24 sie 2020

Czas porzucenia

 "Kobietom pozbawionym miłości gasną oczy, kobiety pozbawione miłości umierają za życia" - tak twierdzi matka Olgi - bohaterki powieści Eleny Ferrante "Czas porzucenia". Olga ma trzydzieści osiem lat, dwoje dzieci i męża. Przed laty porzuciła literackie ambicje na rzecz bycia żoną i matką. Teraz mąż porzuca ją dla młodszej. Olga nie może uwierzyć, że mąż w jednej chwili przestał się nią interesować, jakby była "rośliną, którą przez tyle lat podlewał i nagle skazał na uschnięcie". Trudno jej pogodzić się z tym, że "jednostronnie uznał, że nie musi się już [nią] przejmować" i "lekką ręką skreślił piętnaście lat uczuć, emocji, miłości". Boi się, że utopi się "w pogardzie dla siebie i tęsknocie za nim". Snuje refleksje o tym, że "została z niczym", "bez pracy, bez męża, zgorzkniała, przybita". 

E. Ferrante, Czas porzucenia, Katowice : Wydawnictwo Sonia Draga, 2020.
 

Książka Eleny Ferrante to zapis zmagań z niezwykle ciężkim doświadczeniem, które powoduje, że proste, codzienne czynności stają się nie do zniesienia, a rozpędzony kalejdoskop myśli przywodzi do granic szaleństwa. To oszczędne, a jednocześnie mocne w wyrazie studium kobiecych emocji. Nie ma tu rozpisanej na głosy kantaty o rozpadzie związku, tak by czytelnik mógł poznać racje obu stron. Jest kobiecy ból i gniew. I ta książka jest jak krótki, donośny krzyk. Krzyk, który może obudzić. Warto.

19 sie 2020

Dwa serca, dwa smutki

Taylor Jenkins Reid jest amerykańską autorką, która zadebiutowała w 2013 roku powieścią "Na zawsze, ale z przerwą" (polskie wydanie będzie miało premierę 2 września, wyd. Czwarta Strona). Sięgnęłam po jej wcześniejszą książkę, zachęcona reklamą pięknie wydanej powieści "Daisy Jones & The Six". Chciałam sprawdzić, czy to moje klimaty, zanim pobiegnę do księgarni po nowość pachnącą drukiem. Przeczytałam "Dwa szczęścia do wyboru". Opowieść o Hannah - dziewczynie, która nie może znaleźć sobie miejsca w świecie:
"Nie przeprowadzam się w konkretnym celu. Życie nomady nie jest świadomym wyborem. Chociaż każda przeprowadzka to moja własna decyzja, która bierze się z narastającego uczucia, że nie pasuję tam, gdzie jestem. Z nadzieją, że może gdzieś jest miejsce, do którego naprawdę będę pasowała i które istnieje gdzieś przede mną".
Hannah postanawia odwiedzić przyjaciółkę. Na spotkaniu w kręgu znajomych pojawia się dawna miłość bohaterki. Hannah musi podjąć decyzję - czy zostaje z Ethanem, czy wychodzi ze spotkania z koleżanką. Od tej decyzji czytelnik śledzi dwa przeplatające się ze sobą scenariusze życia Hannah. 

Taylor Jenkins Reid, Dwa szczęścia do wybory, Warszawa : Wydawnictwo Amber, 2015.
 
"Dwa szczęścia do wyboru" to sprawnie napisana, interesująca opowieść o odpowiedzialności, przeznaczeniu i sile kobiecej przyjaźni. Jeśli stoicie właśnie na życiowym rozdrożu i potrzebujecie pokrzepienia - ta książka jest dla Was. A może macie już za sobą lekturę którejś powieści Reid? Podzielcie się wrażeniami w komentarzach.

18 sie 2020

Czarny Anioł

Jarosław Mikołajewski tak napisał o tej niezrównanej artystce: "było w Niej, stopione w jedno, piękno prawdy i prawda piękna. Istotność. Fizyczność niezbędnie wyprowadzona z niczego i sprowadzona do nieodzownego minimum. Szaleństwo mądrości i mądrość szaleństwa". Czarnego Anioła polskiej piosenki sportretowały w książce Angelika Kuźniak i Ewelina Karpacz-Oboładze.  

A. Kuźniak, E. Karpacz-Oboładze, Czarny Anioł : opowieść o Ewie Demarczyk, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015.

A portret to niezwykły, złożony z rozmów z tymi, którzy ją znali i fragmentów wypowiedzi samej Ewy Demarczyk ("Uważam, że ten, kto wypiera się sentymentalności, to albo jest człowiekiem niepełnym, albo kłamie"). Portret wciągający, ale pozbawiony taniej sensacji. 

Autorki opowiadają o artystycznej drodze Ewy Demarczyk - od szkoły teatralnej, poprzez kabaret Cyrulik, Piwnicę pod Baranami oraz występy w Opolu i Sopocie. A także o szansie na międzynarodową karierę. Artystka odrzuciła dwuletni kontrakt na występy we Francji:

"Niezbyt dobrze się czułam w tym światowym varietes, który jest po prostu biznesem (...). Moralnie dla mnie samej była to cicha klęska".

Najważniejszy był dla niej kontakt z publicznością, "możliwość spontanicznej interpretacji", przepływ między nią a widzem, jak w Piwnicy pod Baranami. Nieustępliwa jeśli chodzi o sztukę i całkowicie jej oddana nie zgadzała się na żadne kompromisy. "Buntowała się, bo nie cierpiała, gdy ktoś jej coś kazał" - wspominał aktor Tadeusz Kwinta. Sama przyznawała:

"Nie da się niestety mnie namówić do robienia czegoś, w co ja nie wierzę, czego ja nie czuję".

"Niech nienasycenie czyni legendę" - pisał Tomasz Raczek w "Karuzeli z Madonnami". W pewnym momencie artystka wycofała się z życia estradowego i wyprowadziła do Wieliczki, do domu z ogrodem, którego pielęgnacja - obok czytania kryminałów - stała się jej pasją. Przestała udzielać wywiadów ("obroni się mówione, ale napisane..."). Biografia nie daje jednoznacznego wyjaśnienia tej sytuacji, bo i też nie jest to obraz kreślony grubą kreską.  To portret delikatny, wyważony, acz dopełniony. Warto.

10 sie 2020

Pomagam

 Kochani Czytelnicy Bloga! Chciałabym w tym miejscu napisać Wam o lekturach jakie zabrałam na wakacje 🍹📙 ale nie miałam czasu na czytanie... Podczas urlopu trafiłam na bardzo chore koty😿 Nie mogłam przejść obojętnie wobec ogromu kociego nieszczęścia. Udało się skontaktować z lokalnymi działaczkami, ale żeby kociaki mogły m znaleźć kochający dom, potrzebne jest ich leczenie. Proszę Was o nawet najmniejszą pomoc 🙏i za każdą z całego serca dziękuję
można pomóc klikając tu>>>>


[na zdjęciu jedna z kocich znajdek]

 

21 lip 2020

Czytający są na wymarciu

Śniło mi się ostatnio, że jestem w starym młynie i goni mnie morderca. Łapię za nóż (ząbkowany, zapamiętałam!) i uciekam drewnianymi schodami na górę. Wiem, że mam nad zwyrodnialcem przewagę czasową, ale wiem też (w odróżnieniu od bohaterów niektórych horrorów), że szybko może się to zmienić na moją niekorzyść. Obudziłam się jednak zanim morderca mnie dogonił, ale serce biło mi mocno jeszcze długo po przebudzeniu. A wszystko przez to, że czytałam przed snem kryminał (czego staram się nie robić w związku z powyższym). Kryminał od którego nie mogłam się oderwać.
Było to moje pierwsze spotkanie z jednym z najpopularniejszych szwedzkich autorów kryminalnych.  Håkan Nesser - bo o nim mowa - w przedostatniej części swojej serii o komisarzu Van Veeterenie zawarł wiele  "książkowych" motywów (czytelnik znajdzie m.in. "postawną bibliotekarkę" i dowie się dlaczego "samotne dziewczęta czytają najwięcej na świecie"), a samego komisarza uczynił księgarzem:
"Odkąd został księgarzem, nie zajmował się policyjną robotą z prawdziwego zdarzenia - w tym punkcie jego sumienie było nieskazitelnie białe. Jak śnieg lub arszenik". 
H. Nesser, Jaskółka, kot, róża, śmierć, przeł. Maciej Muszalski, Warszawa : Wydawnictwo Czarna Owca, 2014. 

Van Veeteren w "wewnętrznym pokoju w antykwariacie" odpowiada na "zapytania z księgarni i bibliotek", kataloguje mapy, porządkuje dary książkowe po zmarłych, które "kupuje za bezcen". Czasem nawet sprzeda jakąś książkę, bo "wciąż znajdzie się ten czy tamten czytający obywatel", ale Van Veeteren uważa, że są "na wymarciu". Wkrótce jednak będzie musiał opuścić bezpieczny antykwariat i pomóc policji w schwytaniu dusiciela, którego zbrodnie mają wyraźne odbicie w literaturze...
Jeśli lubicie kryminały w dobrym stylu, z porywającą fabułą, nietuzinkowymi bohaterami i szczyptą humoru koniecznie sięgnijcie po książkę "Jaskółka, kot, róża, śmierć". A jeśli jesteście wielbicielami kotów to koniecznie musicie poznać Strawińskiego - czarno-białego, dziewięcioletniego kota Van Veeterena 😉

20 lip 2020

Cudowne listy

"Ludzie podążają własnymi ścieżkami - musimy im na to pozwolić i uświadomić sobie, że ich problemy to nie nasza wina. Przekonałam się na własnej skórze, że jeżeli ktoś naprawdę nie chce się zmienić, nie można nić na to poradzić. Trzeba po prostu zadbać o siebie i starać się być przy drugiej osobie, gdy ona cię potrzebuje". 
To zaznaczony przeze mnie fragment z książki Jodi Ann Bickley "Milion cudownych listów".  Książka powstała w wyniku doświadczeń brytyjskiej poetki i performerki.  Latem 2011 roku Jodi wyjechała na festiwal muzyczny na południu Anglii. Wydawało jej się wówczas, że wreszcie jest na prostej drodze - pokonała bulimię, jej działalność artystyczna nabrała tempa, miała kochającego chłopaka. Po festiwalu okazało się, że Jodi jest chora na zapalenie mózgu (od ugryzienia kleszcza). Przykuta do szpitalnego łóżka, przypomniała sobie list jaki napisała, będąc małą dziewczynką, do swojej nieżyjącej już babci. Ten list bardzo pocieszył ją i jej mamę. Postanowiła, że nie podda się chorobie. Założyła stronę internetową, gdzie poprosiła o kontakt wszystkich tych, którzy - niezależnie od powodu - potrzebują pocieszenia i zaczęła wysyłać do nich pełne dobrych słów i kolorowych ozdobników (brokat!) listy. 

J. A. Bickley, Milion cudownych listów, przeł. Olga Siara, Kraków : Wydawnictwo Insignis, 2016. 
Historia autorki i opowieści z listów składają się na podnoszącą na duchu książkę, która przypadnie do gustu tym, którzy lubią książki Reginy Brett (jej rekomendacja jest zresztą na okładce). To  dobra, inspirująca historia, po którą warto sięgnąć w chwili zwątpienia i zmagań z życiem. 

14 lip 2020

Spokój duszy

Siri Bergman jest psychoterapeutką, która musi sobie poradzić z emocjami po śmierci kochanego męża. Nie chce się wyprowadzić z ich wspólnego domu na odludziu, a rytuały - takie jak codzienne pływanie w zatoce nieopodal tego domu - przynoszą jej ukojenie. Podobnie jak alkohol, który pomaga zapomnieć i zasnąć. Siri prowadzi terapię młodej Sary Matteus - dziewczyny doświadczonej przez los. Gdy pewnego dnia ciało dziewczyny zostaje odnalezione w zatoce przy domu Siri, okazuje się, że dom nie jest już dla kobiety bezpiecznym schronieniem, a ona musi stanąć twarzą w twarz ze swoimi lękami...

