17 sie 2015

Bez pracy

W Jaworniku Polskim wójt odwołał dyrektorkę biblioteki. Dyrektorkę – osobę wykształconą i doświadczoną, która dla biblioteki pozyskiwała fundusze na projekty i organizowała m.in. warsztaty dla dzieci i młodzieży, akcje czytelnicze, czy szkolenia dla bibliotekarzy. Uzasadnienie decyzji: brak aktywności. Pełniącą obowiązki dyrektora została żona wiceprzewodniczącego rady gminy. Dotychczasowa dyrektorka została bez pracy. Nie dostała propozycji pozostania w zawodzie jako szeregowy pracownik. 
Więcej o całej akcji przeczytać można tu >>
Takie wieści z zawodowego podwórka chyba już nikogo nie dziwią. Zawodowa banicja jest szczególnie bolesna, gdy człowiek wkładał w swoją pracę serce i była ona życiową pasją. Trzymam kciuki za wszystkich niesłusznie wykluczonych, by los pchnął ich z powrotem na zawodową drogę. 

6 komentarzy:

Pastuszek pisze...

p.o. żona przewodniczącego... ciekawe, czy kobieta umie czytać, czy tylko ogląda litery ;)

Bosy Antek pisze...

To jest tak chore... Na poziomie gminnym/powiatowym takie rzeczy to prawdziwa plaga. Niestety...

Eva Scriba pisze...

Jak to mawia mój przyjaciel: Co zrobisz, nic nie zrobisz...
Dziękuję za komentarze. Pozdrawiam serdecznie

Basia Pelc pisze...

Żałosne i smutne.

Anonimowy pisze...

Tak, znam to... Starałam się o pracę w gminnej bibliotece, ale moja kandydatura została odrzucona gdyż jako magister bibliotekoznawstwa nie miałam doświadczenia - według pani wójt. Dodam, ze w tej właśnie bibliotece odbywałam praktyki studenckie i znałam ja jak własną kieszeń. Ostatnim argumentem było, że jestem młoda i na pewno zajdę w ciążę niebawem... Pracę dostała koleżanka pani skarbnik po liceum księgarskim, która popracowała trochę jako bibliotekarz, ale miała siedmioletnią przerwę. A po roku zaszła w ciążę... ;-)

Eva Scriba pisze...

O, znam te argumenty... W tym kraju rynek pracy stoi na głowie - specjaliści nie są zatrudniani ze względu na wysokie kwalifikacje, młode kobiety - bo mogą zajść w ciążę. Paranoja! Etos zawodowy sięga bruku. Zatrudnia się przypadkowe osoby, mając na względzie jeden cel - oszczędność. To może od razu wymieńmy wszystkich specjalistów w bibliotekach? Taka masowa ekonomia. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam :)