Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

17 lip 2023

Prawie jak raj

Dziś kilka słów o książce "Żony Konstancina" Eweliny Ślotały. Nie wiem też jakim tropem podążyła moja myśl, że właśnie po tę książkę postanowiłam sięgnąć, ale przyznam że przeczytałam ją z zaciekawieniem. Autorka portretuje tam świat wielkich pieniędzy, luksusowych domów i drogich samochodów. 

E. Ślotała, Żony Konstancina, Warszawa : Prószyński i S-ka, 2023.

To opowieść niewymagająca, choć są w niej trudne momenty. Poza sportretowaniem świata wielkich pieniędzy, to przede wszystkim historia o kobiecej ufności wystawionej na bardzo ciężką próbę. To książka o tym, że bez względu na to kim jesteśmy, jak zarabiamy na życie, wszystkie pragniemy tego samego - miłości. 

13 mar 2023

Obsesja na punkcie bibliotekarki

 Gdy zaczynałam czytać powieść "Ty kochasz mnie" Caroline Kepnes, nie miałam pojęcia że jest to trzeci tom cyklu o Joe Goldbergu. Przyciągnął mnie do tej książki fakt, że bohaterką jest bibliotekarka. Na szczęście powieść jest tak skonstruowana, że nie trzeba znać poprzednich części serii, by móc oddać się lekturze. 

Głównemu bohaterowi wpada w oko bibliotekarka - Mary Kay DiMarco, która kieruje filią biblioteki publicznej w niewielkim Bainbridge. Mary ma "miękki głos" i "zmierzwiony koczek" i choć od 16 już lat pracuje w bibliotece, nigdy nie porzuciła marzeń o własnej księgarni. Joe stara się zrobić wszystko by urocza i piękna bibliotekarka zwróciła na niego uwagę. Zgłasza się do biblioteki jako wolontariusz, a wykorzystując media społecznościowe zdobywa wiele informacji o bibliotekarce i staje się jej wymarzonym mężczyzną. Joe powoli przejmuje kontrolę nad życiem niczego nieświadomej kobiety, a obsesja na punkcie bibliotekarki nie zna granic...

Caroline Kepnes, Ty kochasz mnie, Warszawa : Wydawnictwo W.A.B., 2021.

Książka stała się podstawą serialu, ale akurat ta część - w momencie gdy piszę te słowa - jeszcze nie ma swojego odpowiednika na ekranie. Zarówno książka, jak i serial może spodobać się fanom takich produkcji filmowych jak "Dexter". 

Mnie ta powieść zmęczyła. Potrzebowałam od pierwszych stron czasu i cierpliwości by wejść w specyficzny styl narracji, przyzwyczaić się do języka i wulgaryzmów. Nierówne tempo fabuły sprawiało, że nie raz chciałam już odłożyć ten tytuł na półkę i tak naprawdę tylko postać bibliotekarki sprawiła, że dotrwałam do końca. 

21 lis 2022

Bibliotekarka zwolniona z pracy

 Bohaterką powieści Małgorzaty Lis "Miłość, pies i czekolada" jest trzydziestopięcioletnia Beata. Beata kocha książki i "naprawdę lubi pracę w bibliotece". Odwiedzający bibliotekę czytelnicy są dla niej "miłym towarzystwem, z którym można porozmawiać o tym, co w życiu najpiękniejsze, czyli o czytaniu". Niestety z racji redukcji budżetu biblioteki, Beata zostaje zwolniona z pracy. Przyszła do biblioteki najpóźniej, nie ma też zobowiązań rodzinnych, gdyż jest "obowiązkową, dyspozycyjną singielką". Szuka pracy w zawodzie, ale Sulejówek, gdzie mieszka, nie ma jej wiele do zaoferowania. Jedyne, co znajduje "to pół etatu w bibliotece szkolnej w Radomiu", a to "z oczywistych względów" jej nie interesuje (chodzi tu zapewne o odległość). Beata oprócz bibliotekoznawstwa, ukończyła studia z zakresu historii, ale nie był to wybór trafiony i bohaterkę paraliżuje myśl o tym, że miałaby uczyć. Na szczęście Beata ma przystań w postaci ciepłego, rodzinnego domu i zaraz po tym jak traci ukochaną pracę, wyjeżdża z rodzicami nad morze. Cudownym zbiegiem okoliczności, Beata poznaje kogoś, kto wskaże jej dalszą, zawodową drogę (konkretnie da namiar na wakat w szkolnej bibliotece), ale też stanie się kierunkowskazem w innych życiowych sferach...

Małgorzata Lis, Miłość, pies i czekolada, Kraków : Wydawnictwo eSPe, 2021. 