Grebe C., Traff A., Spokój duszy, Poznań : Dom Wydawniczy Rebis, 2013.

"Spokój duszy" to wciągający thriller stworzony przez siostry (Camilla jest współzałożycielką wydawnictwa, zaś Asa psychologiem), co jednak w żaden negatywny sposób nie wpływa na odbiór fabuły - ta jest spójna. Powieść trzyma w napięciu aż do zaskakującego finału, a przepełniona grozą atmosfera nie pozwala odłożyć książki przed jej zakończeniem. Po "Spokój duszy" sięgnęłam po przeczytaniu recenzji najnowszej książki Camilli Grebe i wiem już, że nie będzie to moje ostatnie spotkanie z tą autorką.

13 lip 2020

Przebudzenie bibliotekarki

Prudencia Prim jest "specjalistką w zakresie bibliotekoznawstwa i sztuki średniowiecznej", pracującą na co dzień w urzędzie. Młoda kobieta odpowiada na ogłoszenie o pracę w charakterze bibliotekarki w prywatnej bibliotece. Trafia do uroczej, spokojnej miejscowości San Ireneo. Jej zadaniem jest uporządkowanie starego księgozbioru pana domu, zwanym przez całą opowieść "mężczyzną z fotela". Mężczyzna udziela prywatnych lekcji dzieciom z miasteczka. Opowieść koncentruje się na wymianie poglądów na różne tematy między bibliotekarką a jej pracodawcą. Czytelnik dowiaduje się, że Prudencia jest przeciwna małżeństwu i uważa je "za instytucję bezużyteczną, w dodatku w stanie coraz większego upadku". Poza tym twierdzi, że dzieciństwo dziewczynki pozbawionej lektury książki Małe kobietki jest "jałowe jak pustynia". Bibliotekarka "kocha czystość i porządek, kocha piękno" oraz uważa siebie za kobietę "zdrową psychicznie i cudownie niezależną". Poznaje kolejno mieszkańców miasteczka - między innymi właścicielkę księgarni Virginię Pille. Księgarni niezwykłej, w której unosi się zapach rosyjskiej herbaty ze srebrnego samowara, a stare drewniane stoły i pomalowane na niebiesko regały zarzucone są książkami. 

N. S. Fenollera, Przebudzenie senority Prim, Warszawa : Wydawnictwo Amber, 2015. 
Lektura tej książki zajęła mi blisko miesiąc, przerywana skokami w bok w kierunku bardziej porywających fabuł. Powieść jest po prostu nudna. Autorka popisuje się erudycją i wypycha swoją opowieść wtrętami z lektur o których nie słyszał chyba żaden bibliotekarz (choć może się mylę), traktując przeciętnego czytelnika, szukającego miłej, pogodnej lektury, jak głupka. Żadnych emocji, wciągających wydarzeń, interesujących postaci - bohaterowie jak wycięci z kartonu i do tego przemądrzali. Ledwo wyczuwalny jest klimat XIX-wiecznych powieści - niech Was jednak to nie kusi. Lepiej już sięgnąć po powieść z tamtych czasów (wydawnictwo MG wydało ostatnio powieści Wilkie Collinsa) niż zadowolić się takim erzacem. 

23 cze 2020

Bibliotekarka z wyprzedaży

Witajcie w niewielkim Rackmoor - nadmorskiej osadzie, gdzie właśnie trwa doroczny bal z okazji święta Trzech Króli. Na bal nie dotrze piękna kobieta w nietypowym kostiumie. Tej nocy, gdy większość mieszkańców Rackmoor bawi u zamożnego pułkownika Titusa Creala, zjawiskowa nieznajoma zginie. Do pomocy w śledztwie oddelegowany zostanie inspektor Richard Jury ze Scotland Yardu. Dzięki niemu będziecie mogli poznać mieszkańców miasteczka i rozwiązać kryminalną zagadkę. Tymczasem zajrzyjmy do tamtejszej biblioteki, którą prowadzi "irytująco zakurzona" bibliotekarka - panna Cavendish:
"Wypożyczalnia książek w Rackmoor była długim, wąskim pomieszczeniem, znajdującym się na parterze małego szeregowego domku, który z zewnątrz przypominał wszystkie stojące w sąsiedztwie. Parter został jednak wewnątrz przebudowany. Usunięto ściany, dzięki czemu to, co kiedyś było prawdopodobnie przedpokojem, jadalnią, salonem i kuchnią, stanowiło teraz jedną dużą przestrzeń. Kontuar dla bibliotekarki wyglądał, jakby go tu przeniesiono z jakiegoś starego pubu. Na kontuarze znajdowała się tabliczka domagająca się od czytelnika CISZY, zanim ten zdążył się nawet rozejrzeć. Różnej wielkości półki z książkami, wytarty dywan, pewna liczba małych lampek, stanowiących zbieraninę nie od kompletu - wszystko to sprawiało wrażenie, że do urządzenia tego pomieszczenia użyto przedmiotów, które pozostały po wyprzedaży rzeczy używanych Sama panna Cavendish swoim wyglądem także przywodziła na myśl taką wyprzedaż. Do tego wrażenia przyczyniały się: jej stara brązowa spódnica, sięgająca prawie kostek, obwisły oliwkowy kardigan oraz ciemne włosy, uczesane w kok przypominający poduszeczkę do szpilek".
"Wszystko wskazywało na to, że praca w bibliotece stanowi prawdziwe powołanie panny Cavendish. Jej oczy (...) sprawiały wrażenie słabych i zdawały się sugerować, że ich właścicielka spędziła zbyt wiele wieczorów na czytaniu. Ziemista twarz panny Cavendish, upstrzona licznymi pieprzykami, przypominała pokrytą pozostałymi z pleśni przebarwieniami kartkę książki. A kiedy kobieta się poruszała, zdawała się szeleścić tak jak książka, której kartki wypadają z grzbietu, choć w rzeczywistości ten odgłos był prawdopodobnie szelestem jej sztywnej kartki".
M. Grimes, Pod Przechytrzonym Lisem, Warszawa : W.A.B, 2008.

