27 wrz 2013

Konserwą przez łeb albo katalogowanie z misją

W Miejskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu, w dwóch filiach - jak donosi Gazeta -  jakaś pani bibliotekarka, wiedziona zapewne poczuciem misji,  wrzuciła książkę Mój świat jest kobietą. Pamiętnik lesbijki do działu Choroby. Patologia. Można oczywiście przyjąć za dobrą monetę tłumaczenia, że to w poprzedniej bibliotece, skąd przejęto księgozbiór, źle skatalogowano tytuł, tylko jakoś trudno mi uwierzyć w to wyjaśnienie. Ostatnio też przejęliśmy spory księgozbiór i absolutnie każdą książkę sprawdzałam pod kątem właściwego przyporządkowania. A zgodnie z przyjętym dla wspomnianego tytułu algorytmem, jako wegetarianka, przy opisie książek powinnam unikać takich słów kluczowych jak łowiectwo, czy przetwórstwo mięsne, a książki z tej tematyki wrzucać do fantastyki. 


2 komentarze:

Que Sabe pisze...

A mnie zadziwia pasja dziennikarzy w tropieniu strasznych faszystowskich homofobów, gdzie tylko się da. Nie ma ludzi nieomylnych, ktoś przykleił na książkę sygnaturę 616 zamiast 613 (bo homoseksualizm ma symbol 613.88) i już jest wielka afera. W Bibliotece Raczyńskich ta książka ma symbol UKD 616.89-008:929A/Z(438) - czekam na artykuł o poznańskich bibliotekarzach - homofobach.

Pozdrawiam serdecznie :)

Eva Scriba pisze...

Poziom Gazety to temat na osobny, baaardzo długi wpis. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam :)