Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

7 sie 2023

Zawsze przychodzi noc

Dwa etaty, nieudany związek zakończony rozstaniem, opieka nad niepełnosprawnym bratem w wynajmowanym z matką domu w Portland, to codzienność 30-letniej Lynette - bohaterki znakomitej powieści "Zawsze przychodzi noc" Willy’ego Vlautina. 

Vlautin W., Zawsze przychodzi noc, przeł.  Tomasz S. Gałązka, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2022. 

W Lynette rośnie wściekłość i niezgoda na swój los. Los, który wiele razy próbował ją złamać. Niczym superbohaterka znajduje w sobie nadludzką siłę, by próbować zawalczyć o swoją przyszłość. Wywołuje to zaskakujący bieg zdarzeń, a czytelnik wraz z bohaterką przemierza nocne ulice Portland, szukając swoistego zadośćuczynienia. Ten debiut na polskim rynku wydawniczym to napisana surowym, realistycznym językiem bolesna ale i wyśmienita opowieść o mrocznej stronie amerykańskiego snu

14 lis 2022

Miłość do książek

 "Kobiety z domu Soni" to powieściowy debiut Sabiny Czupryńskiej, znanej mi ze świetnie napisanej książki "Jeszcze będzie przepięknie". To pokoleniowa opowieść o niełatwej codzienności kobiet i trudnych wyborach, podyktowanych społecznymi oczekiwaniami. To też kalejdoskop kobiecych marzeń, tajemnic i emocjonalnych ucieczek. To wreszcie historia zmiany, rozpoczętej przez tytułową Sonię - najmłodszą przedstawicielkę pokolenia matek i córek, która szuka takiego związku, by mogły się "ujawnić w niej pokłady zgody na siebie, owocujące poczuciem bezpieczeństwa i sensu"

Sonia jako dziecko wolała czytanie książek niż bieganie po ulicy z rówieśnikami, a miłość do książek - w przeciwieństwie do uczuć kierowanych w stronę mężczyzn - była w jej życiu stała. Korzystała z miejscowej biblioteki, ale kiedy ta została zamknięta na jakiś czas z powodu wymiany regałów, a inna filia okazała się być nieczynna w sobotę, Sonia zagłębiła się we własną historię, a konkretnie w historię kobiet w swojej rodzinie. Zdała sobie sprawę "z ogromnej, wołającej dziury po korzeniach kobiecości, których nigdy nie miała". 


Sabina Czupryńska, Kobiety z domu Soni, Warszawa : Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012.

Nie zdradzę czy ową pustkę udało się Soni zapełnić. Nie powiem też co czyta Sonia, bo może sięgnięcie po ten dobrze skonstruowany językowo i dość interesujący fabularnie debiut. Choć przyznać muszę, że bardziej polecam późniejsze - wspomniane już - dokonania autorki. 


19 wrz 2022

Intymność czytania

Gdy siadałam do komputera, by opisać przeczytaną właśnie powieść "Rzeczy, które spadają z nieba" po głowie zaczęły chodzić mi słowa "intymność czytania". Taki tytuł - jak się okazało - nosi cykl fotografii, na których autor - André Kertész - uchwycił czytających ludzi. Takie skojarzenie z intymnością pojawiło się, gdyż powieść fińskiej pisarki jest takim rodzajem prozy, którą się przeżywa, a opowiadać o niej jest trudniej. Selja Ahava w sposób nietuzinkowy buduje przestrzeń do własnych rozmyślań, zostawia miejsce dla czytelnika, co bardzo cenię. 

Selja Ahava, Rzeczy, które spadają z nieba, Warszawa : Wydawnictwo Relacja, 2021. 

"Rzeczy, które spadają z nieba" to emocjonalna opowieść o stracie. To też interesujące spojrzenie na kwestię przypadku i chaosu, pytanie o to na ile człowiek jest kowalem własnego losu. Refleksyjna, miejscami oniryczna powieść warta uwagi. 

9 gru 2019

Nie chcę już być panią bibliotekarką

"Księżniczka" Lucyny Olejniczak (autorki świetnie przyjętej przez czytelniczki serii "Kobiety z ulicy Grodzkiej") to opowieść, którą poznajemy z perspektywy małej Lenki i dorosłej już Leny. Jej ojciec to szanowany inżynier, budowniczy Nowej Huty. Matka zajmuje się domem. Lena świetnie się uczy, ma bardzo rozwiniętą wyobraźnię i chętnie czyta książki:

"Mama wypożycza książki z biblioteki w Krakowie. Jeżdżę tam z nią czasem tramwajem, na ulicę Świętego Jana, gdzie jest taki mały ciemny sklepik ze starymi pożółkłymi książkami oraz wypożyczalnia, taka mała biblioteka. W tym sklepiku są również stare gazety i widokówki, a nawet jakieś obrazy. Niektóre leżą po prostu na podłodze pod ścianami, a wszystkie tak pięknie pachną starym papierem i kurzem. Miła pani rozmawia z nami cicho, jakbyśmy były w kościele, a potem daje mamie książkę oprawioną w szary papier i zapisuje coś na tekturowym kartoniku. Chciałabym kiedyś pracować w takiej wypożyczalni i móc czytać te wszystkie książki. Wyobrażam sobie, że za kotarą, która oddziela sklepik od zaplecza jest przejście do zaczarowanego świata, gdzie mieszkają wszystkie postacie z bajek". 
Lena dostaje od pani z antykwariatu książkę. Dziewczynka "nie chce być żadną artystką" woli zostać "bibliotekarką albo śpiewaczką".  To marzenie jednak szybko się zmienia: "Jak dorosnę zostanę podróżniczką. Nie chcę już być panią bibliotekarką, gdyż ostatnio jedna taka nakrzyczała na mnie, że oddałam zniszczoną książkę. Nie chcę krzyczeć na dzieci, a chybabym czasem musiała. Wolę być podróżniczką i jeździć po całym świecie". 

L. Olejniczak, Księżniczka, Prószyński i S-ka, Warszawa 2019. 

Lenka ucieka w świat książek. Ucieka przed patologiczną codziennością na pozór normalnej rodziny. Przed ciężarem i sytuacjami, które nigdy nie powinny mieć miejsca. W słowach znajduje azyl. W słowach, które kształtują jej wyobraźnię i pozwalają na podróż do nieistniejących miejsc, na myśli o życiu w lepszym świecie, które stają się pociechą. Nie zostaje bibliotekarką, ale pomaga ludziom. Nie wyobraźnia pomaga jej w dorosłym życiu otrząsnąć się z traumy, ale miłość, małżeństwo i wyjazd z Nowej Huty. 

Powieść "Księżniczka" bardzo mną wstrząsnęła. Nie polecam jej na zimowy wieczór, choć jest bardzo dobrze napisana. Autorka podjęła na kartach powieści niezwykle trudny temat - przemocy w rodzinie we wszystkich jej przejawach. Zabrakło mi w tej historii podkreślenia roli siostry głównej bohaterki, wątku wzajemnego wsparcia i siostrzanej solidarności. Gdyby powieść rozegrała się w innym przedziale czasowym, być może bardziej wyeksponowane byłyby zasoby własne bohaterki, a małżeństwo nie stanowiłoby jedynej drogi do zerwania z przeszłością. Nie zmienia to faktu, że powieść jest bardzo poruszająca. Kilka razy się nad nią rozpłakałam. I zupełnie szczerze - coraz bardziej rozumiem czytelniczki, które przychodzą do biblioteki po coś "lekkiego, łatwego i przyjemnego". Powieść "Księżniczka" do takich z pewnością nie należy.