Powieść "Miłość, pies i czekolada" ukazała się nakładem wydawnictwa eSPe, w serii Opowieści z wiary. Zatem wiara jest tu silnie zaakcentowana i podkreślona jest siła modlitwy, a sama powieść przepełniona nadzieją na lepsze i pokrzepiająca. Mnie osobiście wydała się momentami infantylna i przesłodzona. Jestem jednak przekonana, że ta zaskakująca fabularnie opowieść, znajdzie uznanie w oczach miłośniczek gatunku.  


18 sie 2022

Czytać wolniej

 "Gioia Spada jest osobą, która gdy znajdzie ciekawą książkę, nie pochłania jej na raz, a zaczyna czytać ją wolniej w obawie, że za szybką ją skończy". Poza tym Gioia, której imię znaczy radość, jest przez rówieśników przezywana Smutasem. Ta wrażliwa i ciekawa świata siedemnastolatka, nie ma łatwego życia. Mądra, mająca swoje pasje i poszukująca prawdy dziewczyna nie jest akceptowana w szkole, a sytuacji nie ułatwia atmosfera rodzinnego domu, gdzie zamiast spokoju dominuje przemoc i alkohol. Gioia ucieka w świat książek, muzyki i rozmów ze swoją wymyśloną przyjaciółką Tonią. Pewnego wieczoru w świecie dziewczyny pojawia się tajemniczy Lo. Zagubiony nastolatek wyjawia dziewczynie swój największy sekret. Czy chłopak, podobnie jak Tonia, również jest wymyślony?

E. Galiano, Jeszcze będziemy szczęśliwi, tł. M. Sulik, Kraków, Wydawnictwo SQN, 2019.


Ten krótki opis fabuły może sugerować, że powieść "Jeszcze będziemy szczęśliwi" to kolejna historia pierwszej miłości. Historia jakich wiele. W gruncie rzeczy jednak to zaskakująco pozbawiona ckliwości i banału, mądra opowieść nie tylko o pierwszych porywach serca. Znaleźć tu można całą paletę emocji, namalowaną w urzekający sposób. Bohaterka musi odkryć czym jest prawda i dobro, zmierzyć się z własnymi lękami, doświadczyć smaku zwycięstwa i porażki. Przekonuje się, że oprócz dorosłych, którzy zawiedli (rodzice), są też tacy, na których może liczyć (pan Bove - niezwykły nauczyciel, postać bardzo wspierająca). Dokonuje się w niej - opisana z czułą wyrozumiałością - przemiana, pierwszy krok w dorosłość, zarysowany z niezwykłą subtelnością. "Jeszcze będziemy szczęśliwi" to bardzo interesująca i wciągająca powieść. Powieść refleksyjna, zabawna, wzruszająca i zaskakująca, którą czytałam z prawdziwą przyjemnością. 




11 lip 2022

Biblioteka - ulubione miejsce na ziemi

Poznajcie Antoninę Walczak - młodą kobietę, prowadzącą "hobbystycznie blog z recenzjami wartościowych tytułów" dla której "biblioteka jest ulubionym miejscem na ziemi". Co do księgarni  zaś to trzeba z niej Antoninę "wyrzucać siłą". Antonia, zwana Antkiem, właśnie wyjeżdża w Sudety, by pomóc przyjaciółce w prowadzeniu rodzinnego biznesu hotelarskiego. A przy okazji bohaterka powieści "Hotel Aurora" ma nadzieję ogarnąć się trochę po niedawnym rozstaniu. Przewrotny los - jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa - stawia na jej drodze przystojnego pisarza, który okazuje się być bratem najlepszej przyjaciółki Antoniny. Pisarzy jest zresztą na kartach tej powieści więcej - bo i wujek głównej bohaterki okazuje się być genialnym twórcą, a do samego hotelu przybywa też bardzo popularna autorka kryminałów (świetne nawiązanie do już istniejącej postaci, ale nie będę Wam zdradzać o kogo chodzi). 

E.T. Nowak, Hotel Aurora, Katowice : Wydawnictwo Szara Godzina, 2020. 

"Hotel Aurora" to dobra powieść obyczajowa, napisana z dużym dystansem, pełna niewymuszonego poczucia humoru, z ciekawą fabułą i zaskakującym zakończeniem. To taka powieść, której na  wakacyjnym szlaku nie trzeba wstydliwe oprawiać w gazetę, bo autorka ma naprawdę dobre pióro. 

