Zastanawiało mnie zawsze dlaczego bohaterki serialu Seks w wielkim mieście w scenach łóżkowych zazwyczaj występują w staniku. A ponieważ jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, sądziłam, że pokazanie cycków wiąże się z większą gażą dla aktorek, na co przy tak wyeksploatowanym wątku łóżkowym, producenci nie mogą sobie pozwolić. Teraz jednak sądzę, że powód jest inny - one mają po prostu dobrze dobrane biustonosze w których wyglądają tak rewelacyjnie, że nie chcą ich zdejmować! :) Ja tak mam. Dałam się z-brafittingować, choć do tej pory myślałam, że to fanaberia producentów bielizny, by wyciągnąć pieniądze. Ale kiedy zaczęłam swoje piersi znajdować w okolicach pach, stwierdziłam, że chyba 75B to nie jest dla mnie dobre rozwiązanie. Okazało się, że noszę 65E! Moja mina, gdy powiedziała mi to ekspedientka - bezcenna... Ubrania lepiej leżą, a ja dużo lepiej się czuję i wyglądam. Mała rzecz, a naprawdę cieszy. A cała stara kolekcja biusthalterów poszła do kosza... Naprawdę warto sobie coś takiego zafundować. Ostatni raz zrobiłam sobie dobrze w ten sposób w Tallinnie, gdy w restauracji zamówiłam pudding różany z serka mascarpone i płatków róż... Ale to temat na inny wpis. :))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piersi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piersi. Pokaż wszystkie posty
5 kwi 2012
Brafitting, czyli zrób sobie dobrze!
Zastanawiało mnie zawsze dlaczego bohaterki serialu Seks w wielkim mieście w scenach łóżkowych zazwyczaj występują w staniku. A ponieważ jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, sądziłam, że pokazanie cycków wiąże się z większą gażą dla aktorek, na co przy tak wyeksploatowanym wątku łóżkowym, producenci nie mogą sobie pozwolić. Teraz jednak sądzę, że powód jest inny - one mają po prostu dobrze dobrane biustonosze w których wyglądają tak rewelacyjnie, że nie chcą ich zdejmować! :) Ja tak mam. Dałam się z-brafittingować, choć do tej pory myślałam, że to fanaberia producentów bielizny, by wyciągnąć pieniądze. Ale kiedy zaczęłam swoje piersi znajdować w okolicach pach, stwierdziłam, że chyba 75B to nie jest dla mnie dobre rozwiązanie. Okazało się, że noszę 65E! Moja mina, gdy powiedziała mi to ekspedientka - bezcenna... Ubrania lepiej leżą, a ja dużo lepiej się czuję i wyglądam. Mała rzecz, a naprawdę cieszy. A cała stara kolekcja biusthalterów poszła do kosza... Naprawdę warto sobie coś takiego zafundować. Ostatni raz zrobiłam sobie dobrze w ten sposób w Tallinnie, gdy w restauracji zamówiłam pudding różany z serka mascarpone i płatków róż... Ale to temat na inny wpis. :))1 lut 2012
Zdrowe piersi - wykład
Było to moje drugie spotkanie z dr Preeti Agrawal. Podoba mi się jej holistyczne podejście do ludzkiego ciała, tak rzadkie wśród lekarzy. Wykład, który odbył się w murach Uniwersytetu Ekonomicznego, dotyczył zdrowia kobiety, ze szczególnym uwzględnieniem piersi. Prowadząca wykład mówiła o czynnikach ryzyka zachorowań na raka piersi. Podkreślała brak równowagi pomiędzy estrogenem a progesteronem, jako jeden z ważniejszych. Co ciekawe w kosmetykach, chemii występują ksenoestrogeny, które również mają działanie zaburzające równowagę hormonalną (ksenoestrogenów – bezpośrednio do układy limfatycznego - dostarczają również antyperspiranty). Ponadto do czynników ryzyka doktor zaliczyła stres hamujący rozwój progesteronu, dietę (ubogą w błonnik, a przesyconą cukrem, produktami mącznymi), długotrwałe przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych (wpływa to na nieprawidłowe funkcjonowanie wątroby, która ma za zadanie neutralizować nadmierny poziom estrogenu), poddawanie się częstym prześwietleniom (należy uważać na mammografię – jeśli nie ma realnego zagrożenia wystarczy badanie USG). Niezbyt dobrze na kondycję piersi wpływają uciskające staniki z fiszbinami. Pani doktor zaleca zmianę diety (na bogatą w błonnik, witaminy A i E, selen, Omega-3), masaże piersi, regularne ćwiczenia, dopasowane do fizycznych możliwości kobiety. Zaleca również wsparcie ciała nie tylko poprzez pokarm i ćwiczenia, ale poprzez energię, której nie należy tracić na smutki i niepotrzebne żale. Ważna jest pomoc osób trzecich (syndrom Zosi Samosi) oraz relacja z najbliższą osobą. Dr Agrawal podkreślała, że związek to przede wszystkim silny związek z samym sobą, własnym duchem. Tylko wtedy, kiedy dobrze rozumiemy siebie, możemy stworzyć udany związek z drugą osobą. A kochać siebie oznacza przede wszystkim pozbycie się każdego rodzaju agresji w stosunku do siebie. To znaczy, że należy wyzbyć się poczucia winy, samokrytyki, niezadowolenia z siebie, użalania się nad sobą. W nieświadomym związku trzymamy się przekonania, że nasz partner automatycznie i intuicyjnie wyczuwa nasze potrzeby, że powodzenie relacji zależy od wybrania odpowiedniego partnera. Tymczasem powinniśmy zdać sobie sprawę, że w udanym związku to my musimy być tymi właściwymi partnerami. Dobry związek wymaga zaangażowania, dyscypliny oraz odwagi, aby się rozwijać i zmieniać. Nie należy wymagać od drugiej osoby, by nas uszczęśliwiła. Szczęście zależy od osobistego, wewnętrznego nastawienia, za które każdy z nas sam odpowiada. Prowadząca wykład podkreślała siłę wewnętrznej mocy w walce z chorobą, samoakceptację i cenienie siebie jako fundament zdrowia.
To, co mnie uderzyło na samym początku to niesamowita różnorodność, jeśli chodzi o uczestniczki wykładu. Czułam jakąś niesamowitą energię, bijącą od tych, które przyszły po wiedzę, rady. Jestem pewna, że gdyby w to mroźne, styczniowe, niedzielne popołudnie wysiadło na uczelni ogrzewanie, to w tej sali wykładowej nadal byłoby ciepło.
To, co mnie uderzyło na samym początku to niesamowita różnorodność, jeśli chodzi o uczestniczki wykładu. Czułam jakąś niesamowitą energię, bijącą od tych, które przyszły po wiedzę, rady. Jestem pewna, że gdyby w to mroźne, styczniowe, niedzielne popołudnie wysiadło na uczelni ogrzewanie, to w tej sali wykładowej nadal byłoby ciepło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)