Niech Was nie zniechęca niezbyt pochlebny opis panny Cavendish. Warto zajrzeć do Rackmoor i uchwycić klimat tego osnutego mgłą miejsca oraz poznać bardziej przyjaznych mieszkańców (panna Cavendish ciągle ucisza przychodzące do biblioteki dzieci!) - chociażby błyskotliwego Bertiego i jego psa Arnolda. Włóczęga wąskimi uliczkami w towarzystwie pieklenie zdolnego detektywa i jego pomocnika, którym jest ekscentryczny hrabia Melrose Plant, może okazać się ciekawą i wciągającą przygodą. Jeśli tylko sięgniecie po książkę "Pod Przechytrzonym Lisem".

22 cze 2020

Krótka spódnica bibliotekarki

Poznajcie Klarę Nowicką - bibliotekarkę prowadzącą czytelnię na ulicy Szewskiej w niewielkich Mańkowicach, bohaterkę powieści "Tajemnica szkoły dla panien". Mieszkańcy Mańkowic chętnie odwiedzają bibliotekę powodowani nie tylko "głodem czytelniczym" ale też postacią samej bibliotekarki, która nosi "najkrótsze spódnice pośród wszystkich mańkowickich dam". Klara "przed południem zwykle porządkuje książki, ściera kurze i sama coś czyta". Praca w bibliotece  jak i życie w samych Mańkowicach raczej ją nudzi:
"Kiedy zaproponowano jej tę pracę, była wniebowzięta. Teraz jednak coraz częściej myślała, że nie jest to najlepsze miejsce dla pięknej dwudziestodwuletniej kobiety. W żadnej z czytanych przez nią książek bibliotekarek nie spotykały fascynujące przygody ani wielkie miłości. W ogóle, ciekawa rzecz, że w książkach bibliotekarek jakoś mało".
"Klara próbowała walczyć ze znudzeniem na różne sposoby. Robiła długie spacery po lesie. Czytywała powieści w odcinkach, była też niezwykle zaangażowaną uczestniczką dyskusyjnego koła czytelniczego. Pomagała w drukowaniu gazety i układała do niej szarady. Czasami też wiersze". 

J. Szwechłowicz, Tajemnica szkoły dla panien, Warszawa : Prószyński i S-ka, 2014. 
Bohaterka, z racji znużenia, chętnie angażuje się w pomoc w prowadzonym śledztwie, dotyczącym rzekomego samobójstwa w szkole dla dziewcząt. Śledztwo prowadzi podkomisarz Hieronim Ratajczak, który jest mężem siostry Klary. Wkrótce okaże się, że małe, wielkopolskie miasteczko kryje niejedną tajemnicę...

Powieść Joanny Szwechłowicz nazywana jest kryminałem retro. Brakowało mi jednak w tej powieści typowego dla gatunku napięcia, powodującego, że strony książki przewraca się z niecierpliwością. Jest to bardziej powieść obyczajowa - z ciekawie nakreślonym tłem historycznym - z elementami kryminału. Wyjaśnienie zagadki kryminalnej również nie jest mocną stroną tej powieści (mnie rozczarowało). Czytelnik znajdzie w tej powieści jednak solidną dawkę humoru i dobrze oddany portret małego miasteczka, z całą plejadą interesujących postaci. 

18 cze 2020

Pestki

"Pestki" to bardzo udany debiut prozatorski poetki Anny Ciarkowskiej. To kalejdoskop dorastania,  zbiór impresji zaczynających się od komunikatów, życiowych mądrości, powszechnych przekonań, które słyszała w życiu chyba każda z nas. To refleksyjny i intymny zapis dojrzewania kobiety wychowywanej przez inne kobiety - z ich oczekiwaniami, niespełnieniami, emocjami. Autorka kreśli sugestywny obraz wpływu innych na życie dorastającej bohaterki. 
"Pestki" to wreszcie przejmująca opowieść o przytłaczającej samotności ("Samotność nie jest wtedy, gdy nie masz do kogo się odezwać. Tylko kiedy wiesz, że nikt nie zrozumie tego, co mówisz".), odpowiedzialności za słowa i zagubieniu w poszukiwaniu tożsamości. Bohaterka szuka tego, co "jest najgłębiej nią, pomimo wszystko" (że odwołam się tu do "Pestki" Anki Kowalskiej). Czytelnik zaś znajdzie w tej opowieści zdania, które tną jak żyletka, obrazy malowane szarą paletą barw i kadry, które wydobywają na wierzch zamiecione pod dywan czasu traumy. 

A. Ciarkowska, Pestki, Kraków : Wydawnictwo Otwarte, 2019.

"Pestki" jest książką świetną i wartą polecenia. Pod warunkiem, że macie w sobie gotowość na takie niełatwe, momentami bolesne spotkanie. Być może tak jak ja szukacie teraz w książkach całych światów, w których można się zanurzyć, gdzie można odetchnąć, wtedy lepiej odłożyć lekturę "Pestek" na bardziej sprzyjający czas.

17 cze 2020

Zabawa w bibliotekę

Dziś kilka słów o książce, która jest dobrym motywacyjnym kopniakiem dla wszystkich tych, którzy piszą, chcą pisać lub - tak jak ja - utknęli na research'u. Mowa o książce Remigiusza Mroza "O pisaniu na chłodno". Książka składa się z dwóch części - biograficznej i poradnikowej. W części biograficznej nie znajdziecie żadnych sensacji - to zapis pasji i konsekwencji przyszłego autora bestsellerów. Część druga to konkretne, sprawdzone rady dotyczące pisania - czego unikać, co ograniczyć do minimum i jak ważna jest w pisaniu rutyna. Czyta się jednym tchem i jeśli właśnie dopadło Was pisarskie zwątpienie, ta książka jest na to idealnym remedium. (Aż nie mogę uwierzyć, że to napisałam, ale tak - czytało mi się świetnie). 