17 sty 2021

Książki nieprzyzwoite

Za oknem zima trzyma świat w swoich lodowatych palcach. Wydawałoby się, że to idealny czas na książkę z latem w tytule, dlatego zachęcona okładką sięgnęłam po książkę "Ostatnie lato w Nebrasce". Napisała ją autorka cieszących się niezwykłą popularnością kryminałów - Nele Neuhaus. Zainspirowana własną podróżą po Stanach Zjednoczonych, stworzyła ciekawą historię młodziutkiej Sheridan Grant, mieszkającej z rodzicami na farmie niedaleko Fairfield. 
Sheridan kocha konie oraz książki, które są dla niej przepustką do innego - niż amerykańska prowincja ze swoją zaściankowością i monotonią - świata:
"Jeszcze zanim poszłam do szkoły, umiałam czytać i pisać i w mgnieniu oka pochłaniałam każdą książkę, jaka wpadła mi w ręce. Doszło nawet do tego, że ojciec na wyraźne życzenie matki, przeniósł część książek, które ona uważała za nieprzyzwoite, na najwyższą półkę swojej obszernej biblioteki."

 Sheridan czyta wszystkie książki, jakie znajduje w domu i większość książek ze szkolnej biblioteki. Zbiory biblioteki parafialnej, do których namawia ją matka, nie znajdują jej uznania. Sheridan fascynuje "potężna biblioteka" cioci Isabelli, gdzie znajdują się zarówno "europejskie romanse" jak i "współczesna beletrystyka". Dziewczyna trafia tam na książkę pod tytułem "Żądze Henry'ego", która "opisuje akty płciowe z najdrobniejszymi detalami". Książka ta rozbudza ciekawość młodej dziewczyny i sprawia, że poznaje ona smak pierwszego seksu ale też jego bardzo ciemne strony. 

N. Neuhaus, Ostatnie lato w Nebrasce, Media Rodzina : Poznań, 2015. 

Sheridan zmagająca się z brakiem akceptacji ze strony matki, odkrywa też rodzinną tajemnicę oraz moc swojego wokalnego talentu. "Naturalna, bezczelna chęć życia", połączona z wdziękiem i właściwą młodości naiwnością wikła młodą bohaterkę w różne, niełatwe sytuacje. Sheridan marzy o tym, by "pojechać tam. gdzie ludzie są wykształceni, gdzie książki nie służą tylko za podpałkę w kominku, gdzie można pójść do muzeum albo do teatru". Marzenia te podsyca jej ciotka Isabella, która twierdzi, że:

Błędem jest wierzyć, że domem człowieka jest miejsce w którym się urodził i dorastał (...). Ale dom jest tam, gdzie jest się szczęśliwym, gdzie się kochało i gdzie doświadczało miłości
"Ostatnie lato w Nebrasce" to wciągająca, napisana przystępnie opowieść, pozwalająca na chwilę zapomnienia. Kibicowałam młodej bohaterce w jej odkrywaniu świata, tak innego od tych z kart przeczytanych książek, czasem kręcąc głową z niedowierzaniem. Trzymałam kciuki, by jej umiłowanie wolności i własnej drogi w życiu, zwyciężyło z małomiasteczkową duchotą i hipokryzją. By - trochę jak w bajce - zwyciężyła prawda, a wyrządzone krzywdy zostały wynagrodzone.  

19 sie 2020

Dwa serca, dwa smutki

Taylor Jenkins Reid jest amerykańską autorką, która zadebiutowała w 2013 roku powieścią "Na zawsze, ale z przerwą" (polskie wydanie będzie miało premierę 2 września, wyd. Czwarta Strona). Sięgnęłam po jej wcześniejszą książkę, zachęcona reklamą pięknie wydanej powieści "Daisy Jones & The Six". Chciałam sprawdzić, czy to moje klimaty, zanim pobiegnę do księgarni po nowość pachnącą drukiem. Przeczytałam "Dwa szczęścia do wyboru". Opowieść o Hannah - dziewczynie, która nie może znaleźć sobie miejsca w świecie:
"Nie przeprowadzam się w konkretnym celu. Życie nomady nie jest świadomym wyborem. Chociaż każda przeprowadzka to moja własna decyzja, która bierze się z narastającego uczucia, że nie pasuję tam, gdzie jestem. Z nadzieją, że może gdzieś jest miejsce, do którego naprawdę będę pasowała i które istnieje gdzieś przede mną".
Hannah postanawia odwiedzić przyjaciółkę. Na spotkaniu w kręgu znajomych pojawia się dawna miłość bohaterki. Hannah musi podjąć decyzję - czy zostaje z Ethanem, czy wychodzi ze spotkania z koleżanką. Od tej decyzji czytelnik śledzi dwa przeplatające się ze sobą scenariusze życia Hannah. 

Taylor Jenkins Reid, Dwa szczęścia do wybory, Warszawa : Wydawnictwo Amber, 2015.
 
