13 mar 2019

Bibliotekarki tylko parzą kawę i plotkują

Dziś obszerny fragment książki Magdy Fres "Najduszek" (Ridero, 2018). Ostrzegam, że  po lekturze tego fragmentu kawa może okazać się zbędna, bo skutecznie podnosi ciśnienie:

"Bezczynność - czy też inaczej - zajmowanie się dzieckiem, domem i mężem - doprowadza mnie na skraj rozpaczy, bo w tym czasie powinnam chociaż starać się wykombinować coś dl siebie (...). Wybrałam się więc do osiedlowej biblioteki. - Dzień dobry - powitałam wszystkich z uśmiechem. Wybrałam uśmiech numer pięć, bo on zawsze załatwia mi sprawę w urzędach. Ale trafiłam na złą chwilę, bo bibliotekarki akurat parzyły kawę, żeby sobie urozmaicić wypełniony ploteczkami dzień (...). Jedna z nich była ruda i miała na głowie utworzony przez nadmiar lakieru kask, a druga z szarą cerą bez makijażu, z włosami w tłustych strąkach. Postawiłam na tę rudą - bo wyglądała na kierowniczkę. Obie powitały mój entuzjazm z przekąsem. - Szukam czegoś o lesie - powiedziałam - Czy mogłaby mi pani powiedzieć, który to regał? - Ale chodzi o leśnictwo, ochronę przyrody czy coś innego? (...) - A gdzie znajdę coś o Rezerwacie Ochojec? - zawężyłam pole poszukiwania. - Do szkoły dla dziecka pani potrzeba? - Tak - skłamałam. - Dla znajomej. (...)
Ruda wstała z krzesła, stękając.  Pokazała palcem dwa regały. (...) - Jakby pani miała nazwisko autora, byłoby łatwiej - powiedziała ta z tłustymi włosami. - A może - magle mnie oświeciło - Może macie panie jakiś elektroniczny katalog? Może mogłabym sprawdzić, powiedzmy słowo kluczowe? - E tam, tak pani nic nie znajdzie - skwitowała ruda. - Elka, włącz komputer. Elka (z tłustymi włosami) włączyła komputer, trwało to chwilę. - Jest opcja "znajdź według słowa kluczowego" - poinformowała swoją szefową. - Może pani wpisać "las"? - zaproponowałam. Elka westchnęła. Spojrzała na mnie, na szklankę z kawą, na rudą kierowniczkę, czytającą "Panią Domu", wreszcie podjęła decyzję. - Niech sobie pani sama poszuka -  odstąpiła mi krzesło. Do katalogu OPAC wpisałam hasło "las" (...).
- A pani to ma takiego małego w domu, nie? - podniosła głowę znad "Pani Domu" kierowniczka. - Tak - rzuciłam z uśmiechem numer cztery (jeden rozmiar niżej niż numer pięć). - I co, jak w przedszkolu? Super bardzo mu się podoba. (...) - A na panie nie narzeka? - Nie, panie też mu się podobają. - A on chodzi do grupy Pszczółek? - Tak - I panie mu się podobają?! 
Wstałam. Uznałam, że udzieliłam wystarczającą ilość informacji, żeby starczyło na duchową zapłatę za tę usługę, jaką było samodzielne wyszukiwanie w elektronicznym katalogu haseł, których w nim nie ma. Dałam wystarczającą pożywkę do rozmowy (...). 

[źródło]
 Znacie takie bibliotekarki? 
Przykre, że córka Marty Fox, pisarki, której nikomu przedstawiać nie trzeba, kreśli w swojej książce tak krzywdzący, nieprawdziwy i stereotypowy obraz naszej profesji. Sama bywała na spotkaniach autorskich i warsztatach w bibliotekach. Trudno uwierzyć, że spotykała tylko takie indywidua. Ktoś powie licentia poetica i będzie miał rację. Biorąc jednak pod uwagę jak bardzo zmieniła się rola bibliotekarza przez ostatnie lata, takie przedpotopowe opisy zawodu - przyznajcie - mogą wyprowadzić z równowagi...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

No właśnie! Praktycznie w każdej książce bibliotekarka przedstawiana jest jako stara albo staro wyglądająca baba z kokiem na głowie w sweterku i spódnicy za kolana w okularach z łańcuszkiem albo pijąca kawusię i przeglądająca czaspismo..Precz ze ze stereotypami! ;)

Eva Scriba pisze...

Dziękuję za komentarz :) Pozdrawiam serdecznie :)