R. Mróz, O pisaniu na chłodno, Poznań : Czwarta Strona, 2018.
I jeszcze fragment z części biograficznej:
"Większość moich lektur z dzieciństwa ma też w środku karty biblioteczne. Nie żebym zwijał je z bibliotek, co to, to nie. Rodzice kupowali książki i przynosili je do domu, jakby gdzieś rozdawano je za darmo - i zawsze powtarzali, że na książki nigdy nie szkoda. Karty tkwią w nich dlatego, że pewnego razu, podczas remontu w podstawówce, udało mi się wkraść do piwnicy i trafić na prawdziwy skarbiec przeróżnych gratów przeznaczonych na śmietnik. Zachachmęciłem między innymi stare karty biblioteczne, dzięki którym później skatalogowałem całą swoją domową biblioteczkę, a rodziców namówiłem, by przychodzili do mnie i wypożyczali kolejne pozycje. Zabawa była przednia". 
Bawiliście się "w bibliotekę"? Rysowaliście karty biblioteczne? Nakłanialiście domowników, by przychodzili do Waszej biblioteki? Jeśli macie ochotę, podzielcie się w komentarzach wspomnieniami. 

4 cze 2020

Lepka ręka bibliotekarki

Dziś kilka słów o książce, którą pokochały miliony kobiet na całym świecie - "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Potrzebowałam lektury, która odciągnie mnie od myśli o przeprowadzce. Książki  z ciekawą bohaterką i dobrze poprowadzoną fabułą. Historia miłosna opisana w tej powieści spełniła swoje zadanie, nie porwała mnie jednak na tyle, by sięgnąć po kolejne tomy ani nie wycisnęła z oczu najmniejszej łzy. Rozumiem jednak, że można się wzruszyć czytając o młodej dziewczynie, która z dnia na dzień traci pracę i dostaje zatrudnienie przy opiece nad młodym, niepełnosprawnym mężczyzną, który uległ wypadkowi i dla którego skończył się świat. Lou Clark - bo o niej mowa - mimo przeciwności losu (pochodzi z biednej rodziny) jest pełna energii i stara się rozjaśnić swoją rzeczywistość (np. ubiera się z niezwykłą fantazją). Wkrótce też sprawia, że świat Willa Traynor'a, chłopaka który stracił chęć do życia, także nabierze kolorów. Lou tkwi w związku z chłopakiem, który bardziej niż relacją zainteresowany jest bieganiem (a to - wierzcie mi - nie wróży dla związku dobrze). 

J. Moyes, Zanim się pojawiłeś, Warszawa : Świat Książki, 2016. 


Wrażliwa i empatyczna Lou w  poszukiwaniu informacji o opiece nad niepełnosprawnym udaje się do biblioteki. Jest zaskoczona, że jest to miejsce nowoczesne:
"W sobotni poranek poszłam do biblioteki. Nie byłam tam chyba od czasów szkoły - być może z obawy, że będą pamiętać książkę Judy Blume, którą zgubiłam w siódmej klasie, i że gdy przejdę przez wiktoriańskie drzwi między kolumnami, wyciągnie się jakaś lepka urzędowa ręka, żądając (...) kary. Biblioteka nie była taka, jak zapamiętałam. Połowę książek zastąpiły płyty CD i DVD, wielkie półki pełne audiobooków, a nawet stojak z kartkami okolicznościowymi. I wcale nie było cicho. Z kącika z książkami dla dzieci, gdzie właśnie bawiła się w najlepsze jakaś grupa przedszkolaków i ich mam, dobiegał śpiew i klaskanie. Ludzie czytali czasopisma i rozmawiali cicho. Dział czasopism, gdzie zwykle starsi panowie drzemali nad gazetami, zniknął, a na jego miejscu pojawił się duży owalny stół z ustawionymi dookoła komputerami. Usiadłam niepewnie przy jednym z nich, mając nadzieję, że nikt mi się nie przygląda (...). Najwyraźniej jednak personel biblioteki przewidział czyste przerażenie odczuwane przez ludzi takich jak ja. Jedna z bibliotekarek przystanęła przy mnie i wręczyła mi kartę oraz laminowaną instrukcję. Nie stała mi nad głową, tylko mruknęła, że gdybym potrzebowała pomocy, to będzie przy biurku, a potem zostałam sama, na krześle o chwiejnych kółkach, przed pustym ekranem". 
Lou po przełamaniu bariery wejścia do biblioteki, odwiedza to miejsce często - korzystając z komputera nawiązuje nowe znajomości i poznaje rzeczywistość osób niepełnosprawnych. Między nią a Willem rodzi się - rzecz jasna - uczucie... Znam tę historię! - pomyślałam kończąc lekturę. I przypomniało mi się, że gdy byłam nastolatką zachwycałam się filmem "Za wcześnie umierać" z fenomenalną Julią Roberts, która grała opiekunkę chorego, dwudziestokilkuletniego Victora. Poruszył mnie ten film bardzo i płakałam po nim jak bóbr. Być może, gdybym wtedy przeczytała powieść Jojo Moyes, miałabym podobne odczucia.  

14 maj 2020

Dwie biblioteki

Poznajcie Imogenę Watts - bohaterkę opowieści "Przeklęte drzewo". Dziewczynka przenosi się wraz z rodzicami do nowego domu. Domu, który długo stał niezamieszkany z racji pewnej legendy. Rosnące na tyłach domu, rozłożyste i sękate drzewo morwowe jest przeklęte przez mieszkańców wioski. Uważają, że przyczyniło się do zaginięcia dwóch dziewcząt, tuż przed ich jedenastymi urodzinami. Rodzina Immy nie zważając na złą sławę miejsca wprowadza się do Lawendowego Domu. Ich decyzja nie spotyka się ze zrozumieniem mieszkańców. Immy rozpoczynając naukę w nowej szkole spotyka się z odrzuceniem ze strony rówieśników. 