"Dwa szczęścia do wyboru" to sprawnie napisana, interesująca opowieść o odpowiedzialności, przeznaczeniu i sile kobiecej przyjaźni. Jeśli stoicie właśnie na życiowym rozdrożu i potrzebujecie pokrzepienia - ta książka jest dla Was. A może macie już za sobą lekturę którejś powieści Reid? Podzielcie się wrażeniami w komentarzach.

4 cze 2020

Lepka ręka bibliotekarki

Dziś kilka słów o książce, którą pokochały miliony kobiet na całym świecie - "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Potrzebowałam lektury, która odciągnie mnie od myśli o przeprowadzce. Książki  z ciekawą bohaterką i dobrze poprowadzoną fabułą. Historia miłosna opisana w tej powieści spełniła swoje zadanie, nie porwała mnie jednak na tyle, by sięgnąć po kolejne tomy ani nie wycisnęła z oczu najmniejszej łzy. Rozumiem jednak, że można się wzruszyć czytając o młodej dziewczynie, która z dnia na dzień traci pracę i dostaje zatrudnienie przy opiece nad młodym, niepełnosprawnym mężczyzną, który uległ wypadkowi i dla którego skończył się świat. Lou Clark - bo o niej mowa - mimo przeciwności losu (pochodzi z biednej rodziny) jest pełna energii i stara się rozjaśnić swoją rzeczywistość (np. ubiera się z niezwykłą fantazją). Wkrótce też sprawia, że świat Willa Traynor'a, chłopaka który stracił chęć do życia, także nabierze kolorów. Lou tkwi w związku z chłopakiem, który bardziej niż relacją zainteresowany jest bieganiem (a to - wierzcie mi - nie wróży dla związku dobrze). 

J. Moyes, Zanim się pojawiłeś, Warszawa : Świat Książki, 2016. 


Wrażliwa i empatyczna Lou w  poszukiwaniu informacji o opiece nad niepełnosprawnym udaje się do biblioteki. Jest zaskoczona, że jest to miejsce nowoczesne:
"W sobotni poranek poszłam do biblioteki. Nie byłam tam chyba od czasów szkoły - być może z obawy, że będą pamiętać książkę Judy Blume, którą zgubiłam w siódmej klasie, i że gdy przejdę przez wiktoriańskie drzwi między kolumnami, wyciągnie się jakaś lepka urzędowa ręka, żądając (...) kary. Biblioteka nie była taka, jak zapamiętałam. Połowę książek zastąpiły płyty CD i DVD, wielkie półki pełne audiobooków, a nawet stojak z kartkami okolicznościowymi. I wcale nie było cicho. Z kącika z książkami dla dzieci, gdzie właśnie bawiła się w najlepsze jakaś grupa przedszkolaków i ich mam, dobiegał śpiew i klaskanie. Ludzie czytali czasopisma i rozmawiali cicho. Dział czasopism, gdzie zwykle starsi panowie drzemali nad gazetami, zniknął, a na jego miejscu pojawił się duży owalny stół z ustawionymi dookoła komputerami. Usiadłam niepewnie przy jednym z nich, mając nadzieję, że nikt mi się nie przygląda (...). Najwyraźniej jednak personel biblioteki przewidział czyste przerażenie odczuwane przez ludzi takich jak ja. Jedna z bibliotekarek przystanęła przy mnie i wręczyła mi kartę oraz laminowaną instrukcję. Nie stała mi nad głową, tylko mruknęła, że gdybym potrzebowała pomocy, to będzie przy biurku, a potem zostałam sama, na krześle o chwiejnych kółkach, przed pustym ekranem". 
Lou po przełamaniu bariery wejścia do biblioteki, odwiedza to miejsce często - korzystając z komputera nawiązuje nowe znajomości i poznaje rzeczywistość osób niepełnosprawnych. Między nią a Willem rodzi się - rzecz jasna - uczucie... Znam tę historię! - pomyślałam kończąc lekturę. I przypomniało mi się, że gdy byłam nastolatką zachwycałam się filmem "Za wcześnie umierać" z fenomenalną Julią Roberts, która grała opiekunkę chorego, dwudziestokilkuletniego Victora. Poruszył mnie ten film bardzo i płakałam po nim jak bóbr. Być może, gdybym wtedy przeczytała powieść Jojo Moyes, miałabym podobne odczucia.  

