24 cze 2018

Bibliotekarka, diabeł i letnie przesilenie

"Obrączka diabła" to książka, która miała mnie "przyprawić o dreszcze" i być "prawdziwą ucztą psychologiczną", "znakomitym kryminałem na styku nowoczesności i pradawnych wierzeń". A że dodatkowo jedną z głównych bohaterek jest w tej powieści bibliotekarka, to pobiegłam do księgarni, by rzeczony tytuł nabyć. Możliwe, że nie znam się na kryminałach, mam słaby gust lub też cierpię na jego brak. I że książka nie trafiła w swój czas. Zaliczam jednak ten tytuł do największych  literackich rozczarowań. Po pierwsze powieść jest bardzo przewidywalna - przebieg historii, jej zakończenie, czy nawet pojawiające się na jej kartach postacie niczym nie zaskakują czytelnika. Po drugie napisana jest dość topornie, przez co trudno jest wniknąć w świat przedstawiony, śledzić losy bohaterów z wypiekami na twarzy. To powieść z gatunku tych, które wypełnią czas i ulecą z pamięci niemal w momencie odłożenia tomu na półkę. 


I jeszcze kilka słów o bibliotekarce. Tirill Vesterli namiętnie czyta kryminały, bo "fascynuje ją proces dochodzenia do tego kto jest sprawcą - również w prawdziwych sprawach". Twierdzi też, że niczego się nie boi. Pomaga głównemu bohaterowi w rozwiązaniu zagadki. Przez chwilę obdarza go zainteresowaniem wykraczającym poza kryminalną sprawę.  Samotnie wychowuje 4-letniego syna i tylko wieczorami ma czas na czytanie. 
"Nic nie irytowało jej bardziej niż ludzie twierdzący, że na pewno mnóstwo czyta jako bibliotekarka w szkole wyższej (...). Jakby w pracy nie miała nic innego do roboty!". 

Brak komentarzy: