„Hej, dzisiaj przeczytałem, ze złotego tronu, przyjechał tutaj król wielkiego Babilonu. Z dala od niego, w pewnej odległości , stoi tłum niewolników własnej wolności , z dala policja czeka w pogotowiu czeka na rozkaz, na rozkaz bojowy, ale patrz dalej, tam proboszcz błogosławi armię jadącą na wojnę błogosławi . Jego natura, to być nienaturalnym , kłamać i pluć wokoło to jego natura. Hej, zbiera pieniądze i odpuszcza grzechy, oni mu więc płacą i już są bez winy. Chlapie wodą z kranu kościelne obrazy, morderca ich dotyka i już jest bez skazy, bo kultura Kościoła, to być niekulturalnym, spalić wszystko prawdziwe to jego kultura. Hej, wszystko dla Kościoła, pieniądze i złoto, benzyna, alkohol, pieniądze i czołgi . Teraz z dala podbiega biskup, pokazuje, gdzie długa modlitwa każdego obowiązuje. Kiedyś tu był stos, na którym palono, a potem Kościół krzyczał, że ich odkupiono. A ja teraz wiem, naprawdę wiele wiem, wiem, że kościół babiloński czyni ziemię złem...”
http://www.vimeo.com/3042049
27 lut 2009
"Wszędzie panuje chaos. Ludzie po prostu rzucają się na wszystko w zasięgu ręki: komunizm, zdrową żywność, zen, surfing, balet, hipnozę, terapię grupową, orgię, rowery, zioła, katolicyzm, podnoszenie ciężarów, podróże, ucieczkę od rzeczywistości, wegetarianizm, Indie, malarstwo, rzeźbę, pisanie, komponowanie, dyrygenturę, wyprawy z plecakiem, jogę, kopulację, hazard, alkoholizm, wędrówki bez celu, mrożony jogurt, Beethovena, Bacha, Buddę, Chrystusa, transcendentalną medytację, heroinę, sok z marchwi, próby samobójstwa, szyte na miarę garnitury, podróże odrzutowcem do Nowego Jorku, dokądkolwiek...
Te fascynacje zmieniają się nieustannie, mijają, ulatują bez śladu.
Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć."
(Charles Bukowski, "Kobiety")
Te fascynacje zmieniają się nieustannie, mijają, ulatują bez śladu.
Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć."
(Charles Bukowski, "Kobiety")
23 lut 2009
Empik do mnie napisał. Z okazji Dnia Kobiet. W podziękowaniu za "trud, znój i zaangażowanie" (oczywiste nawiązanie do czasów rajstop z przydziału i goździka) ma dla mnie super ofertę. Płytę "Dzień Kobiet - Muzyka jest z Wenus" (drugi opad szczęki do kolan - czy tytuły płyt wymyśla ta sama ekipa, która tłumaczy tytuły filmów ukazujących się w Polsce?, śpiewają same kobiety rzecz jasna) i oczywiście wspaniałe książki - "Diabeł ubiera się u Prady", "W pogoni za Harrym Winstonem" itp. No tak, przecież prawdziwa kobieta nie tknie niczego chociażby z filozofii (chyba, że jest to filozofujący "prorok" Coelho) A jak już się zmęczę czytaniem, to zawsze mogę sprawdzić swoje jedyne, prawdziwe i naturalnie mi przyrodzone powołanie (czyli ślub, a dalej macierzyństwo) w propozycjach filmowych Empiku. I wcale mi nie jest miło, ani do śmiechu. Ciasno w tym gorsecie utkanym ze stereotypów, oj ciasno...
Nie minęło wiele czasu od prezentacji Kindle 2 a już Plastic Logic zapowiada wprowadzenie w styczniu przyszłego roku elastycznego e-czytnika z bezprzewodowym łączem oraz ekranem dotykowym. A ja coraz poważniej zastanawiam się nad kursem infobrokera. Wizja zmierzchu tradycyjnych bibliotek, roztoczona przez Łukasza Gołębiewskiego we wspomnianym już eseju, wydaje mi się bardzo realna.