A. Rushby, Przeklęte drzewo, Warszawa : Zielona Sowa, 2019.

Wytchnienie znajduje w szkolnej bibliotece. Traktuje ją jako miejsce gdzie może się schować i spędza tam czas każdego dnia. Biblioteką kieruje pani Garland - pomocna i przyjazna bibliotekarka, która prowadzi też klub działkowy przy szkole. Immy próbuje dowiedzieć się od niej czegoś więcej na temat miejscowej legendy. Wyrusza też do miejskiej biblioteki w Cambridge. Bibliotekarka - Susan Marsh - przygotowuje artykuły z lokalnych gazet na temat zaginięcia dziewczynek i albumy zwierające stare fotografie wsi. Immy udaje się rozwiązać zagadkę starego drzewa i zmienić mieszkańców wsi...
"Przeklęte drzewo" to utrzymana w baśniowej konwencji, momentami mroczna opowieść, o wyobcowaniu, a także sile i wpływie lęku, rozrastającego się w małej społeczności niczym korzenie drzewa. To też opowieść o tym jak jeden z filarów rodziny załamuje się niczym słabe drzewo pod wpływem wiatru (z dużym wyczuciem zarysowany jest tu wątek depresji ojca Imogen). Ta wciągająca powieść australijskiej pisarki jest również dobrym punktem wyjścia do refleksji nad współistnieniem człowieka z naturą.

11 maj 2020

Wybór Josie

Dziś kilka słów o książce, którą przeczytałam już jakiś czas temu, a która bardzo mi się podobała.  W tej powieści jest to, co lubię - nietuzinkowa bohaterka, mierząca się z przeciwnościami losu, wartka fabuła, z ledwie zaznaczonym wątkiem miłosnym i ciekawe tło społeczno-obyczajowe.  
Bohaterką książki "Wybory", bo o niej mowa, jest Josephine Moraine. Spotykamy ją w Nowym Orleanie, w roku 1950. Jej matka jest prostytutką i zadaje się z gangsterem. Nigdy zresztą nie zajmowała się córką, uganiając się za kolejnymi facetami. 

R. Sepetys, Wybory,  Warszawa : Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2014. 


Josie w ósmym roku życia przygarnął pisarz i księgarz - Charles Marlowe. Josie ma pokoik nad jego księgarnią i pomaga mu w jej prowadzeniu. Musi się mierzyć w życiu z wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami. Chętnie ucieka w świat książek
"Tylko czytanie pozwalało mi nie myśleć o mamie i naszej dzielnicy oraz zasmakować życia poza granicami Nowego Orleanu. Chętnie zagłębiałam się w lekturę. Życie bohaterów było o wiele ciekawsze niż moje samotne bicie serca". 
Josie czyta "sto pięćdziesiąt książek rocznie". Poza czytaniem i pracą w księgarni, Josie dorabia sprzątając w domu publicznym, prowadzonym przez znaną w całym Nowym Orleanie - Willie Woodley, która momentami zastępuje bohaterce matkę. Josie marzy o tym, by dostać się do college'u i opuścić Nowy Orlean - zostawić "bagaż, który ciągnie ją w dół". Wybrać inną drogę w życiu niż matka i kobiety z jej otoczenia. Czy jej się to uda? Jakie przeszkody, poza społecznym ostracyzmem,  będzie musiała pokonać? Warto się przekonać. 

28 kwi 2020

Remigiusz Mróz i młoda bibliotekarka

"Listy zza grobu" to pierwszy tom nowej serii książek Remigiusza Mroza. Tym razem bohaterem jest patomorfolog - Seweryn Zaorski.  Po dwudziestu dwóch latach wraca on do rodzinnego miasteczka i kupuje zrujnowany dom rodzinny swojej dawnej miłości - Kai Burzyńskiej. Kaja od dwudziestu lat otrzymuje listy od ojca, który przed swoją śmiercią zadbał o to, by córka co roku otrzymywała przesyłkę. Seweryn znajduje w garażowej skrytce stare dyskietki, które w tajemniczy sposób wiążą się z listami zza grobu...

Mróz R., Listy zza grobu, Poznań : Wydawnictwo Filia, 2019. 

Kaja i Seweryn idąc tropem różnych wskazówek, muszą odnaleźć konkretny egzemplarz "Międzymorza" Żeromskiego. Trafiają do biblioteki:

"Tuż za wejściem zastali przy ladzie młodą bibliotekarkę, która powitała ich uśmiechem.
– W czym mogę pomóc? – spytała.
Zaorski rozejrzał się nerwowo, jakby tuż obok wybuchł pożar.
– Wszystko w porządku? - dodała dziewczyna, nagle poważniejąc.
– Nie, chyba nie, skoro potrzebujemy pomocy.
– Słucham?
– Zaproponowała pani pomoc, więc musi być jakieś zagrożenie.
– Ja... właściwie... –  powiedziała, a potem na jej twarzy odmalowało się wesołe zakłopotanie. – No tak. Gdzie jak gdzie, ale tutaj kalki z angielskiego nie przystoją.
Seweryn odpowiedział uśmiechem.
– W takim razie czym mogę państwu służyć? –  dodała uprzejmie bibliotekarka."
Po krótkim przeszkoleniu w zakresie prawidłowej obsługi czytelników bohaterowie wyjaśniają o jaką książkę im chodzi. Młoda bibliotekarka informuje bohaterów, że poszukiwany egzemplarz został wycofany. Prosi o pomoc starszą koleżankę:

"Po chwili zjawiła się starsza kobieta, która sprawiała wrażenie, jakby już od przynajmniej dziesięciu lat powinna być na emeryturze. Bibliotekarka najpierw badawczo spojrzała na Zaorskiego, a potem na umundurowaną policjantkę. Westchnęła ciężko – choć równie dobrze mogła po prostu nabierać powietrza, uznał Seweryn".
Bibliotekarka odnajduje protokół selekcji - okazuje się, że mocno uszkodzony egzemplarz został wycofany, ale nie trafił na makulaturę a na kiermasz organizowany w lecie przez bibliotekę. Bibliotekarka "nie próżnuje" i po jakimś czasie odnajduje poszukiwany egzemplarz - okazuje się, że ma go "jedna ze stałych czytelniczek biblioteki, która często skupuje podniszczone egzemplarze na kiermaszach"

