegami niemal duchowe pokrewieństwo? Otóż "jeśli Norwegowie nie mają na coś wpływu, to nie widzą powodu, by na to narzekać. A jeśli coś mogą zmienić, to też narzekać nie będą, tylko podwiną rękawy i czym prędzej zabiorą się do pracy". To bardzo mi bliska filozofia.


 Anna Kurek - autorka książki - marzyła o Norwegii od kiedy skończyła piętnaście lat. Ten zapał można wyczuć w tym ciekawym i napisanym "od serca" zbiorze tekstów dotyczących Norwegii, które uzupełniają piękne fotografie. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto zamierza wybrać się do tego kraju, a ma o nim jedynie obiegowe wyobrażenie.