27 gru 2019

Miłość i mieszkanie w bibliotece

Adam, bohater książki "Tam gdzie jesteś" stracił w życiu wszystko, co kochał. Bezdomny, włamuje się do domu letniskowego:

"Nie był duży. Na parterze znajdowała się kuchnia połączona z częścią wypoczynkową. Umowną granicę między nimi wyznaczał obszerny narożnik, na którym zaległ mężczyzna, ustawiony naprzeciwko obłożonego piaskowcem żeliwnego kominka. Przy ścianach po jego obu stronach ustawiono sięgające do sufitu biblioteczki, ciasno zapełnione książkami. Tuż przed nimi piętrzyło się kilka stosów starannie ułożonych tomów". 
Domek letniskowy, z jego zapełnioną klasyką biblioteczką, należy do Anny Turskiej - kobiety, która próbuje uwolnić się od męża tyrana, z którym łączy ją jedynie dorastający syn. Adam - początkowo nieufny, zwierza się w końcu Ani. Opowiada między innymi o doświadczeniu bezdomności i mieszkaniu w bibliotece:
"Kilka lat temu zaszyłem się na zimę w nieczynnej bibliotece w małym mieście. Niedaleko otworzyli jedną z tych nowych, multimedialnych, a o starym budynku jakby zapomnieli. Wlazłem przez okienko w piwnicy i urządziłem sobie w niej dom i czytelnię. Wychodziłem do miasteczka, a po książki wspinałem się na górę". 

T. Betcher, Tam gdzie jesteś, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2019. 

Adam czytał całą zimę, wiosnę i lato:
"Dopiero jesienią  przypomnieli sobie o nieużywanym budynku. Na szczęście znudził mi się już żywot mola książkowego i zbierałem się do wyprowadzki. Ale co przeczytałem, to moje". 
Adam przeczytał kilkaset tomów, także w czasie podróży po świecie.  Okazuje się bowiem, że bezdomny, wzbudzający w innych odrazę, rzadziej litość jest utalentowanym kucharzem, z wieloma sukcesami na koncie.  Anna również opowiada Adamowi o swoim niełatwym życiu, przy boku uznanego prawnika z dobrego domu. Spotkanie "kobiety z przeszłością" z "mężczyzną po przejściach" w niecodziennych okolicznościach, zmieni życie obojga. Przekonują się, że bagaż doświadczeń niesie się lżej we dwoje i bez względu na przeżycia nadal warto marzyć i wierzyć w miłość... "Tam gdzie jesteś" to świetnie napisana książka o odnalezionej miłości, pozbawiona jednak taniego sentymentalizmu. To historia wciągająca, bliska życiu i poruszająca. Polecam!

17 lis 2019

Rozterki bibliotekarki

Bohaterką książki "Ironia losu" jest Małgosia, dwudziestokilkuletnia bibliotekarka z małego Pochwatowa.  Po zawodzie miłosnym znalazła szczęście u boku Kamila: "poznali się w bibliotece, w której pracowała, gdy przyszedł wypożyczyć książki".

L. Wons, Ironia losu, Novae Res, Gdynia 2015. 

W bibliotece oprócz Małgosi pracują także Basia, Beata, Mariola i pani Ostrowska - starsza bibliotekarka, która "dla młodszych koleżanek była wyrocznią w sprawach zawodowych i życiowych", a którą uwielbiały "za jej pogodę ducha".  Biblioteką kieruje Radosław Jantar (na stronie 234 nie wiedzieć czemu przedstawiany jako Jarosław), ale zdaje się, że o sprawach biblioteki i tak decyduje pani Ostrowska.
 Bibliotekarka Małgosia na zmianę czyta Danielle Steel i Márqueza, "słucha starych przebojów Modern Talking",  a w pracy albo "z utęsknieniem spogląda na zegarek", czekając na koniec zmiany albo "sortuje karty biblioteczne". Ponieważ zbliża się koniec roku, "miłośnicy książek" odwiedzający bibliotekę to głównie "młodzi ludzie oddający książki" oraz "osoby dorosłe", które poszukują "przyjemnej lektury na letni wypoczynek". Jeśli nie obsługuje czytelników, Małgosia wybiera się do Katowic, do hurtowni, skąd przywozi do biblioteki kartony książek (taksówką i pociągiem). Noc przed tym wydarzeniem nie śpi z podekscytowania. Spędza "dwie godziny na przeglądaniu interesujących pozycji" i razem z koleżanką "wczuwa się w rolę czytelników" i wybiera "lektury zgodnie z ich oczekiwaniami". 
Małgosia ma poukładane życie - praca, narzeczony, zaplanowany ślub. Na jej drodze staje jednak dawna miłość. Mirek pragnie odzyskać Małgosię, a jakby tego było mało przedstawia jej swego przyjaciela Pawła, który także namiesza w uczuciowym życiu bohaterki. Od tego wszystkiego bohaterce chyba przewraca się w głowie, bo o swojej koleżance z pracy Beacie "pomyślała, że ta sympatyczna, niewielkiego wzrostu okularnica zasługuje na prawdziwą miłość, cały problem tkwi jedynie w tym, że mężczyźni nie próbują nawet dostrzec piękna w brzydkim opakowaniu".  W tym momencie cała moja wyrozumiałość (bo sympatii bohaterka jakoś nie zdobyła) dla Małgosi wyparowała niczym sylwestrowy szampan w mroźny poranek pierwszego stycznia.
"Ironia losu" to powieść dla kobiet, które znalazły się na uczuciowym zakręcie i potrzebują otuchy lub też dla tych, którzy w literaturze poszukują pogodnego przesłania, towarzyszącego niezbyt skomplikowanej, poprawnie napisanej fabule oraz dobrego zakończenia. 

