2 lis 2016

Nędznicy. Springer o bibliotekach

Na ostatniej stronie ostatniego Dużego Formatu pojawił się tekst Filipa Springera dotyczący biblioteki, pod tytułem Nędznicy

Skrzypiąca podłoga, paździerzowe biurka z drewnopodobną okleiną, lekko zmęczone krzesła. Zapach kurzu i papieru. Cisza. Ludzie pochyleni nad książkami, ciepłe światło lampek miesza się z szarugą szturmującą okna (...). - O, już pan jest - poprawia okulary na nosie. - Proszę za mną. Idziemy do jej gabinetu. Krzesło, biurko, stary komputer, kilka kwiatków, sterta papierów.
Bibliotekarka opowiada o nie działającym komputerze w czytelni, braku środków na spotkania autorskie i przyoszczędzaniu na  pensjach bibliotekarek (jak się któraś rozchoruje, wtedy płaci ZUS).
 - A pani to nie wkurwia? - pytam, bo już nie wytrzymuję. Jeżdżę po Polsce i wszędzie od bibliotekarzy słyszę te same historie. Żebranie o pieniądze na nowe książki, walące się budynki i minimalne krajowe na liście płac od góry do dołu. - A co ja zrobię? - mówi (...) - Strajk bibliotekarek zorganizuję? My tu się z paniami razem trzymamy, żadna w sumie nie ma dzieci, niektóre samotne. Wielkich wymagań nie mamy, da się przeżyć. Dla pieniędzy tu nie jesteśmy, ale z miłości.
- Z miłości?
-Pan czytał "Nędzników"? - Dawno temu - kłamię. - A ja przy tym płaczę za każdym razem. I tutaj się mogę tą książką zaopiekować. - Ale czy to panią nie wkurwia? - powtarzam pytanie (...).
- Wie pan - mówi w końcu (...) - prezydent u nas w mieście zmienił się w 2014 r. Ale od tamtej pory nie znalazł czasu, żeby się ze mną spotkać, porozmawiać. A ja kieruję jedną z trzech instytucji kultury w tym mieście. No, ale nie znalazł. Radzę sobie, na te nowe komputery zachomikowałam pieniądze, kupiliśmy na Allegro, używane, ale aż cztery, na nowe nas nie stać. Ale za to stadion w mieście mamy nowy, z plastikowymi krzesełkami, piękny.


Filip Springer, Nędznicy, "Duży Format" nr 44/2017 31.X.2016.
 
 
 

6 komentarzy:

Ove pisze...

Nie lubię Springera. Uważam, że to arogancki mądrala. Z przytoczonego fragmentu nie wynika, co on właściwie chciał powiedzieć. Że bibliotekarka jest głupia? Czy, że zapach kurzu go wkurwia? Po co on tam pojechał? Niech spada.

Mami szon pisze...

Felieton Springera jest trochę dziwny. Eksponuje nieporadność i oldschoolowość bibliotekarki nędzność biblioteki, wyciag aintymność. A tymczasem Filip Springer przeważnie bywa w bibliotekach zadbanych, a za spotkania bierze przyzwoite stawki(czyli w wysokości miesiecznej pensji bibliotekarki.:)Przedstawienie pracownika biblioteki w takim świetle nie wzbudza współczucia, a jedynie politowanie oraz okrutna myśl: " a nibypo co więcej płacić takiej nedznej osobie"... A tymczasem biblioteka jest częścią systemu. Filip Springer równiez by w nim sobie nie radził. I to system powinien szczegółowo wykpic,a nie bibliotekarke w depresji. Szkoda,że nie poszedł do prezydenta tej mejscowości,by spuentować felieton jego wynurzeniami. Nisetety dobre intencje zrobiły kolejny czarny PR bibliotekarzom, włodarze zaś dalej mają dobre samopoczucie:)

Eva Scriba pisze...

Myślę, że intencją autora było pokazanie ogólnej tendencji - przeznaczania coraz mniejszych kwot na kulturę - budujemy stadiony i boiska, dozbrajamy się, a w bibliotekach wciąż paździerz. Tak w dużym uproszczeniu. Dziękuję za komentarze. Pozdrawiam serdecznie :)

Agussiek pisze...

No właśnie, bo takie jest myślenie polskich władz: chleba i igrzysk!
A książki, biblioteki, po co? Jeszcze się naród naczyta, wyedukuje i zacznie samodzielnie myśleć... Eh, szkoda słów.
Dla mnie sytuacja notorycznego niedofinsowania bibliotek miejskich oraz szkolnych, o których pisałaś niedawno, to zwyczajny skandal. Zwłaszcza, że umówmy się: chodzi o kwoty, w porównaniu z kosztami nowego stadionu czy kolejnego ronda, niewielkie....
Myślę, że społeczności lokalne muszą się organizować i wywierać większy nacisk na władze samorządowe i miejskie. Może wtedy coś się ruszy...
Pozdrawiam i dziękuję Ci za poruszanie tych bibliotecznych tematów.

P.s. Wspomnianego felietonu nie czytałam, ale Filipa Springera BARDZO lubię i cenię za jego pracę i podejście do ludzi. Dla mnie to facet z misją, który chce zmieniać rzeczywistość, a nie tylko o niej pisać.

Eva Scriba pisze...

Dziękuję za komentarz. Rzeczywiście - łatwiej steruje się kimś, kto jest karmiony z mediów strachem i niechęcią do "innego", niż kimś, kto poprzez lekturę wyrabia sobie własne zdanie o otaczającym go świecie. Dlatego telewizor w każdym domu, książki już niekoniecznie, w dużym skrócie. I tu misja bibliotek i pracujących w nich bibliotekarzy, by dać temu odpór, nawet mimo tak rażących zaniedbań finansowych. Serdeczności.

Anonimowy pisze...

To co pana Springera wkurwia, mnie tylko wkurza. Panu Springerowi wydaje się, że jak będzie przeklinał, to zaklnie rzeczywistość. Ten felieton to przykład gazetowyborczego upadku dobrych obyczajowa i języka. Nawet, jeżeli publicysta? m a rację, to swoim chamskim językiem rację tę zabija.