Niemal dwa lata temu przeczytałam po raz pierwszy książkę najpopularniejszego pisarza w Polsce. Zarzekałam się wtedy, że literackiego spotkania nie powtórzę, chyba, że uczyni bohaterką swej opowieści bibliotekarkę. Ponieważ pojawia się ona na kartach powieści, było to moją główną motywacją do lektury. Nawet nie wartka akcja i dobre dialogi, tak charakterystyczne dla tego pisarza. A już na pewno nie zakończenie fabuły, rozczarowujące niczym kapcie znalezione zamiast wymarzonych łyżew pod bożonarodzeniową choinką. Mam wrażenie, że z tego typu książkami jest  u mnie jak z pizzą - wypełni żołądek, ale nie nakarmi. Szukam czegoś innego - nawet jeśli ma to być cheat day... 

25 kwi 2020

Co się czyta?

Przeczytałam jeden z tomów opowieści o mrówkojadzie i orzesznicy autorstwa Lotty Olsson. To cudowna książka - nie tylko dla dzieci - o refleksyjnym z natury mrówkojadzie i jego niezwykle pracowitej i praktycznej przyjaciółce orzesznicy. 
Tym razem mrówkojad wpada na pomysł, by zostać pisarzem. Chce "zostawić po sobie ślad", "stać się kimś więcej", "wznieść się ponad przeciętność"i "zostać nieśmiertelnym". 
"Orzesznica wiedziała, że mrówkojad czasem pisze wiersze - zaskakująco pesymistyczne i poważne utwory traktujące o... o... hmm, o czym właściwie są te wiersze? (...). W każdym razie nie dało się tego czytać. Orzesznica postanowiła mimo wszystko postanowiła okazać entuzjazm. 
- To cudownie! - zawołała. - Zbiór wierszy (...). 
- Napiszę książkę! Prawdziwą książkę, a nie jakiś tam zbiór wierszy. Wiersze! Przecież nikt teraz nie czyta wierszy! (...) 
Orzesznica musiała się zgodzić, że czytających poezję rzeczywiście nie było dziś zbyt wielu, jeśli się dobrze zastanowić. 
- Sama widzisz, orzesznico... - powiedział mrówkojad (...). - Jeśli chce się zostawić ślad, zostać w pamięci itepe, to trzeba napisać książkę, którą inni będą chcieli czytać (...). Zastanawiałem się tylko, jakie książki rzeczywiście się teraz czyta (...). 
- Co się czyta? Może romanse? (...) A jeśli nie romanse to może kryminały? Albo książki kucharskie? Albo poradniki o tym, jak żyć? O sensie życia? 
- Sens życia! - wykrzyknął mrówkojad i aż podskoczył na krześle, To jest to! Strzał w dziesiątkę! (...) Dziękuję, kochana orzesznico. 

Olsson L. , Sens życia, Poznań : Wydawnictwo Zakamarki, 2014. 
 Mrówkojad w poszukiwaniu natchnienia  udaje się do lasu ("Tak właśnie robią pisarze!"). Każde napotkane zwierzę stara się wyjaśnić bohaterowi czym jest sens życia. Najbardziej podoba mi się  surykatka Doris, która namawia mrówkojada do ćwiczeń jogi, częstuje sokiem z trawy pszenicznej i obdarowuje dzbankiem do płukania nosa. 
Czy mrówkojad napisze książkę i znajdzie sens życia? Musicie przekonać się o tym sami, sięgając po tę wspaniale ilustrowaną, dowcipną i mądrą opowieść o tolerancji i przyjaźni. 


21 kwi 2020

Sekret książki

Poznajcie Hanię - bohaterkę "Sekretu pustej książki" - która przeprowadza się wraz z rodzicami i małym bratem Ignasiem do nowego domu. W swoim pokoju Hania odkrywa biblioteczkę po poprzednich mieszkańcach, którą musi uporządkować. Nie będzie to łatwe zadanie - książek jest dużo, a Hania raczej od nich stroni. Czytanie uważa za stratę czasu i ma problem z przebrnięciem przez lektury szkolne. Na szczęście Hania poznaje Aurelię - swoją sąsiadkę, która nie wypuszcza książki z rąk i chodzi wszędzie ze swoim kotem Leopoldem. Aurelia zachęca Hanię do czytania, podsuwając jej swoją ulubioną książkę. Pomaga też koleżance w uporządkowaniu biblioteczki. Dziewczynki znajdują czerwoną księgę w twardej oprawie. Kartki tej książki są czyste... Od tej chwili małe bohaterki próbują rozwiązać sekret pustej książki i kolejne zagadki. 

Kucharz M., Sekret pustej książki, il. E. Moyski, Kraków : Wydawnictwo Skrzat, 2019. 
"Sekret pustej książki" to ciepła, pięknie zilustrowana opowieść o przyjaźni. Ta bardzo dobrze napisana historia pokazuje nie tylko to jak ważna jest współpraca, ale też jak łatwo oceniamy innych po pozorach, zupełnie jak książki po okładce. Przystępna fabuła, z wieloma zagadkami, świetnie nadaje się do wspólnego czytania lub stawiania pierwszych kroków w czytaniu, tym bardziej, że pokazuje jak ważne są książki. To dzięki nim bohaterkom udaje się rozwiązywać kolejne tajemnice.
Sądzę, że książka bardzo dobrze sprawdzi się jako punkt wyjścia do przeprowadzenia zajęć w bibliotece. Polecam!

20 kwi 2020

Niechlujny bibliotekarz

Książka "Córki jeziora" amerykańskiej pisarki Wendy Webb przyciągnęła mnie tytułem i okładką, gdy stałam w kolejce w popularnym dyskoncie spożywczym. Kupiłam ją, bo pomyślałam, że w szale przedświątecznych zakupów pewnie nikt się na nią nie skusi, bo ważniejszy jest majonez do sałatki niż jakaś tam książka. Czyli to taki zakup trochę z ciekawości, a trochę z litości. 
Bohaterką powieści jest Kate Granger, która wraca do rodzinnego domu, pozbierać się po nieudanym małżeństwie. Tu nic odkrywczego - facet miał romans z młodszą. Kate chce odzyskać spokój, ale jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa - los gra z nią w pokera (to za "narodowym wieszczem"). Kate podczas spaceru odkrywa wyrzucone na brzeg jeziora ciało młodej kobiety i niemowlęcia. Od tej pory - poza chwilami ukojenia w pensjonacie prowadzonym przez kuzyna Kate i jego partnera - bohaterka nie zazna spokoju - nawet w snach. Bo w powieści "Córki jeziora" sny będą ważnym kanałem komunikacji między światem zmarłych a światem żywych, a bohaterka będzie chciała rozwiązać zagadkę kobiety z jeziora. 

Webb W., Córki jeziora, Warszawa : Świat Książki, 2020.


Kate chcąc dotrzeć do faktów sprzed lat udaje się do miejscowej biblioteki, gdzie obsługuje ją bibliotekarz - "dwudziestokilkuletni mężczyzna z gęstwiną ciemnych włosów spiętych na czubku głowy w kucyk". Ponieważ biblioteka "poza sezonem zamykana jest dość wcześnie" bohaterka wraca do biblioteki następnego dnia:
 "Kate czekała już na stopniach biblioteki, gdy zza rogu wyłonił się niechlujny bibliotekarz, ten sam, który obsługiwał ją poprzedniego dnia. Na uszach miał słuchawki, w ręku trzymał ogromny kubek kawy. Na widko Kate rozpromienił się.
-Czekała pani całą noc? - zażartował.
-Prawie - odparła z uśmiechem.
-Znowu podróż w czasie, tak? - spytał, grzebiąc kluczami w zamku wielkich, podwójnych drzwi.
-Wygląda na to, że tym się właśnie zajmuję - przyznała Kate. - Czasami sama nie wiem, gdzie kończy się tysiąc dziewięćset dziesiąty rok, a zaczyna dzisiaj.
-Chętnie bym o tym posłuchał - wymamrotał, po czym włączył światła i położył swoją mocno wypakowaną torbę na kontuarze.
-Mogę sama pójść po filmy? - spytała Kate.
-Zna pani drogę odparł".
To są jedyne sceny z udziałem bibliotekarza - niestety.  Za to sporo jest o duchach, lokalnych legendach, intuicji i sile natury. Poza wątkiem kryminalnym, rodzinną tajemnicą, czytelnik znajdzie też wątek miłosny. Jeśli ktoś lubi taki miks - będzie usatysfakcjonowany. Choć bardzo lubię klimatyczne opowieści, w których natura odgrywa dużą rolę, tu momentami czułam przesyt i zniecierpliwienie, że to jeszcze nie koniec tej historii.

11 kwi 2020

Nieustraszeni bibliotekarze

Nieustraszeni bibliotekarze - tak nazwałam trzech strażników najsłynniejszych zbiorów rękopisów w Timbuktu (Mali), którzy po ataku islamskich fanatyków w 2012 r. rozpoczęli akcję ewakuacji twórczego dziedzictwa i piśmienniczej tradycji regionu. Ich zmagania opisał w swoim niezwykłym reportażu "Przemytnicy książek z Timbuktu" Charlie English - brytyjski dziennikarz, pracujący m.in. dla  The Guardian. 

English C., Przemytnicy książek z Timbuktu, Poznań : Wydawnictwo Poznańskie, 2018. 

Autor rzucił pracę, by zmienić opowieść o nieustraszonych bibliotekarzach w książkę. Przeprowadził setki wywiadów, dotarł do korespondencji uczestników wydarzeń i oficjalnych dokumentów.  Na plan pierwszy w powstałej opowieści wysuwa się  Abdel Kader Haidara - bibliotekarz, który przez lata gromadził rękopisy z prywatnych kolekcji, dbał o powstanie kolejnych bibliotek i zasilał księgozbiór archiwum państwowego w Instytucie Ahmeda Baby. "Za wyłupiastymi brązowymi oczyma czaiła się psotna inteligencja" pisze o Haidarze autor.  Pierwszeństwo Haidara wynika zapewne z tego, iż stał on się później założycielem Savamy - organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną piśmiennego dziedzictwa Timbuktu i twarzą walki o ocalenie źródeł pisanych Timbuktu, z których najcenniejsze obejmują tak zwaną "złotą erę" w historii miasta, czyli XV i XVI wiek.

Abdel Kader Haidara [źródło]


Bibliotekarzom udało się ewakuować z Timbuktu ponad 300 tys. manuskryptów z różnych kolekcji. Z narażeniem życia wywozili lub spławiali rękopisy w workach po ryżu i w kufrach - a gdy tych zabrakło - w specjalnie przerabianych beczkach na ropę, a wszystko pod nosem chcących palić książki dżihadystów. 
Opowieść o bibliotekarzach przeplatana jest historią Timbuktu. To serce Afryki Zachodniej, miasto-legenda, słynęło z rzekomych bogactw i rozpalało wyobraźnię odkrywców od XVII wieku. Właśnie ich zmagania w dotarciu do Timbuktu opisuje autor.  Te dwie narracje doskonale się uzupełniają, składając się na książkę wciągającą niczym najlepszy kryminał, z bardzo zaskakującym finałem...  

Brytyjski odkrywca i dyplomata Richard Francis Burton (1820-1890) tak opisywał ekscytację związaną z wyprawą badawczą do Afryki:
"Uwalniając się za sprawą jednorazowego ogromnego wysiłku z okowów nawyku, ciężkiej jak ołów rutyny, spod płaszcza wielu trosk i niewoli domu, człowiek znów czuje się szczęśliwy. Krew krąży mi w żyłach żwawo jak za czasów dzieciństwa".
Jeśli Wam również ciąży "płaszcz wielu trosk", sięgnijcie po świetnie napisaną  historię o dzielnych bibliotekarzach i przenieście się do Timbuktu.