30 sie 2018

Biblioteka - nieistotne usługi

"Rada miejska zamierza zredukować nieistotne usługi" - taką deklarację odnośnie biblioteki usłyszeli mieszkańcy miasteczka Bramble. To miasteczko z kart młodzieżowej powieści "Kroniki Amora" Coleen Paratore.  Jednak sposób potraktowania biblioteki przez władze - w tym przypadku najpierw skrócone godziny otwarcia, a potem być może przejęcie księgozbioru przez filie w sąsiednich miastach - to nie jedynie fikcja literacka, o czym dobrze wiedzą na co dzień kierujący bibliotekami.

Mieszczącą się "w starym, ceglanym budynku" Biblioteka Miejska w Bramble kieruje pani Saperstone - bibliotekarka, która "kiedy opowiada o książkach, jest tak podekscytowana, że (...) wydaje się zawsze młoda". Pani Saperstone czyta trzy książki dziennie, dzięki czemu "nie przegapi żadnej dobrej" i "zawsze wie, które książki są dobre". 



Na pomoc bibliotece rusza główna bohaterka powieści Willa Havisham - wielbicielka Szekspira, która - jak sama o sobie twierdzi - "urodziła się pozbawiona genu cierpliwości", ma za to "potrójną zdolność do zamartwiania się". Willa często się przeprowadzała i trudno jej było zawierać trwałe przyjaźnie. A "przyjaciele, których znajdowała w książkach" zawsze byli obok niej. Willa uważa, że "nowe książki pachną jak atrament, a stare są bardziej tajemnicze", ale "kocha je wszystkie" i dlatego postanawia ratować swoją ukochaną bibliotekę i panią Saperstone. Bo przecież "nie każdy może sobie pozwolić na kupno każdej książki, którą chciałby przeczytać. Po to są biblioteki".  Willa zbiera więc doniesienia prasowe o bibliotekach w innych miastach i okazuje się, że "Bramble nie jest jedynym miastem, w którym biblioteki mają kłopoty".  "Wygląda na to, że głupota się rozprzestrzenia" - kwituje pomysł zamknięcia biblioteki Willa. Uważa też, że "bibliotekarze swatają ludzi z książkami". Najlepsza przyjaciółka bohaterki - Tina -  uważa że "biblioteki są dinozaurami" i "może nadszedł czas, żeby wyginęły", bo przecież jeśli chce się przeczytać jakąś książkę - można ją kupić, a przy odrabianiu pracy domowej wystarczy "poszperać w sieci". Tina, widząc starania przyjaciółki o ocalenie biblioteki, zaczyna zmieniać zdanie i wspierać Willę we wszystkim.  

Willa często odwiedza panią Saperstone, aby ją wesprzeć. Bibliotekarka  opowiada dziewczynce jak kiedyś wypożyczało się książki:
"Wpisywało się swoje nazwisko na kartę, która znajdowała się w kieszonce z tyłu książki. To sprawiało, że wypożyczenie książki stawało się czymś osobistym. Jak gdyby wypożyczało się coś szczególnego (...). Można było spojrzeć na kartę i zobaczyć, kto czytał daną książkę przed tobą. Kiedy widziało się te nazwiska, czuło się związek z ich właścicielami. A kiedy wpisało się własne, związywało się siebie samego z wszystkimi tymi ludźmi, którzy przeczytają daną książkę po tobie".
I dalej:
"Książka to żywy przedmiot. Przenika do twojego umysłu i serca i kształtuje twój sposób myślenia i odczuwania. Każda książka, którą czytasz, staje się częścią ciebie (...). Czasami widzę smugę sosu na stronie, na której opisana jest jakaś śmieszna scena. Wtedy myślę sobie, że może osoba, która czytała tę książkę przede mną jadła pizzę, kiedy roześmiała się w tym momencie. Albo widzę plamkę wielkości łzy na stronie ze smutną sceną i myślę o osobie, która czytała ten fragment i wzruszyła się do łez tak jak ja".

Oprócz wspaniałej bibliotekarki w powieści pojawia się też księgarz-pasjonat. Miłość do książek wypełnia strony tej zgrabnie napisanej powieści, na równi z pierwszą, młodzieńczą miłością przeżywaną przez główną bohaterkę. Szybkie tempo narracji i galeria ciekawych postaci, przedstawionych przez autorkę z czułą wyrozumiałością, sprawiły, że "Kroniki Amora" czytałam z przyjemnością, choć pierwsze zakochanie mam już daaaawno za sobą. 

9 lut 2018

Zmory książkowe czyli o miłości

Zbliżają się Walentynki. Święto, które mogłoby dla mnie nie istnieć. Nie pierwszy raz jestem w mniejszości. Przecież ktoś ogląda te wszystkie, pojawiające się z tej okazji w kinach, komedie niby romantyczne. Postanowiłam zatem podzielić się z Wami wierszem, który traktuje o miłości. Do bibliotekarza. Wiersz powstał z inspiracji strofami Leśmiana (i nie tylko, ale o tym może innym razem) i na konkurs  "Ja Cię kocham a Ty pisz". 

[źródło]


Zmory książkowe

Biegnie dziewczyna ulicą, jakby uciekał jej czas
Jakże płomienne jej lico – a nad nią słońca blask

Serce pełne nadziei, pod pachą książek stos
Do biblioteki biegnie, na ladzie położyć swój los

Śnił jej się dziś bibliotekarz - regały, książki i kurz
Tak ją katalogował, że z sił opadła już

A jednak biegnie do niego, płoniąc wyszeptać gotowa:
Będę Twym palimpsestem, zapisz mnie od nowa!

Włóż między moje strony i zakładkę i rewers,
Bo tętni w żyłach krew, gdy widzę cię w pulowerze!

Przeczytam całego Kanta, Schopenhauera też
Tylko mnie zarejestruj - bierz mnie i książki bierz!

Oddała dziewczyna księgi, bibliotekarz zdumiony
Wydukał ku niej jedynie: termin jest przekroczony…

15 sie 2015

Kochaj wystarczająco dobrze

Kochaj wystarczająco dobrze to zbiór wywiadów z psychologami i psychoterapeutami o związkach i problemach, jakie ludzie napotykają wchodząc w relacje.

Dużo jest w tych rozmowach o współczesnej tendencji do wielokrotnej zmiany partnerów. Specjaliści zwrócili uwagę, że ludzie coraz częściej się rozwodzą, co jest wynikiem przeniesienia na relację klimatu wolnorynkowego - gdy rzecz się psuje, wymieniamy na nową, gdy nie pasuje coś w partnerze zmieniamy partnera. Wartością stała się zmiana, a nie trwanie. 

Związki coraz  częściej także mają płytki charakter kontraktu hedonistycznego i postrzegane są jako źródło maksymalizacji szczęścia i rozpadają się z powodu braku satysfakcji u jednego z partnerów. Pozostawanie w krótkich, seryjnych związkach powoduje, że ludzie nie angażują się w drugiego człowieka, a zatem nie rozwijają się psychologicznie, popełniają te same błędy i nie odkrywają własnego potencjału. Dążenie do maksymalizacji szczęścia w związku i unikania sytuacji problemowych to konsekwencja swoistego terroru ideału - pozostawania pod wpływem bajkowych złudzeń rodem z reklamy. Zmieniamy partnerów zamiast naprawiać istniejącą relację. 

Nie jest to jedyny temat poruszany w rozmowach. Omawianych jest wiele czynników wpływających na dynamikę relacji np. pojawienie się dziecka. 

Z racji obranej przez autorów formy, książkę czyta się nadzwyczaj dobrze. Sprawdzi się jako zbiór wskazówek dla tych co nie lubią poradników, a pogubili się trochę w swoich własnych związkach. 



12 lut 2013

Sekretarka czy jednak bibliotekarka?

Walentynki zbliżają się wielkimi krokami. Wprawdzie nie wiem jak można myśleć o miłości, kiedy za oknem taka pogoda i jedyne o czym człowiek marzy to rzeczywiście jest łóżko, ale pojedyncze, no ale niech będzie... Nowa świecka tradycja, którą praktykujemy w ten dzień to oglądanie horrorów. Miłość zostawiamy sobie na Noc Kupały. Nie żeby do tego czasu nic...Co to, to nie... ;)

W każdym razie wyszukałam idealny prezent na to święto miłości - nie wiem tylko czy bardziej dla niej czy dla niego. Wprawdzie nazwa tych kompletów nie ma wiele wspólnego z naszą profesją (bo to kolejno Secretary i Juicy Officegirl), ale spokojnie mogą służyć jako strój niegrzecznej bibliotekarki. 

[źródło]


[źródło]

Zastanawiałam się też kolekcja bielizny Obsessive obejmuje strój o nazwie Librarian na przykład. Szukałam na ich stronie, ale mogłam przeoczyć. Wyszukiwarka w grafice zwróciła następujący wynik:

I cholercia, bliższy mi jakoś ten obrazek (choć włosów mam zdecydowanie więcej) niż te wyżej... Raczej za sprawą aury niż kształtów (no, muszę się jakoś pocieszyć...;)  Cóż byle do wiosny! I do Nocy Kupały! ;)
Życzę Wam Kochani miłości! (tej własnej też)

5 kwi 2012

Spod prasy

W dzisiejszym wydaniu Dużego Formatu bardzo ciekawy wywiad z Arturem Andrusem.

A najważniejsze jest życie dla kogoś, z kimś. Tylko temu warto je poświęcić. Byłoby miło, gdyby państwo dopłacało do prawdziwej miłości, tzw. sercowe. Żeby móc przyjść do urzędu i powiedzieć: my tu jesteśmy w szczęśliwym związku, 2 tys. miesięcznie nam wystarczy.

Chciałabym wierzyć, że takie sercowe poważnie nadwyrężyłoby budżet państwa...

23 wrz 2010

Sztambuch


Zaczęło się od rymowanek, gdzie słowo miłość występowało we wszystkich przypadkach i gdzie aniołom towarzyszyły lilie i bzy. Skrzętnie notowane, dużymi literami były naiwną próbą poznania teoretycznego, zapisem stanu który dopiero miał nadejść. Naiwne, proste słowa powoli zastępowane były bardziej złożonymi metaforami. Pojawił się Asnyk, Przerwa-Tetmajer, by w końcu odkryć można było Poświatowską. Bo z biegiem dni okazało się też, że uczuć nie da się zamknąć w prostym rymie, że brzmi to drwiąco niemal i że potrzebna jest większa złożoność. A potem okazało się że słowa mogą być puste, zbędne a nawet fałszywe. Że mogą być zasłoną dla tego co prawdziwe i że tych najważniejszych można słuchać setki razy a i tak wątpić. I że można próbować nazywać uczucia ale one i tak najpełniej wyrażane są gestem. Nadal lubię poezję.

12 lip 2010

Lektura

Miało być radośniej, tym bardziej że weekend był baaardzo ciekawy i w sumie jestem doładowana pozytywną energią, ale jakoś tak mi wyszło... F. podsuwa lipcowy numer Charakterów z artykułem, który koniecznie muszę przeczytać. I znajduję we wstępie cytat, kwintesencję. Amos Oz jest tym, który przed bazyliszkiem postawił lustro: W noce naszej miłości czasem się zapominałem, chwilami kierowała mną jakaś pierwotna dysząca istota. Miłość się skończyła, wróciłem do siebie. Wróciłem i nic nie znalazłem. Słone pustkowie. Bezwodne martwe równiny. Kilka tęsknot rozproszonych jak cierniste krzewy.


28 gru 2008

O miłości

"Swego czasu byłam niepoprawną romantyczką. Nadal jestem niepoprawną romantyczką. Kiedyś wierzyłam, że miłość to najwyższa wartość. Nadal wierzę, że miłość to najwyższa wartość. Nie uważam miłości za odpowiedź czy rozwiązanie. Myślę o miłości jako o żywiole - równie silnym jak słońce, równie potrzebnym, równie bezosobowym, równie gigantycznym, równie niemożliwym, który i spala i ogrzewa, który i powoduje suszę i daje życie. A kiedy się wypala, jego planeta umiera. Moje życie jest orbitą miłości. (...) Dzisiaj jednak (...) wiem, że prawdziwe rzeczy w życiu, rzeczy które pamiętam, rzeczy, które obracam w dłoniach, to nie domy, konta bankowe, nagrody czy promocje. To, co pamiętam, to miłość - wszelka miłość - miłość do tej bitej drogi, tego wschodu słońca, dnia nad rzeką (...) Nawet do siebie samej, choć ja to coś, co kochać najtrudniej, bo miłość i samolubstwo to nie to samo. Łatwo być samolubnym. Trudno kochać tą, którą jestem. Nic dziwnego, że się dziwię, jeśli Ty mnie kochasz. A jednak to miłość jest zwycięzcą dnia."

[Jeanette Winterson, Podtrzymywanie światła, Poznań 2005, s. 196-197]