21 lut 2009
Na przeglądzie książki naukowej wykład dotyczący ustawy o książce i cenach. Od 1990 roku upadło w Polsce około 1300 księgarń, co wiązało się z wejściem wydawców do szkół i silną pozycją Empiku, czy Merlina, które otrzymują 2-4 tygodniowy monopol na nowości, które dopiero po tym czasie ukazują się w innych księgarniach. Pełne prawo zwrotu książek do wydawcy i odroczone terminy płatności w przypadku megastore'ów, a także sprzedaż detaliczna prowadzona przez hurtownie, to zdaniem księgarzy przyczyna upadku księgarń indywidualnych. W 2004 roku podjęto uchwałę o podjęciu działań na rzecz prac nad ustawą o książce i cenach. Wzorowana na niemieckiej i francuskiej ma wprowadzić do 5% rabatu dla odbiorcy indywidualnego, do 10% dla odbiorcy zbiorowego (np. bibliotek), a także jednolitą cenę książek na terenie całego kraju. Zmiana ceny książki (jej obniżenie) może nastąpić dopiero po upływie 18 miesięcy. Obowiązkowo na książce należy umieścić metrykę drukarską, nowości zaś w pierwszej kolejności mają trafiać do księgarń indywidualnych. Tym samym zasadom ma podlegać sprzedaż internetowa, ustawa nie dotyczy jednak książek elektronicznych. Ustawie przyświeca idea książki jako dobra kultury, nie zaś produktu handlowego. Tylko mam wrażenie, że i tak chodzi w niej głównie o... pieniądze. O przekierowanie strumienia wpływów z wielkich księgarń do tych mniejszych. Jako czytelnik nie wierzę w zapewnienia, że regulacja cen książek spowoduje obniżenie tych cen. Raczej znikną księgarnie oferujące rabaty i książki w korzystnie niskich cenach. Nie kwestionuję książki jako dobra kultury, ale ponieważ kupuję dużo, to istotnym kryterium jest dla mnie cena. Wydaje mi się że w pierwszej kolejności należy uporządkować rynek wydawców. Poza tym chyba trudno będzie pogodzić interesy wszystkich biorących udział w dystrybucji książki. Dużo ważniejsze wydaje mi się upowszechnianie czytelnictwa niż regulacje prawne dotyczące cen książek.
19 lut 2009
17 lut 2009

Dla F. - szczęśliwej posiadaczki dwóch kotów, zatrzymującej w czasie miejsca-niemiejsca, kot-niekot... Z okazji Dnia Kota ;)
Jak Bolesław Leśmian napisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”
Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony,
Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,
Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łaskocie
I podwójnym niekotem ściga cień zielony.
A ty płotem, kociugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!
Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia
Wikłające się w plątwie śpiewnego mruczywa,
Dziewczynę-rozbiodrzynę pod pierzynę wzywa
Na bezdosyt całunków i mękę ustowia.
A ty płotem, kociugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!
Julian Tuwim
16 lut 2009
N. pracuje w jednym z oddziałów Ważnego Urzędu. Takie samo stanowisko zajmuje dziewczyna, która posadę dostała niby drogą konkursu, a pracuje już od dwóch miesięcy. Dziś odwiedziła Ważny Urząd, skąd zadzwoniła do N. z następującą prośbą: "N. czy możesz zerknąć do szuflady, tam jest mój identyfikator... na jakim stanowisku ja pracuję?"
Zerkam na wszelki wypadek na swój identyfikator i powtarzam: bibliotekarz, bibliotekarz...
Zaraz mi się pewnie dostanie od moich koleżanek... Powinnam napisać "bibliotekarka", ale na plakietce widnieje "bibliotekarz", niestety już nie "młodszy"... ;)
Zerkam na wszelki wypadek na swój identyfikator i powtarzam: bibliotekarz, bibliotekarz...
