Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klub książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klub książki. Pokaż wszystkie posty

3 paź 2022

Klub Książki

"Romanse piszą głównie kobiety dla kobiet. Są w całości o tym, jak chcą być traktowane i czego oczekują od życia i związków. Czytamy je, by umieć lepiej wyrażać uczucia i spojrzeć na relację z ich perspektywy" - mówi jeden z założycieli tajnego Klubu Książki, do którego przynależą zawodnicy drużyny bejsbolowej Nashville Legends. Mężczyźni czytają tam romanse i sugerując się fabułą, starają się wprowadzić zmiany do swoich relacji. Skupieni na karierze sportowej, zapomnieli, że małe gesty wobec kobiet przynoszą duże efekty. Posiłkują się więc tzw. literaturą dla kobiet, by lepiej zrozumieć swoje partnerki. Sceny zawarte w czytanych książkach omawiają między sobą, tworząc swoiste pogotowie związkowe.  Do Klubu trafia też Gavin Scott, który po paśmie sukcesów w karierze sportowej, przeżywa kryzys w małżeństwie. Nastawiony początkowo sceptycznie do lektury historycznego romansidła, z czasem zauważa, że zawarte w nim "życiowe prawdy", wpływają na poprawę jego relacji z żoną... 

Ten nietuzinkowy klub książki powołała na kartach swojej powieści "Bromance. Klub Książki" Lyssa Kay Adams. "Bromance..." to lektura nieskomplikowana, urzekająca prostotą i szczerością. Przyjemna w odbiorze, momentami zabawna, niepozbawiona dreszczyku erotycznych emocji, na pewno będzie dobrym czytelniczym wyborem dla fanów tego typu literatury. 

L. K. Adams, Bromance. Klub Książki, Białystok : Wydawnictwo Kobiece, 2021. 



4 kwi 2022

Klub Przypadkowych Książek i przyjemność bibliotekarza

 

Klub Przypadkowych Książek to wysyłkowy klub książki, którego członkowie otrzymują co miesiąc książkę-niespodziankę, przygotowaną przez Shauna Bythella, księgarza, prowadzącego antykwariat w szkockim miasteczku Wigtown. Shaun "pieczołowicie wyszukuje pozycje, które spodobają się każdemu molowi książkowemu". A sam Klub jego założyciel uważa za  "zrzeszenie ludzi, którzy nie lubią wdawać się w interakcje z innymi". W przeciwieństwie do tych, którzy osobiście odwiedzają popularny już antykwariat, a których dokumentuje w swoich zapiskach szkocki księgarz. "Pamiętnik księgarza" jest zatem zabawną panoramą ludzkich typów oraz różnorodnego podejścia do książek i czytania. 




Poza odwiedzinami klientów, wyjazdami antykwariusza w teren, by pozyskać kolejne książki niewiele się dzieje. I przyznam Wam szczerze, że choć niecierpliwie czekałam na lekturę tego pamiętnika, to z każdą kolejną stroną moje rozczarowanie rosło. Spodziewałam się lekkiej i zabawnej lektury - co rzeczywiście można przypisać temu tytułowi. Natomiast samo podejście antykwariusza do klientów, którzy go odwiedzali nie zawsze budziło moje pozytywne odczucia. Trudno mi było też obdarzyć sympatią  autora tych zapisków, przez co nie miałam motywacji, by książkę dokończyć. Zabrakło mi jakiejś takiej czułej wyrozumiałości dla ludzi, którzy w czasach kultury obrazkowej sięgają po słowo pisane i jeszcze chcą za to płacić. Zamiast tego jest sporo samouwielbienia i arogancji w stosunku do odwiedzających antykwariat. Zresztą autor sam przyznaje w pewnym momencie: "Mogę być niegrzeczny dla klientów, to mój antykwariat, więc nikt mnie nie zwolni". To mnie irytowało i nawet te zabawne historie, rzadko zresztą kiedy pozbawione złośliwego komentarza autora, nie wpłynęły na odbiór całości (może się starzeję i będę niedługo musiała zmienić nazwę bloga). 
W każdym razie jest też w książce fragment o wizycie bibliotekarki:
"Kobieta, która najpierw przez dziesięć minut rozglądała się po sklepie, powiedziała mi że jest emerytowaną bibliotekarką. Pewnie według niej miało to oznaczać, że istnieje między nami jakaś więź. Myliła się. Ogólnie rzecz biorąc, antykwariusze nie darzą bibliotekarzy sympatią. Żeby książka przyniosła przyzwoity zysk, musi być w dobrym stanie. Dla bibliotekarza nie ma natomiast większej przyjemności, niż kiedy może wziąć świetnie zachowaną książkę, obkleić ją nalepkami, opieczętować pieczątkami, a potem - zupełnie nie zdając sobie sprawy z absurdalności swoich działań - nałożyć na nią obwolutę, żeby czytelnicy jej nie zniszczyli. Gwoździem do trumny dla egzemplarza, który znajdował się pod wątpliwą opieką biblioteki publicznej, jest wyrwanie ruchomej wyklejki i bezceremonialne przywalenie  pieczątki 'WYCOFANA ZE ZBIORÓW' na stronie tytułowej przed wystawieniem książki na sprzedaż. Wartość pozycji, która przeszła przez biblioteczną mordęgę, z reguły wynosi jedną czwartą tego, co jej pozabibliotecznego odpowiednika". 
"Pamiętnik księgarza" czytałam przez dwa tygodnie, nie mogąc go dokończyć. I to nie dlatego, że nie chciałam się rozstać z uroczym antykwariatem. Kiedy zaś przeczytałam ostatni akapit, odetchnęłam z ulgą, że mogę sięgnąć po coś znacznie ciekawszego. 

7 cze 2021

Wpływowi bibliotekarze

 Cztery kobiety, cztery historie, które łączy jedno miejsce - sklepik z włóczkami, gdzie wszystkie, doświadczone przez los bohaterki książki "Skrawki życia", splotą ze sobą wątki swojego życia. 

Czytelnik poznaje między innymi Elise Beaumont - emerytowaną bibliotekarkę szkolną, która "korzysta z uroków wolności", a która "spędziła całe życie wśród książek", dlatego kusi ją, żeby "napisać własną powieść, najchętniej dla dzieci". Elise często odwiedza Bibliotekę Publiczną i znajomych bibliotekarzy:

"Podczas pracy Elise poznała wielu wpływowych bibliotekarzy, między innymi Nancy Pearl, organizatorkę akcji Całe Seattle czyta tę samą książkę. Znalazła wielu naśladowców, którzy rozpowszechnili jej ideę w dużych i małych miastach w całym kraju. Elise również należała do grona entuzjastów. Cieszyło ją, że biblioteki pozostały ważnym ośrodkiem życia społecznego"

Elise należy również do klubu czytelników Biblioteki Publicznej. Czytaniu "poświęca każdą wolną chwilę", a "do jej ulubionych pisarzy" należą Jane Austin, siostry Brontë, Flaubert czy George Eliot. Ponieważ "wszyscy oni opisywali życie  i uczucia kobiet w tak przekonujący sposób, że ich powieści nawet po stu latach nie traciły na aktualności"

D. Macomber, Skrawki życia, Warszawa : Arlekin, 2009.

"Skrawki życia" to książka o uczuciach właśnie, ale też o życiowych zakrętach i wychodzeniu na prostą. Na pewno przypadnie do gustu miłośniczkom tego typu literatury. Mnie trochę męczył styl, który nazwałabym uczniowskim i łatwa do przewidzenia fabuła. Czytałam "Skrawki życia" długo, przeplatając lekturę bardziej wciągającymi tytułami.