26 mar 2009



"Poczytaj mi mamo", "Miś" czy "Świerszczyk" to moje pierwsze spotkania ze słowem drukowanym. Moja mama rzeczywiście czytała mi książki. W czasach przaśnych zabawek, opowieści przenosiły w świat magii. Gdy już nauczyłam się czytać otworzył się przede mną nowy świat. Czasem tęsknie spoglądam w bibliotece na kącik z książką dziecięcą. Ale wracam do Muminków albo Kubusia Puchatka. A ostatnia wyprawa zaowocowała zachwytem nad pozycjami, które tu prezentuję. Pierwsza w sposób niezwykły i trafny przedstawia kwestię adopcji. Tak trudny problem omówiono bez patosu i wzniosłości, za to z czułością i prostotą. Poetycka opowieść o miłości na którą trzeba czasem długo czekać, z pięknymi ilustracjami. Druga zaś w formie zabawnej rymowanki traktuje o zdrowym odżywianiu. Lenio pożera niezdrowe jedzenie i staje się obiektem ataku kocura. " Jeśli kochasz swoje dzieciństwo dostatecznie, jest rzeczą niemożliwą, abyś go jeszcze choć jeden raz nie mógł kiedyś przeżyć." Dobrze, że takie książki istnieją - dzięki nim można do dzieciństwa choć na chwilkę powrócić.

25 mar 2009

Czeski sen


"Czeski sen" to zabawny, ale i skłaniający do refleksji film poruszający zjawisko konsumpcjonizmu i wpływie, jaki wywiera reklama na zachowanie człowieka. Przywołuję go tu na zasadzie skojarzenia i zachęcam do tego by obejrzeć. Zaś powyższe zdjęcie zostało zrobione na otwarciu kolejnej galerii handlowej w Poznaniu. Była godzina 10. Od 14 w sklepie tym miała się rozpocząć licytacja (od 1,-) telewizora, laptopa i pralki. Trochę tak jak w tym dowcipie, gdy ojciec z synem oglądają w telewizji relację z biegu maratońskiego. - Po co oni biegną? - Pierwszy dostanie 10 tysięcy dolarów nagrody. - To po co biegną pozostali?
Trochę mnie to śmieszy, ale chyba bardziej przeraża. Rozbuchany konsumpcjonizm pociąga za sobą wielorakie skutki, z globalną degradacją środowiska na czele - miał rację antropolog C. Levy-Strauss pisząc: najwięcej inwencji ludzkiej idzie na wymyślanie wynalazków neutralizujących złe skutki cywilizacji.




23 mar 2009

Historia od F.
Brat babci F. na swoje osiemdziesiąte któreś urodziny kupił sobie całun, do spalenia po śmierci. A z kolei dziadek F. od rzeczonego tu brata zaledwie o kilka lat młodszy na swoje urodziny kupił sobie nowy samochód. Nie ma lepszej afirmacji życia niż zakup dziadka na wieść o zakupie, którego dokonał brat babci. :)

Dialogi biblioteczne

A.: Eva, co Ty robisz?
E.: Cóż, Kochana szykuję sobie urnę...

A rzecz dotyczyła urny na losy konkursowe. :) Przygotowuję konkurs z okazji Światowego Dnia Książki.

20 mar 2009

Wieczór pod znakiem Closterkeller. Prezent od T. - koncert z ubiegłorocznego Przystanku Woodstock, na którym zresztą byliśmy. Piosenki jak małe wehikuły czasu, owijają melancholią i przenoszą mnie do uczuć, zapachów, dotyków o których zapomniałam lub które musiałam zapomnieć.

19 mar 2009

F. uświadomiła mi, że luty obfitował w blogowe wpisy, a marzec jakoś mizerią pachnie... Cóż... Nie chce mi się... Niecierpliwie czekam wiosny... A F. zrobiła wspaniałe zdjęcie do mojego artykułu. Niesamowite jest to, że dokładnie ujęła nie treść, ale stan ducha... To nawet rudno wypowiedzieć... No, dobra dosyć tej laurki... ;)

14 mar 2009

Bracia mniejsi

"Każdy chrześcijanin powinien pomagać biedniejszym istotom", "Zwierzęta to nasi bracia mniejsi"- to słowa z kazania jednego z księży. I nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że ten sam ksiądz odmówił pomocy w karmieniu bezdomnych kotów. I nie chodzi tu bynajmniej o datki na karmę, ale o zgodę na karmienie kotów w pobliżu kościoła. Ksiądz odmowę motywuje ewentualnym podrapaniem przez koty lakieru na samochodzie księdza...
Nie sądzę, aby dobrze dokarmiane koty, nagle zamieniły się w tygrysy, bo chyba tylko wtedy byłyby zdolne do zadrapania lakieru na aucie. Nie spotkałam też kota, który by ostrzył sobie pazury na masce samochodu - raczej chowają się pod auto, gdzie jest ciepło. Ale pomijając już kocie obyczaje, to gdzie w tym wszystkim chrześcijańska empatia wobec braci mniejszych?

13 mar 2009

Tzw. syndrom piątku, objawiający się w pracy jakby większym rozluźnieniem i pewną swawolą (mam nadzieję, że Boss tego nie przeczyta), a także zaskakującymi dialogami:
F. : Co robisz po pracy?
E.: Eee... idę do domu... Może zrobię jakiś dobry obiad dla mojego faceta...
F.: No wiesz... Ale z Ciebie feministka...
(Pojawia się P., zapewne na dźwięk słowa "obiad")
P.: Ostatnio jadłem dobre naleśniki za 2,50...
F.: Jak to?! To Twoja dziewczyna Ci nie gotuje...?

Ale i tak absolutnie uwielbiam F. ;)

8 mar 2009

Książka jest dla mnie nie tylko zapisem, lecz bytem magicznym, książki dają mi poczucie bezpieczeństwa, lubię na nie patrzeć, dotykać je, wąchać - powiedział podczas spotkania w Centrum Kultury i Sztuki w Lesznie Tomasz Łysiak. I przyznać muszę, że nie jestem wolna od chłonięcia książek innymi zmysłami - lubię czuć pod palcami fakturę druku i papieru, którego różne zapachy poznaję. Czy z książek można nauczyć się życia? Pewnie nie, ale to książki stają się jedynym miejscem ucieczki w momentach, gdy życie właśnie staje się nie do zniesienia. I to jest według mnie to poczucie bezpieczeństwa, które dają książki.
Ten weekend upływa jednak pod znakiem książek Jana T. Grossa: Strach i Sąsiedzi. Warto je poznać, aby wyrobić sobie własne zdanie, niezależne od medialnego szumu, zwłaszcza wokół pierwszego tytułu. Książki te to powrót do zagadnień, którymi zajmowałam się podczas studiów. A czytam je w miejscu skąd pochodzę - kolejny powrót. I zastanawiam się czy to miasto, tak dobrze poznanych kątów, schodzonych bruków, oswojonych uliczek jeszcze mnie kiedyś przygarnie? Czy będę musiała tu wrócić na dłużej? I cichą mam nadzieję, że jednak nie.