Zaraz mi się pewnie dostanie od moich koleżanek... Powinnam napisać "bibliotekarka", ale na plakietce widnieje "bibliotekarz", niestety już nie "młodszy"... ;)
15 lut 2009
Amazon zaprezentował nowy e-czytnik do e-książek. Cieńszy i szybszy od poprzedniego, może pomieścić 1,5 tyś. e-książek, a do tego czyta na głos. Kindla 2 ma dwa gigabajty pamięci, a moc akumulatora starcza na 4-5 dni. Jego koszt to 359 dolarów. Próbowałam, pod wpływem publikacji "Śmierć książki" zaprzyjaźnić się z e-bookiem. Wybór padł na "Kroniki marsjańskie". Wprawdzie nie mam czytnika Kindla, czy Sony Reader, a zwykły komputer, wytrzymałam jedno opowiadanie. Może gdybym urodziła się piętnaście lat później, niejako z rączką na kalwiaturze komputera i z komórką przy uchu byłoby inaczej? Czytanie z ekranu i długie ślęczenie przy komputerze byłoby bardziej dla mnie naturalne? A tak nie wyobrażam sobie, że czytam nawet z tak cienkiego i lekkiego czytnika jak Kindle 2. Lubię zapach nowej książki, szelest przewracanych kartek, fakturę papieru. Może kieruje mną też strach o przyszłość zawodu, który wybrałam, ale jak na razie e-książkom mówię "nie".
Z racji profilu mojej Biblioteki, o którym już wspominałam, zmuszona jestem - nałogiem czytania, raczej nie do opanowania - do korzystania ze zbiorów innych bibliotek. Ostatnio udałam się do jednej, w konkretnym celu - znalezienia kolejnej powieści Bukowskiego. Nie znalazłam go w dziale z literaturą amerykańską, pomyślałam, że może ktoś kierując się jego pochodzeniem wstawił jego powieści do literatury niemieckiej... Też nic... Wreszcie odważyłam się zapytać... I dostałam powieść "Kobiety" z zaplecza... Nie dlatego, że była w oprawie, czy też w stanie nie nadającym się do czytania. Zupełnie nowa książka. Aż boję się zapytać o trylogię Millera, której też nie uświadczyłam na półce. Czyżby pani bibliotekarka prowadziła swój własny indeks ksiąg zakazanych?
14 lut 2009
O książkach, bibliotekarkach i nie tylko :
http://kabarety.tworzymyhistorie.pl/1740_poniedzielski_chopina.php
http://kabarety.tworzymyhistorie.pl/1740_poniedzielski_chopina.php
13 lut 2009
Zbiory Biblioteki, w której pracuję obejmują dziedziny takie jak: bankowość, ekonomia, finanse, podatki, marketing, zarządzanie, rachunkowość itp. Pewnego pięknego dnia, kiedy to obsługą zajmowała się F., przyszedł do nas, stały zresztą, czytelnik. Miał do zapłacenia sporą karę, ale ochoczo zaproponował, że podaruje nam w zamian książkę. Na co oczywiście należało chętnie przystać. Tak też F. zrobiła. Czytelnik zaś wyciągnął z plecaka... "Sztukę kochania" Wisłockiej. :) Po czasie, a w przeddzień Walentynek (których zresztą nie znoszę) myślę sobie, że może był to oryginalny sposób zwócenia na siebie uwagi? Wyznania uczucia? W końcu, jak inaczej można poderwać bibliotekarkę, jeśli nie na książkę? ;)

Z F. na wystawie fotografii "Rzut beretem" Tomasza Tomaszewskiego. Czarno-biały świat byłych PGR-ów. Margines życia. Czasem wydaje mi się, że znam jakieś miejsce. Z dzieciństwa. Z obrzeży miasteczka, gdzie spędzałam każde wakacje, z podróży przez krainę w której się urodziłam. Z zapałem chłonę każde zdjęcie. Konie, dziewczynka z drabiną do nieba, chłopczyk z wiaderkiem malin i spojrzeniem tak smutnym, jakby miał bardzo starą duszę. Obchodzę dookoła umieszczone na metalowych stojakach zdjęcia. Nagle... To przecież ja! No, tak lustro... A jakie jest Twoje życie? - pytam samą siebie. I zaczynam się zastanawiać, czy dobrze, mądrze, korzytsam z tego co dał mi los, lub na co sama zapracowałam. Czy cieszę się z każdego dobrze przeżytego dnia, z codziennych spotkań z bliskimi mi przecież ludźmi? I jakoś trudno mi znaleźć na te pytania odpowiedź...
10 lut 2009
Podobno dobro wraca do człowieka. W dwójnasób. Najmilszy moment dnia: uśmiech na twarzach obdarowanych - F. i E. Powrót do domu po pracy i kursie angielskiego, a tam T. i niespodzianka: płyta Trebunie Tutki & Twinkle Brothers. Specjalnie dla mnie. I nie ma lepszego lekarstwa na zimową chandrę niż folk, reggae i miłość do drugiego człowieka. Banalne? Pewnie tak.
3 lut 2009
Stanisław Witkiewicz w 1903 r.: "Z czasem postęp elektrotechniki czy może jeszcze innej, na jakiejś subtelniejszej, nieznanej dziś sile opartej techniki doprowadzi do tego, że całe dobro, jakie ludzkość w sztuce zgromadziła, stanie się dostępne dla wszystkich, wszędzie i w każdym czasie. Przenoszenie obrazów i dźwięków będzie rzeczą tak łatwą i zwykłą, że wymiana myśli, współrzędność wrażeń i wzruszeń, stanów psychicznych i uczuć, uczyni z ludzkości jakby jedną potężną duszę."
Odmóżdżarka
"(...) a powiedz mi, lubisz pracować po godzinach?
-o tak! chciałbym pracować 7 dni w tygodniu, jeśli to możliwe. na 2 etatach jeśli się da.
-dlaczego?
-dla pieniędzy, proszę pana. dla pieniędzy na kolorowy telewizor, nowe auta, dom, jedwabną piżamę, 2 psy, elektryczną golarkę, ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie zdrowotne, och różne ubezpieczenia, no i czesne za szkołę dla moich dzieci, jeśli je będę miał, na zdalnie sterowane drzwi do garażu, eleganckie ubrania, buty za 45 dolców i aparaty fotograficzne, zegarki, sygnety, pralki, lodówki, nowe krzesła, nowe łóżka, dywany na całą podłogę, datki na tacę w kościele, ogrzewanie termostatyczne i ...
-dobrze, już dość, a kiedy z tego wszystkiego skorzystasz?
-nie rozumiem, proszę pana.
-no, jak to, skoro będziesz pracował dzień i noc, to kiedy będziesz korzystał z tych luksusów?"
Bukowski. Nic dodać, nic ująć. Fragment z opowiadania "Odmóżdżarka" z tomu "Najpiękniejsza dziewczyna w mieście". A swoją drogą, kiedy czytam te jego mniej lub bardziej udane teksty, to mam wrażenie, że to co ludzka podświadomość zachowuje, on wydobywa na światło dzienne. I gdybyśmy choć raz (dzieje się to czasem w snach) mogli odkręcić właz prowadzący z tego, co świadome w ludzkim umyśle do podświadomej jego części, to Bukowski przestałby, bardziej wrażliwych, szokować.
-o tak! chciałbym pracować 7 dni w tygodniu, jeśli to możliwe. na 2 etatach jeśli się da.
-dlaczego?
-dla pieniędzy, proszę pana. dla pieniędzy na kolorowy telewizor, nowe auta, dom, jedwabną piżamę, 2 psy, elektryczną golarkę, ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie zdrowotne, och różne ubezpieczenia, no i czesne za szkołę dla moich dzieci, jeśli je będę miał, na zdalnie sterowane drzwi do garażu, eleganckie ubrania, buty za 45 dolców i aparaty fotograficzne, zegarki, sygnety, pralki, lodówki, nowe krzesła, nowe łóżka, dywany na całą podłogę, datki na tacę w kościele, ogrzewanie termostatyczne i ...
-dobrze, już dość, a kiedy z tego wszystkiego skorzystasz?
-nie rozumiem, proszę pana.
-no, jak to, skoro będziesz pracował dzień i noc, to kiedy będziesz korzystał z tych luksusów?"
Bukowski. Nic dodać, nic ująć. Fragment z opowiadania "Odmóżdżarka" z tomu "Najpiękniejsza dziewczyna w mieście". A swoją drogą, kiedy czytam te jego mniej lub bardziej udane teksty, to mam wrażenie, że to co ludzka podświadomość zachowuje, on wydobywa na światło dzienne. I gdybyśmy choć raz (dzieje się to czasem w snach) mogli odkręcić właz prowadzący z tego, co świadome w ludzkim umyśle do podświadomej jego części, to Bukowski przestałby, bardziej wrażliwych, szokować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)